Strona główna 112 Surowy wyrok za zaniedbywanie psa

Surowy wyrok za zaniedbywanie psa

3

Na karę więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania kary, 2 tysiące złotych grzywny, pokrycie kosztów leczenia i podanie wyroku do publicznej wiadomości skazał świdnicki sąd Agnieszkę J. z Wierzbnej koło Świdnicy. Kobieta została uznana za winną zaniedbywania psa.

Diego mieszkał w przydomowym kojcu, ukryty przed wzrokiem postronnych wysokimi chaszczami. Był pozbawiony jedzenia, wody i schronienia, przeżył wyłącznie dzięki pomocy sąsiadów.

Na początku był bardzo wycofany. Trudno się dziwić. Po tym, co go spotkało miał prawo nie ufać ludziom. – Teraz śpi na kanapach, brzuchem do góry, zadowolony i najedzony – zapewnia Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu 2017 roku Diego był w tragicznym stanie. Właścicielka nie miała zamiaru kiwnąć palcem, by zatroszczyć się o czworonoga. Jego losem przejęli się jednak okoliczni mieszkańcy, którzy wezwali pomoc.

Diego po odzyskaniu formy. Fot. DIOZ

Widok na miejscu interwencji był przerażający – brak jedzenia, wody, schronienia. Pies schowany za wysokimi chaszczami, tak, by nikt go nie ujrzał. Zwierzę z głodu jadło własne odchody. Diego przeżył wyłącznie dzięki pomocy sąsiadów, którzy dokarmiali go co jakiś czas – opowiada Kuźmiński. Pies został kobiecie odebrany i przewieziony do kliniki weterynaryjnej. – Stwierdzono skrajne niedożywienie oraz zapchlenie. Po kilkunastu dniach od odbioru pies przybrał na wadze ponad 4 kg i to bez wdrażania specjalistycznego leczenia. Diagnoza – skrajne niedożywienie, a lekiem dla Diego stała się zwykła karma, podawana regularnie – dodaje.

Kobieta przed sądem nie przyznała się do winy. Jej obrończyni przekonywała, że Agnieszka J. zachowywała się podobnie jak wielu mieszkańców wsi, którzy trzymają psy na zewnątrz do pilnowania obejść. Brak budy tłumaczyła “dziwnym” charakterem psa, który miał wszystko niszczyć. Tłumaczyła też, że Diego sam sobie przewracał miskę i wylewał wodę. Tym wyjaśnieniom sąd nie dał wiary i wydał  surowy wyrok.

Nieprawomocnym wyrokiem z 4 grudnia 2018 roku uznano Agnieszkę J. za winną popełnienia czynu z art. 35 ust. 1 a ustawy o ochronie zwierząt polegającego na tym, że w okresie od maja do sierpnia 2017 roku znęcała się nad psem poprzez utrzymanie zwierzęcia w niewłaściwych warunkach bytowych, w tym w stanie rażącego zaniedbania i niechlujstwa w kojcu oraz bez zapewnienia mu właściwej ilości pokarmu oraz wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku, w wyniku czego pies znalazł się w stanie skrajnego wygłodzenia i odwodniania oraz chorował na atopowe zapalenia skóry i wymierzył karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres próby 3 lat. Sąd orzekł o podaniu wyroku do publicznej wiadomości poprzez wywieszenie jego odpisu na tablicy ogłoszeń Sądu Rejonowego w Świdnicy przez okres jednego miesiąca. Orzeczono przepadek psa oraz nawiązkę na rzecz Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt z siedzibą w Jeleniej Górze w wysokości 2000 złotych i zwrot wydatków w kwocie 514,18 złotych, zwalniając oskarżoną od kosztów sądowych – informuje sędzia Marzena Rusin-Gielniewska, rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Świdnicy.

opr. asz

  • Perun

    A dlaczego uwolniono tą sadystkę od kosztów sądowych? Nawiązki powinna zapłacić 20 tysięcy, a nie dwa.

  • Idunn

    Dlaczego zawiasy ?

  • Siostra Bernadetka

    Dlaczego ludzie to robią?