Strona główna 0_Slider Mieszkanie tonie w śmieciach. Wszyscy bezradni?

Mieszkanie tonie w śmieciach. Wszyscy bezradni?

3

Resztki żywności, opakowania, puszki, butelki, kartony, stosy worków. Smród dociera do wszystkich lokatorów, są insekty i muchy. Mieszkańcy już wszędzie szukali pomocy, ale efekt jest żaden. Czy na uciążliwego sąsiada nie ma mocnych?

Zdjęcie udostępnione przez mieszkańców budynku.

– Zwracamy się do państwa o interwencję i pomoc w sprawie sąsiadki, zbieraczki śmieci i różnego rodzaju odpadów, które składuje we własnym mieszkaniu. Fetor, robactwo przedostaje się wokół budynku i klatkę schodową. Zostały powiadomione instytucje takie jak urząd gminy, sanepid, administrator budynku oraz dzielnicowy. W tej sprawie nie zostały podjęte żadne kroki. My lokatorzy jesteśmy bezradni i narażeni na epidemie, prosimy was o pomoc – napisali zdesperowani mieszkańcy jednego z budynków w Witoszowie Dolnym. To nie pierwsza taka sytuacja w powiecie świdnickim, wobec której służby i zarządcy są bezradni.

Problem w Witoszowie jest znany od dawna. – Wielokrotnie wzywaliśmy panią do usunięcia odpadów, ale nie wiem, czy nawet przeczytała nasze pisma – rozkłada ręce Grażyna Pawłowska z firmy administrującej budynkiem na zlecenie wspólnoty mieszkaniowej. Na miejscu w czerwcu została przeprowadzona wspólna kontrola z udziałem przedstawiciela urzędu gminy Świdnica, sanepidu, administratora i dzielnicowego. Lokatorki nie było, ale mieszkanie można było obejrzeć przez okno. Inspektorzy z sanepidu stwierdzili, że na klatkę schodową przedostaje się fetor, są mrówki i insekty. Jednak nikt do środka nie próbował wejść. Kobieta lokal wykupiła od gminy. – Nie mamy  prawa wejść bez zgody właścicielki – mówią zgodnie wszystkie służby. – Jest tylko jeden powód, który daje prawo wstępu do prywatnego mieszkania na mocy paragrafu 26 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – wyjaśnia Mariola Dratwa, zastępca dyrektora świdnickiego sanepidu. – Tym powodem jest podejrzenie lub stwierdzenie choroby zakaźnej, ale w tym przypadku nie mamy zgłoszenia, by takie zagrożenie pojawiło się.

Gmina nie może w tej sytuacji wszcząć procedury eksmisyjnej. – To nie jest lokal gminny – mówi Janusz Waligóra, rzecznik urzędu gminy. Prawa do wejścia nie ma też straż pożarna, mimo że przy takim zaśmieceniu może istnieć zagrożenie pożarowe. Przypomnijmy, tylko w tym roku w dwóch podobnie zaśmieconych lokalach w Świdnicy wybuchły pożary.

Mieszkańcy budynku jeszcze raz zaalarmowali wszystkie instytucje. – Problem jest poważny, będziemy naradzać się z naszym radcą prawnym, jakie można znaleźć rozwiązanie – deklaruje Mariola Dratwa. Administrator budynku rozważa skierowanie sprawy na drogę sądową. Na to jednak muszą wyrazić zgodę lokatorzy. Proces pociągnie za sobą koszty.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl