Strona główna 0_Slider Sprzeciwiają się burzeniu parowozowni. Ich głos trafił do samego premiera

Sprzeciwiają się burzeniu parowozowni. Ich głos trafił do samego premiera

6

Czy spaloną, świdnicką parowozownię uda się ocalić od całkowitego zniszczenia? – Nie powinno być mowy o rozbiórce a raczej o odbudowie – twierdzi Łukasz Romaniecki ze Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Jaworzynie Śląskiej, sprzeciwiający się niszczeniu kolejowego dziedzictwa. Konserwator zabytków uważa jednak, że odbudowany obiekt utraciłby zabytkowy charakter. Czy interwencja u premiera Mateusza Morawieckiego wpłynie na zmianę planów kolejarzy?

Budynek parowozowni powstał w latach 20. XX wieku. – Jego powstanie wiąże się z otwarciem w 1898 roku linii kolejowej z Wrocławia przez Sobótkę, Świdnicę Przedmieście do Jedliny-Zdroju. Z uwagi na wartości architektoniczne i historyczne obiekt został ujęty w gminnej ewidencji zabytków. Po zamknięciu linii kolejowej pełniła funkcję magazynu oraz warsztatu naprawczego dla wagonów. Od kilku lat budynek ten był dzierżawiony i prowadzona była w nim działalność gospodarcza – wyjaśnia Anna Nowakowska-Ciuchera z wałbrzyskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Ruina zamiast muzeum
Jeszcze kilka lat temu istniała nadzieja, że była parowozownia, wraz z opuszczoną i zaniedbaną stacją Świdnica Przedmieście, odzyska dawny blask. W 2014 roku Jarosław Bator z Polskich Kolei Państwowych, Wojciech Murdzek, ówczesny prezydent Świdnicy oraz Piotr Gerber z Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku podpisali list intencyjny w sprawie współpracy przy rewitalizacji terenów kolejowych. W budynku parowozowni miała powstać filia jaworzyńskiego muzeum. – Ma ona przyciągnąć turystów, a także stać się punktem spotkań i aktywizacji mieszkańców Świdnicy oraz miejscem świadczącym o historii komunikacji w województwie dolnośląskim i ośrodkiem pracy naukowej – mówił Bartłomiej Sarna z PKP S.A. Z kolei gmachem dworca Świdnica Przedmieście miał się zaopiekować świdnicki samorząd.

Żadnego z tych pomysłów nie udało się zrealizować, zaś wszelka nadzieja na zagospodarowanie parowozowni przepadła wraz z wybuchem pożaru, do którego doszło 26 października 2017 roku. Wyjaśnianiem przyczyny pojawienia się ognia w dalszym ciągu zajmują się śledczy i powołany przez nich biegły z zakresu pożarnictwa. Tymczasem zamiast rewitalizacji i przebudowy na muzeum, kolejarze postanowili, że pozostałości spalonej parowozowni mają zostać zburzone. – Dokonana została już ocena stanu technicznego, w ramach której obiekt został zakwalifikowany do rozbiórki. Wystąpiliśmy także do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z informacją o zamiarze rozbiórki budynku – mówił Michał Stilger z PKP S.A.

Opinia konserwatora jest już znana i brzmi jak wyrok. – W wyniku pożaru oraz akcji gaśniczej, obiekt ten utracił wartości pozwalające zachować go w charakterze zabytku – twierdzi Nowakowska-Ciuchera. Naturalnie nasuwa się pytanie o możliwość odtworzenia budynku parowozowni i przywrócenia mu zabytkowej specyfiki. Tu jednak pojawiają się kolejne wątpliwości ze strony konserwatora zabytków. – Wartości architektoniczne osadzone są zawsze w czasach w jakich danych obiekt powstał i w takim aspekcie odnoszą się również do technologii wykonania. To z kolei przekłada się na wartość historyczną danego budynku. Obiekt całkowicie zrekonstruowany pozbawiony jest autentyczności zachowanej substancji, która jest zasadniczym kryterium w ocenie zabytkowego charakteru – dodaje Nowakowska-Ciuchera. Inaczej mówiąc: odbudowa parowozowni wiązałaby się praktycznie z budową zupełnie nowego budynku, który zbyt prędko nie zostanie ogłoszony zabytkiem.

Społecznicy piszą do premiera
Kategorycznie przeciwni planom burzenia wachlarzowego budynku są lokalni miłośnicy kolei. – Rozumiemy, że najprościej jest wydać decyzję i pozwolić na zrównanie obiektu z ziemią – mówi Łukasz Romaniecki, prezes Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Jaworzynie Śląskiej. – Protestujemy przeciwko działaniom „na skróty”, a tym samym przeciwko niszczeniu kolejowego dziedzictwa pozostawionego nam przez budowniczych kolei z początków jej istnienia na ziemiach polskich – podkreśla Romaniecki. Zwraca przy tym uwagę, że właściciel wydzierżawiając obiekt muzealny powinien w sposób należyty zabezpieczyć go przed wystąpieniem pożaru, a także go ubezpieczyć.

Społeczników nie przekonują także argumenty konserwatora zabytków. Nie zgadzają się oni z opinią, że zniszczenie przez ogień elementów dachu oraz podtrzymujących go podpór równa się temu, że obiekt utracił charakter zabytku. – Kompleks przy ulicy Jodłowej to również budynki administracyjne oraz obrotnica, które nie ucierpiały w pożarze. W dobrym stanie zachowała się ściana czołowa wraz z otwieranymi drzwiami prowadzącymi do obrotnicy – twierdzi prezes stowarzyszenia. Przywołuje przy tym historię ubiegłorocznego pożaru na Zamku Książ. – Wówczas nikt nie mówił o tym, iż jego odbudowa będzie jednoznaczna z utratą cech zabytkowości.

Jaki będzie dalszy los zabytkowej parowozowni? Kolejarze zamierzają zaczekać z wyburzeniem do czasu zakończenia śledztwa przez policję i prokuraturę, co może nastąpić już w kwietniu. Tymczasem zwolennicy odbudowy spalonego obiektu próbują zainteresować sprawą Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz premiera Mateusza Morawieckiego. Na razie do jego wiadomości trafiło stanowisko stowarzyszenia.

/mn/

fot. Dariusz Nowaczyński