Strona główna 112 Skatował 7-miesięczną suczkę. Mieszkańcy szukają zwyrodnialca

Skatował 7-miesięczną suczkę. Mieszkańcy szukają zwyrodnialca [Aktualizacja]

2

Jak można było tak bestialsko potraktować żywą istotę? Dotychczasowy właściciel młodej suczki okazał się katem. Nie dość, że połamał psinie kończyny, to jeszcze porzucił ją na ulicy. Suczka trafiła pod opiekę mieszkanki Świebodzic, która apeluje o odnalezienie zwyrodniałego właściciela. – On musi ponieść konsekwencje – mówi.

7-miesięczną suczkę przygarnęła pani Katarzyna. Wizyta u weterynarza przyniosła szokujące informacje dotyczące stanu zdrowia psiaka. – Jak się okazuje sunia mocno pobita przez właściciela. Złamanie kości udowej przy lewej i prawej nóżce, konieczny zabieg operacyjny na już – wyjaśnia opiekunka psiny. Koszt takiej operacji jest bardzo duży.

Walcząc o przywrócenie suczce zdrowia, trwa także walka o ustalenie zwyrodnialca, który skatował psinę. O pomoc w ustaleniu byłego właściciela zaapelowała obecna opiekunka małej suczki. – Właściciel mieszka w Świebodzicach blisko Rynku. On musi ponieść konsekwencje – twierdzi pani Katarzyna. Osoby dysponujące wiedzą na ten temat mogą się kontaktować z opiekunką suczki pod numerem telefonu 509795434.

Mieszkańcy Świebodzic szybko zaangażowali się w poszukiwania. Apel opiekunki skatowanej suczki jest masowo udostępniany na Facebooku. – Jeśli sprawa nie zostanie bardziej nagłośniona to bardzo szybko zostanie wyciszona i skutecznie zamieciona pod dywan – mówi jeden z mieszkańców i czytelnik portalu Swidnica24.pl.

Kilka dni temu weszła w życie nowa ustawa o ochronie zwierząt. Za uśmiercanie lub znęcanie się nad zwierzętami grożą teraz trzy, a nie dwa lata pozbawienia wolności. W przypadku dokonania tego ze szczególnym okrucieństwem kara wzrosła do 5 lat. Sąd może też orzec wobec sprawcy obligatoryjną nawiązkę na cel związany z ochroną zwierząt w wysokości od tysiąca do nawet 100 tysięcy złotych.

Aktualizacja:

Jak mówi Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, w związku ze skatowaniem suczki zatrzymano jednego mężczyznę, jednak nie postawiono mu jeszcze żadnych zarzutów.

/mn/