Strona główna 0_Slider Groteskowe rozwiązania w SPP. Miasto wini przepisy i “obrońców prawa”

Groteskowe rozwiązania w SPP. Miasto wini przepisy i “obrońców prawa”

14

Zamiast stosować się do prostych i klarownych przepisów, dotyczących oznakowania miejsc postojowych, władze Świdnicy szukają wybiegów i kruczków prawnych, które w efekcie przynoszą kuriozalne rozwiązania. Na groteskowy pomysł wskazał jeden z czytelników Swidnica24.pl. Rzeczniczka magistratu w odpowiedzi jako odpowiedzialnych za ten stan rzeczy wskazuje przepisy i “aktywnych obrońców prawa”.

Od lat Świdnica cierpi na deficyt miejsc postojowych. Obszarem, w którym władze miasta nie szukały żadnych kompleksowych rozwiązań i nadal nie zaprezentowały pomysłu na poprawienie sytuacji, jest ścisłe centrum miasta. Zamiast tego miejscy urzędnicy i prezydent miasta kurczowo trzymają się Strefy Płatnego Parkowania, która ich zdaniem, zapewnia rotację i rozładowuje problem. Dodatkowo od blisko 4 lat robili wszystko, by mimo jednoznacznych rozstrzygnięć ministrów infrastruktury i spraw wewnętrznych, Naczelnego Sądu Administracyjnego i wojewody dolnośląskiego nie przestrzegać przepisów, dotyczących oznakowania miejsc postojowych w strefie (właściwe znakowanie jest warunkiem prawa do pobierania opłat!). Wreszcie, w pewnym zakresie, strefa została oznakowana zgodnie z prawem obowiązującym w całej Polsce. Pojawiły się jednak rozwiązania, które zdumiały świdniczan.

Groteskowe rozwiązanie

Kilka tygodni przed wyborami samorządowymi na placu Jana Pawła II pojawiło się oznakowanie poziome i pionowe wydzielające 2 miejsca postojowe równolegle do kierunku ruchu na jezdni. Opis na tabliczce mówi, że przeznaczone one są dla posiadaczy karty parkingowej. Nie jest jednak wiadome co autor/rzy miał/mieli na myśli. W związku z tym może warto wystosować do Rzecznik UM kilka pytań nt tej zagadki?

1) Czy mnie jako mieszkańców SPP (oraz innym) posiadającemu abonament postojowy także przysługuje prawo do parkowania w tych miejscach?
2) dlaczego zdecydowano się na miejsca równolegle zamiast dotychczasowych skośnych, zabierając tym samym 4 miejsca żeby stworzyć tylko 2?
3) c.d. Powyższego: inne samochody parkują zarówno przed jak i za tymi miejscami w prawidłowy sposób, tj skośny, przez co nie jest możliwe, aby na nowo wyznaczonych miejscach zmieściły się dwa pojazdy. Dlaczego więc miasto zdecydowało się zabrać w teorii 2 a w praktyce 3 miejsca postojowe w centrum miasta, miejscu gdzie i tak ciężko o zaparkowanie pojazdu? Bilans: przed zmianą mieściły się tam 4 samochody, a teraz z reguły 1.

Mam nadzieję, że kogoś wreszcie zainteresuje ten temat, ponieważ wygląda to groteskowo, nie wspominając o bezsensownej stracie przestrzeni użytkowej – list tej treści otrzymaliśmy od pana Wojciecha, czytelnika Swidnica24.pl.

Miasto wini przepisy i “obrońców prawa”

Rzeczniczka Magdalena Dzwonkowska obok odpowiedzi na pytania pozwoliła sobie na komentarze do całej sytuacji, związanej z oznakowaniem Strefy Płatnego Parkowania.

Ad.1.
Na tabliczce widnieje informacja, że miejsca są dla posiadaczy karty parkingowej, a więc na pewno nie dla posiadacza “abonamentu postojowego”. Zgodnie z treścią ustawy z dnia 20.06.1997 roku o ruchu drogowym (Dz.U.2018 poz.1990), w art. 8 zawarte są przepisy, czym jest karta parkingowa i komu ona przysługuje – przypomnę, że tylko osobom niepełnosprawnym.
Dlaczego miejsca są białe, a nie niebieskie? Powszechną jest wiedza, że miasto miało zakaz malowania ulic w strefie ochrony konserwatorskiej. Po długich negocjacjach otrzymaliśmy zgodę na kolor biały, ale nadal mamy zakaz malowania kolorami niebieskim i czerwonym. Znaleźliśmy więc sposób na zapewnienie miejsc zastrzeżonych dla niepełnosprawnych, bez korzystania z koloru niebieskiego, inaczej musielibyśmy zlikwidować wszystkie miejsca dla tej grupy osób.

Ad.2.

Miasto stosuje obowiązujące przepisy, a te zawarte są m.in. w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. nr 220, poz. 2181 z dnia 23 grudnia 2003 r.). W tych przepisach zawarte są również wymiary i odległości obowiązujące przy wyznaczaniu miejsc do parkowania. W przypadku ul. Długiej, w części przylegającej do pl. Jana Pawła II jest niewystarczająca szerokość jezdni (ulica rozszerza się postępując w dół). Obowiązkiem organizatora było wyłączyć tę przestrzeń z parkowania. Uznaliśmy, że lepszym rozwiązaniem będzie przeniesienie dotychczasowych 2 miejsc dla niepełnosprawnych (wcześniej zlokalizowanych niżej i pod kątem), które zajmowały przestrzeń 3 “zwykłych” miejsc postojowych, na ten zwężony odcinek jezdni do równoległego parkowania, bo tylko ten sposób parkowania mieści się w obowiązujących parametrach. Podliczając więc, mogliśmy stracić te 2 miejsca plus 1 wynikające z szerokości tzw. kopert, więc to rozwiązanie uratowało 3 miejsca postojowe.

Ad.3.

Pan Wojciech porusza ważny problem polegający na tym, że kierowcy i tak parkują jak chcą. Vide przykład podany przez pytającego, ale również np. przyrynkowa końcówka ul. Pułaskiego lub Długiej. Obowiązuje parkowanie równoległe, a samochody stoją pod kątem. Jeszcze bardzie naganne jest parkowanie na ul. Żeromskiego (odcinek między ul. Budowlaną i Kotlarską). Tam obowiązuje zakaz zatrzymywania się po prawej stronie jezdni, jednak pojazdy parkują tam nieustannie. Najbardziej niefrasobliwy kierowca to ten, który parkuje przed samym przejściem dla pieszych.

Zgodnie z intencją „świdnickich znawców tematu”, miasto zostało przymuszone do oznakowania Strefy Płatnego Parkowania. Pojawiły się więc znaki poziome i znaki pionowe, które wskazują odkąd – dokąd wolno parkować. Praktyka jest inna, auta stoją w strefie i poza strefą, ale egzekucja przestrzegania przepisów to domena uprawnionych stróżów prawa tzn. Policji i Straży Miejskiej. W rzeczywistości, w każdej dowolnej chwili, w SPP można wystawić np. 200 mandatów. Kierowcy niestety nie pamiętają np. przepisu, że zabronione jest zatrzymywanie się 10 m przed i za przejściem dla pieszych, 10 m przed i za skrzyżowaniem (“za” – wyłączone na drodze jednokierunkowej). Według naszych obliczeń, w świdnickiej Strefie Płatnego Parkowania oznakowanie pionowe i poziome “zabrało” ok 300 miejsc parkingowych.

Panie Wojciechu, stwierdzenie, że rzecz wygląda groteskowo nie powinno być kierowane do Urzędu Miejskiego. To sprawa obowiązujących przepisów i „aktywnych obrońców prawa”. 

Magdalena Dzwonkowska
rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Świdnicy

Nieprawdziwe i niesprawiedliwe oskarżenia

Samorząd lokalny jest szczególnie zobowiązany do przestrzegania przepisów prawa i nic go z tego obowiązku nie zwalnia. Pisanie, że zgodne  prawem oznakowanie Strefy Płatnego Parkowania “zabrało” 300 miejsc parkowania jest kuriozum, które trudno wytłumaczyć. Właściwe oznakowanie wskazało namacalnie, gdzie i tak parkować nie było wolno – Kierowcy niestety nie pamiętają np. przepisu, że zabronione jest zatrzymywanie się 10 m przed i za przejściem dla pieszych, 10 m przed i za skrzyżowaniem (“za” – wyłączone na drodze jednokierunkowej) – pisze Dzwonkowska, a tymczasem przez lata miasto nie tylko akceptowało taki sposób parkowania, ale dodatkowo pobierało opłaty parkingowe (!) za źle postawione pojazdy. – Najbardziej niefrasobliwy kierowca to ten, który parkuje przed samym przejściem dla pieszych. – pisze rzeczniczka, a przecież miasto samo złamało prawo, wyznaczając np. miejsce dla niepełnosprawnych przy samym przejściu dla pieszych (ul. Franciszkańska)! Miejsca te zostały zlikwidowane dopiero po batalii “obrońców prawa”. Zdumiewające jest karcenie kierowców, zamiast podejmowania zdecydowanych i skutecznych działań przez podlegającą prezydentowi Straż Miejską. Rzeczniczka pisze, że jest świadoma popełniania tak wielu wykroczeń – “W rzeczywistości, w każdej dowolnej chwili, w SPP można wystawić np. 200 mandatów.”. Skoro dochodzi do łamania przepisów przez kierowców i urzędniczka jest tego świadoma, dlaczego strażnicy nie wystawiają tych mandatów? Dlaczego nie dyscyplinują kierowców? Dlaczego godzą się na łamanie prawa?

Kolejnym kuriozalnym stwierdzeniem rzeczniczki magistratu jest: “Zgodnie z intencją „świdnickich znawców tematu”, miasto zostało przymuszone do oznakowania Strefy Płatnego Parkowania”.  Co oznacza “przymuszone”? Co prezydenta miasta i urzędników zwalniało z przestrzegania prawa? Czy urzędnicy zadecydowali o oznakowaniu wbrew prawu czy w zgodzie z obowiązującymi przepisami? Otóż w zgodzie z przepisami, które obowiązują od lat,  a o obowiązku oznakowania w jeden, jednolity w całym kraju sposób, przypomniał w 2013 roku w rozporządzeniu do ustawy o drogach z 1997 roku ówczesny minister transportu i budownictwa. Na mocy i ustawy, i rozporządzenia miejsca postojowe wyznaczają dwa znaki: pionowy i poziomy. Wszelkie dywagacje na ten temat uciął Naczelny Sąd Administracyjny. Są więc klarowne przepisy obowiązujące w całym kraju, a rzeczniczka pisze o “przymuszaniu”?

Zaskakujące jest uporczywe powoływanie się na decyzję konserwatora zabytków, który zakazał malowania białych linii w centrum Świdnicy, na co również i teraz powołuje się Magdalena Dzwonkowska, tłumacząc kuriozalne “Miejsca dla Posiadaczy Karty Parkingowej”, wskazane przez czytelnika. Wyjaśnia, że to miejsca dla niepełnosprawnych, choć nie są oznaczone tak, jak należy. “Dlaczego miejsca są białe, a nie niebieskie? Powszechną jest wiedza, że miasto miało zakaz malowania ulic w strefie ochrony konserwatorskiej. Po długich negocjacjach otrzymaliśmy zgodę na kolor biały, ale nadal mamy zakaz malowania kolorami niebieskim i czerwonym. Znaleźliśmy więc sposób na zapewnienie miejsc zastrzeżonych dla niepełnosprawnych, bez korzystania z koloru niebieskiego, inaczej musielibyśmy zlikwidować wszystkie miejsca dla tej grupy osób.” – pisze rzeczniczka. To nieprawda. Zakazy konserwatorskie nie obejmują dróg publicznych nawet w obszarach objętych ochroną. A pisze o tym wprost w piśmie do starosty świdnickiego ministerstwo infrastruktury:

Urzędniczka znów pokazuje, że miasto stara się szukać kruczków prawnych zamiast realizować to, co jednoznacznie określają przepisy. W centrum w ogóle  nie oznaczono błękitnych kopert dla niepełnosprawnych. Z takim oznakowaniem nie miał problemu choćby Wrocław. Niebieskie koperty znajdują się także w ścisłym centrum stolicy Dolnego Śląska.

Pisanie w cudzysłowie “świdniccy znawcy tematu”, “aktywni obrońcy prawa” wystawia świadectwo wyłącznie autorce tych negatywnie nacechowanych określeń. Zainteresowani tematem doskonale wiedzą, że egzekwowania przepisów związanych z funkcjonowaniem świdnickiej Strefy Płatnego Parkowania od lat domaga się świdniczanin, Henryk Kosiorowski. – Odpowiedź Urzędu na pytania jest bulwersująca. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie strażnicy miejscy fałszywie informują użytkowników tzw.SPP, że to ja ponoszę winę za obecny stan, jaki stworzono w strefie, co uważam za podłość ze strony wiadomych osób w tym Prezydent Miasta – mówi Kosiorowski. –  Należy zauważyć, że ja nigdy nie domagałem się oznakowania i wymalowania SPP, lecz zaprzestania oszustwa i złodziejstwa przez bezprawne pobieranie opłat za postój w miejscach niewyznaczonych. Byłem i jestem zwolennikiem utworzenia bezpłatnych stref ograniczonego postoju w ulicach wokół Rynku. Wbrew twierdzeniom Prezydent właściwe oznakowanie zarówno SPP, jak też wyznaczenia miejsc na postój dla pojazdów niepełnosprawnych nie wymaga zgody konserwatorskiej. Po prostu nie ma takiej procedury wnioskowania o pozwolenie na oznakowanie dróg w strefie objętej ochroną konserwatorską, a jedynie o pozwolenie na roboty budowlane. Widać jaskrawo, że dla Prezydent nie jest bliskie dobro obywateli i miejsca parkingowe dla mieszkańców, ale priorytetem jest łupienie użytkowników dróg bezprawnymi opłatami.

Gdzie są rozwiązania kompleksowe?

W ostatnich latach nie pojawił się pomysł na kompleksowe rozwiązanie problemu z parkowaniem w centrum Świdnicy. Najświeższy, z listopada 2017 roku, “Plan rozwoju sieci drogowej” w Świdnicy w dziale budowa parkingów nie przewiduje żadnych inwestycji w obrębie starego miasta. Od 2011 roku na realizację czeka pomysł, przedstawiony w “Polityce parkingowej miasta”, by zagospodarować na miejsca postojowe dla mieszkańców puste kwartały między kamienicami. Jak wyliczał wówczas wydział komunikacji urzędu miejskiego, “uwolniłoby” to 277 miejsc postojowych w obecnej Strefie Płatnego Parkowania.

Ze względu na zwartą zabudowę i kwestie własnościowe w centrum trudno jest znaleźć miejsca pod parkingi, ale równie trudno też znaleźć dowód na to, by zdecydowane i dające nadzieję na przyszłość wysiłki przez prezydent Beatę Moskal-Słaniewską były podejmowane.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl

  • Grzesiek

    A ten znowu swoje…

  • Perun

    W kwestii parkowania powinna być wprowadzona zasada zero tolerancji. Tylko w ten sposób zapanujemy nad sobiepaństwem niektórych kierowców z wybujałym ego. Mowa tu szczególnie o parkowaniu na 2 miejscach (bo mi mój skarb obiją), blokowaniu chodników (ja tylko na chwilę), czy stanie na zakazie. Mieszkam przy ulicy Długiej, mam auto, ale nie parkuję, jakbym prawo jazdy w pudełku płatków śniadaniowych znalazł. Do pani Dzwonkowskiej tylko jedna uwaga: jeżeli w pracy przeszkadzają Pani przepisy, to proszę zastosować się do słów angielskiego przysłowia: jeśli jest ci za gorąco, to wynoś się z kuchni.

  • Antek

    To może miasto na kilka miesięcy “dla eksperymentu” zawiesi działanie strefy?
    Może wtedy będzie łatwiej zaparkować w centrum i kierowcy będą to robić zgodnie z przepisami? Ciekawe, jakie wtedy będą komentarze?

    • Maciej Miłosz

      A wiesz, że po tym eksperymencie i tragedii jaką ze sobą przyniesie przywrócenie SPP będzie jeszcze trudniejsze, bo dla większości ludzi ważne jest żeby było za darmo a nie żeby dało się zaparkować?

      • Artenes

        Przecież to wyraźnie widać, że miasto wyciąga rękę po kase. Zwróć uwagę ile stoi samochodów z biletem za szybą z parkomatu. A ile stoi samochodów z kartami stałego parkowania. Są to samochody mieszkańców posesji oraz właścicieli lub uzytkowników lokali usługowych (użytkowych), którzy nie mają wyjscia i muszą wykupic zezwolenie całoroczne. I to jest właśnie czysty zysk dla miasta. Zabacz taka ulica Jagielońska tam nie ma ani urzedów ani sklepów a jest SPP. A po stronie gdzie jest Komisariat Policji już takiej strefy nie ma. Jak myślisz dlaczego ?

        • Maciej Miłosz

          Heh a niech wam na tej Jagiellońskiej wyłączą SPP, parę miesięcy i sami będziecie prosić o przywrócenie albo parkować na Kanonierskiej 😉

  • Maciej Miłosz

    Czy przez ten artykuł mamy rozumieć, że redakcja jest za zniesieniem SPP? Nie wyrządzajcie większych szkód niż wyrządził Henryk. Za to rzecznik UM już dawno uważam, że powinna bardziej zważać na to co mówi.

    • Artenes

      Nie pisz w moim imieniu “Czy przez ten artykuł “mamy” rozumieć”. Ja to zrozumiałem tak, że cały czas Pani Prezydent BMS wraz ze swoimi urzędnikami omijają przepisy dotyczące SPP jakie obowiązują w Polsce.

      • Maciej Miłosz

        Ty o jednym, ja o drugim. Ja się pytam o stanowisko redakcji a nie BMS.

  • Astro

    “Kierowcy niestety nie pamiętają np. przepisu, że zabronione jest zatrzymywanie się 10 m przed i za przejściem dla pieszych, 10 m przed i za skrzyżowaniem (“za” – wyłączone na drodze jednokierunkowej).”
    Przecież sami tak miejsca wyznaczacie,to do kogo macie pretensje? Co za beton…

    • henryk

      To prawda,bo miejsca wyznaczane były sprzecznie z przepisami a służby porządkowe nie reagowały,bo liczyły się tylko wpływy.Nadal jednak opłaty pobierane są bezprawnie,bo linie wyznaczające pasy postojowe nie spełniają wymogów prawa.Linie powinny mieć szer.24 cm,dł.50 cm,a przerwy pomiędzy liniami 50 cm.Wyznaczenie miejsc za pomocą kostki również nie jest zgodne z rozporządzeniem i postój na takich miejscach nie podlega opłacie.Niedawno wymieniono wszystkie znaki D-44 oznaczające wjazd do SPP,a od 3 lat urzędnicy zaklinali się,że są zgodne z prawem.Na podstawie wyroków sądowych i postanowień SKO bezprawne opłaty wymuszano od 2003 r. co uważam za skandal i winę za to ponoszą urzędnicy, za co powinni być pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej.Ale BMS widocznie tacy są na rękę.

      • Astro

        Ale argumentacja Pani Rzecznik, to jest na poziomie: “a u was biją Murzynów”

        • henryk

          Np.pani rzecznik w jednej odpowiedzi stwierdziła,że oznakowanie poziome obowiązuje tylko w SPP na drogach powiatowych i wojewódzkich.Skąd jej takie bzdury przyszły do głowy to nie wiem,bo nie ma takich przepisów.Poza tym nie słyszałem,aby na tej kategorii drogach były SPP.

  • Jan Novak

    Prezydent niech się weźmie w końcu za Straż Miejską, która marnotrawi tysiące złotych dziennie na terenach około Strefowych w Śródmieściu. Nagminne nieprzestrzeganie choćby znaku B-1, który powinien być karany mandatem 250 złotowym to żyła złota prawie jak z byłych fotoradarów. Wystarczy codziennie odwiedzić tereny tak oznakowane
    np. na ulicy Pułaskiego czy Długiej i sprawdzić ile aut dziennie tam wjeżdża i parkuje. Niestety SM czy Policja mają to gdzieś a kasa z mandatów i z nieopłaconych biletów parkingowych SPP wyparowuje. Blokowanie dojazdu służbom ratowniczym, mieszkańcom i narażanie ich na niebezpieczeństwo oraz brak dostania się do własnych domów, mieszkań i garaży to już kwestia na dłuższy elaborat. Dlatego “świdniccy znawcy tematu z Urzędu Miasta” do roboty!