Strona główna 0_Slider Palił w piecu kolejowymi podkładami

Palił w piecu kolejowymi podkładami [FOTO]

9

Choć od wielu dni mamy wiosnę, kominy wielu świdnickich domów nie przestają kopcić. We wtorek, 8 kwietnia strażnicy miejscy przeprowadzili dwie kontrole dotyczące podejrzenia spalania odpadów.

Strażnicy zajęli się zadymieniem na Grodzkiej i spalaniem podkładów kolejowych na Towarowej

Jedna z interwencji dotyczyła zadymienia przy ulicy Grodzkiej. – Nie można było otworzyć okien w mieszkaniu, strach wyjść z dziećmi na podwórko. Żaden inny komin tak nie dymi, a to nie jest jedyny kocioł węglowy w okolicy – skarżył się jeden z mieszkańców ulicy Grodzkiej, przesyłając nagranie dokumentujące sytuację. Sprawę przekazał także straży miejskiej.

– Strażnicy szybko zlokalizowali źródło zadymienia. Była to mała lokalna kotłownia, doskonale znana z wcześniejszych kontroli. Podobnie jak poprzednio i tym razem nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. W piecu CO spalano wyłącznie węgiel kamienny, a jako rozpałkę używano suchego drewna – wyjaśniają świdniccy strażnicy. – Sytuacje takie, choć bardzo uciążliwe, jeszcze przez wiele lat będziemy mogli obserwować. Węgiel kamienny jest i długo będzie źródłem ciepła w wielu świdnickich nieruchomościach. Choć każdego roku kopcących kominów ubywa, to jednak nie znikną one całkowicie w najbliższych latach – dodają.

Tego samego dnia, tuż po godzinie 8.00, patrol straży miejskiej jadąc ulicą Towarową zauważył kłęby dymu nad jedną z nieruchomości. – Po wyjściu z radiowozu, strażnicy poczuli silny, gryzący zapach spalanego oleju kreozotowego. Sytuacja była jasna, taki smród to efekt spalania podkładów kolejowych. Przeprowadzona kontrola potwierdziła podejrzenia strażników. Interwencja zakończyła się mandatem karnym w kwocie 500 zł i zakazem palenia tym wyjątkowo toksycznym odpadem – relacjonują municypalni. Sprawę przekazano też do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który zajmie się ustalaniem legalności nabycia i składowania na terenie posesji dużej ilości podkładów kolejowych.

Do sprawy zadymienia w centrum odniósł się także świdnicki magistrat. – W dniu 8 kwietnia po otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego zadymienia rejonu ulicy Grodzkiej funkcjonariusze Straży Miejskiej przeprowadzili kolejną kontrolę kotłowni zlokalizowanej w budynku nr 14. Tak jak w czasie poprzednich kontroli stwierdzono, że w kotłowni spalane są wyłącznie materiały opałowe dopuszczone do wykorzystania w tego typu piecach, czyli suche drewno, oraz węgiel kamienny. Należy zauważyć, że produktem spalania węgla, szczególnie w starszych piecach, jest gęsty dym o zdecydowanie nieprzyjemnym zapachu. Przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych, dym ten opada i może stanowić poważną uciążliwość dla okolicznych mieszkańców, jednak na chwilę obecną zjawisko to jest niestety dopuszczalne i Straż Miejska nie ma prawa do podejmowania działań represyjnych w stosunku do właściciela lokalu. Chciałam zaznaczyć, że była to kolejna kontrola tego lokalu, która nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości w przedmiotowej sprawie. Straż Miejska nie może przeprowadzać dalszych kontroli w tym lokalu, gdyż działania te są odbierane przez personel i właściciela lokalu, jako nieuzasadnione nękanie. Oczywiście zasadnym jest zmiana systemu ogrzewania, jednak kwestia ta pozostaje w gestii właściciela nieruchomości – tłumaczy Magdalena Dzwonkowska, rzecznik Urzędu Miejskiego.

/opr. mn/

fot. Straż Miejska w Świdnicy

nagranie nadesłane przez czytelnika Swidnica24.pl