Strona główna 0_Slider Heritage Academy. Turysta zagubiony w Świdnicy

Heritage Academy. Turysta zagubiony w Świdnicy

27

Zmieniają się ekipy rządzące, a odpowiedzi na pytanie – jak ściągnąć do Świdnicy turystę i zatrzymać go na dłużej niż kilka godzin, nie ma. Dlaczego goście z zewnątrz wpadają tu tylko na chwilę? Podstawowe mankamenty, braki i problemy w zaledwie 3 dni zdiagnozowali młodzi, wykształceni specjaliści ds. kultury z 5 państw. Nikt z władz miasta i urzędu miejskiego ich nie wysłuchał.

Do Świdnicy na zaproszenie Międzynarodowego Centrum Kultury z Krakowa w ramach Heritage Academy 2018 przyjechali goście z Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Niemiec i Ukrainy, wśród których są muzealnicy, pracownicy urzędów konserwatorskich. Szkoła letnia organizowana jest od 2009 roku i jest to efekt współpracy państw Grupy Wyszehradzkiej, a punktem centralnym zawsze są miejsca z listy światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Tym miejscem w Świdnicy jest Kościół Pokoju, gospodarz tegorocznej akademii. Młodzi, dynamiczni, świetnie wykształceni specjaliści przez trzy dni pracowali w pocie czoła, zajmując się dwoma tematami: pomysłem na promocję niezwykle cennego archiwum Kościoła Pokoju i pomysłem na turystyczną promocję samej Świdnicy. Efekty w prosty, klarowny i bardzo konkretny sposób przedstawili podczas spotkania wieńczącego Heritage Academy w świdnickim Muzeum Dawnego Kupiectwa. Jak podkreślali, ich diagnoza nie jest próbą oceny zarządzających miastem, ale podpowiedzią osób nieznających miasta, patrzących obiektywnie na to, co zastaje turysta.

Pokazać skarby Kościoła Pokoju ludziom!

Skarbem Świdnicy jest sam Kościół Pokoju wraz z otaczającym go placem i cmentarzem, jednak to nie wszystko, o czym turyści najprawdopodobniej nie wiedzą. Parafia ewangelicka zdołała zgromadzić, przechować i ocalić dziesiątki tysięcy ksiąg kościelnych, modlitewników, zapisów nutowych, rycin, zdjęć. Ciągłość archiwum datuje się od najstarszej zachowanej księgi z 1654 roku. Od niedawna bezcenny zbiór znajduje się w odrestaurowanej i specjalnie przystosowanej do takiego celu dawnej plebanii, co uczestnicy warsztatów wskazali jako jeden z plusów. Kolejne to konserwacja zebranych dzieł, katalogi, trwająca digitalizacja, dzięki której powstała już internetowa biblioteka, odpowiedniej jakości sprzęt do elektronicznego opracowywania zbioru. Jako atut bez wahania wskazali również dr Stephana Aderholda, muzykologa, dla którego ratowanie archiwum stało się dziełem życia.

Stephan Aderhold, zdjęcie Bożena Pytel

Zdaniem uczestników letniej akademii tym skarbem warto się podzielić. Czego brakuje? Informacji. Warto, by trafiły na internetowe platformy wymiany wiedzy, z których korzystają naukowcy i badacze. Archiwum można wykorzystać poprzez współpracę ze szkołami do poszerzania wiedzy o historii miasta i ludziach tu żyjących, a poprzez współpracę ze szkołami wyższymi i bibliotekami zachęcać do przyjazdu studentów i badaczy historii, kultury. Zbiór z Kościoła Pokoju ma ogromny potencjał. Wskazówek z wielką uwaga słuchali gospodarze świątyni i letniej akademii – biskup Waldemar Pytel wraz z żoną Bożeną, która koordynuje wszystkie realizowane w enklawie unikalnej świątyni projekty.

Turysto! Co znajdziesz w internecie?

Świdnica jest miastem unikalnym, pięknym, z klimatem, zachwycającą architekturą i atutami, jakim są zabytki z listy UNESCO i listy Pomników Historii. Widać również coraz większą dbałość o estetykę i zachowanie dziedzictwa. Miasto może pochwalić się świetnymi opracowaniami historii, które nie koncentrują się tylko na zabytkach, ale obejmują także ludzi, obyczaje, tradycje. Są parki, tereny zielone, a w pobliżu wiele atrakcyjnych miejsc do odwiedzania. – Z takim bogactwem możliwości promocji są nieskończone – podkreślili uczestnicy letniej akademii i wyliczyli, czego brakuje. Lista jest bardzo długa, brakuje rzeczy najbardziej podstawowych.

Turysta powinien do Świdnicy chcieć przyjechać i wiedzieć, co i gdzie znajdzie. Po pierwsze sięgnie do internetu, który zdaniem uczestników warsztatów, jest co najmniej niewystarczająco wykorzystany. Równie niewystarczająca jest obecność miasta w mediach społecznościowych, na facebooku, Twiterze czy Instagramie. Aktywność miasta w sieci jest bardzo mała, nie ma żadnych aplikacji na telefony. Kolejny problem to nieczytelna strona internetowa i brak podstawowych informacji  o noclegach, gastronomii, muzeach, komunikacji, miejscach, gdzie można spędzić wolny czas.

screen ze strony UM w Świdnicy

Informacje, na których brak narzekali uczestnicy spotkania, są, ale czy wystarczą turyście? Oprócz suchych danych nie ma tu żadnej mapy, ilustracji, zdjęcia, nie mówiąc np. o linkach do stron restauracji, hoteli, instytucji kultury. W zakładce przeznaczonej dla turystów znajduje się wiele ogólnikowych opisów, np. dotyczących ścieżek rowerowych, ale planów tych ścieżek już brak. Jest informacja o wydarzeniach kulturalnych – ale w jakich miesiącach i gdzie się odbywają, już nie napisano. Jest informacja o dwóch sztandarowych zabytkach, jakim są Kościół Pokoju i katedra, ale nie ma ani jednego zdjęcia, nie ma wirtualnych spacerów, informacji o możliwościach zwiedzania, kontakcie. Nie ma informacji o obowiązujących w mieście opłatach np. w ramach Strefy Płatnego Parkowania, o miejskiej komunikacji, parkingach dla autokarów, centrum przesiadkowym i połączeniach komunikacyjnych w najbliższej okolicy. Nie ma słowa o parkach, zalewie, bosmanacie, ogrodzie różanym, obiektach sportowych, basenach. Trudno zrozumieć, dlaczego na miejskiej stronie nie ma takich informacji jak choćby w przewodniku turystycznym google.

Turysto! Nie zgub się w Świdnicy!

Zachęcanie gości z zewnątrz do przyjazdu poprzez internet to tylko jedno z narzędzi. Kolejnym, które wskazali uczestnicy letniej szkoły, są znaki namacalne. Brakuje tablic informacyjnych, kierujących turystę do Świdnicy i po Świdnicy. Niemal zupełnie miasto nie wykorzystuje atutu, jakim jest identyfikacja miejsc UNESCO i Pomników Historii. Goście z zewnątrz zauważyli, że Kościół Pokoju jest jak samotna wyspa, enklawa poza miastem.

W samym mieście brak rzeczy podstawowych – nie ma dużych planów miasta z zaznaczonymi atrakcjami (poza jednym, mało czytelnym na placu Grunwaldzkim), nie ma wyznaczonych ani oznakowanych szlaków, poczynając od podstawowego, jakim jest trasa między atrakcjami architektonicznymi, na innych, np. tropem świdnickiego piwa czy zielonego szlaku poprzez parki i odrestaurowane skwery. Z oznakowania miasta zostały mało czytelne tablice, wmurowane w chodniki. Uczestnicy warsztatów w ogóle nie dostrzegli citywalk, czyli elektronicznego systemu zwiedzania miasta, który zresztą był dotychczas główną atrakcją dla wandali. Brakuje standów, tablic na budynkach, drogowskazów pomiędzy świątyniami a Rynkiem. Brakuje także wygodnego centrum informacyjnego, połączonego ze sprzedażą pamiątek i lokalnych produktów (takie centrum ma powstać w remontowanych kamienicach Rynek 39/40, przyp. red.).

Czy tu nikt z nikim nie współpracuje?

Kolejnym punktem z długiej listy spraw, które warto by poprawić, jest współpraca. Świdnica ma wszelkie atuty, by stać się centrum na weekendowe wypady, połączone ze zwiedzaniem nie tylko miasta, ale także okolic. Brakuje wspólnych szlaków, tras. Świdnica jest naturalnym centrum powiatu i dzięki lepszej współpracy można by znacznie poprawić ofertę turystyczną, a przede wszystkim informacje o tejże ofercie, a także wydarzeniach rozrywkowych czy kulturalnych.

Władze miasta nie są zainteresowane?

Uczestnicy letniej akademii nie mieli pojęcia, że miasto ma stu stronicową strategię turystyczną, że było gospodarzem Ogólnopolskiego Kongresu Turystyki, a w urzędzie miejskim powołano, obok istniejącego już wydziału promocji,  specjalny wydział ds. turystyki. Na wczorajszym spotkaniu podsumowującym akademię przedstawiono wyniki darmowej pracy, która mogłaby  zostać wykorzystana niemal natychmiast do zrealizowania celów ewidentnych i łatwych do osiągnięcia. Nie potrzeba tu wielkich środków finansowych. Władze miasta inwestują w chwalenie się swoimi inwestycjami na billboardach na wszystkich wjazdach do miasta, a przecież  świetnie mogłyby w tych miejscach prezentować atrakcje Świdnicy. Organizowane są za miejskie pieniądze przyjazdy dla dziennikarzy, co daje efekt w postaci artykułów mających moc raczej krótkotrwałą. Miasto zamieszcza płatne informacje w wielu lokalnych i regionalnych mediach (w 2017 i 2018 roku wydano na to 150 tysięcy złotych), są również pieniądze na miejskich fotografów (choć nie ma żadnej fotogalerii na miejskiej stronie). Nie powinno więc brakować środków na plany miasta, tablice informacyjne, opracowanie szlaków turystycznych. Być może jednak o tych podstawach po prostu zapomniano. Nikt jednak nie pofatygował się, by posłuchać, co znawcy tematu  zaobserwowali i jakie – zupełnie darmowe! – mają wskazówki. Miasto na konferencji otwierającej reprezentował wyłącznie zastępca prezydenta Szymon Chojnowski. Na zakończeniu nie było nikogo, poza gospodarzami Kościoła Pokoju i Muzeum Dawnego Kupiectwa. I ta nieobecność to nie tylko strata dla miasta, ale także pamiątka, jaką zabiorą ze Świdnicy specjaliści ds. kultury i promocji z państw Grupy Wyszehradzkiej.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl

Dziękuję za pomoc w tłumaczeniu p. Jakubowi Pytlowi i p. Annie Czyżewskiej.

Zdjęcia Dariusz Nowaczyński