Strona główna Wydarzenia Samorządowcy składają w Świdnicy deklarację. Nie pierwszą

Samorządowcy składają w Świdnicy deklarację. Nie pierwszą

5

Deklarują dbałość o jakość publicznej przestrzeni i chcą swoje miasta wyczyścić ze szpecących reklam. Kilkunastu szefów miast i gmin z tzw. “Sieci progresywnych” na zakończenie weekendowego spotkania podpisało Deklarację Świdnicką. W 2011 roku blisko 100 samorządowców w Świdnicy podpisało Kartę Świdnicką, o której nikt nie pamięta.

Burmistrzowie i prezydenci miast, określający się mianem progresywnym, spotykają się od 3 lat z inicjatywy prezydenta Słupska Roberta Biedronia, który podczas dzisiejszej konferencji prasowej potrzebę takich spotkań tłumaczył brakiem miejsc i okazji, gdzie samorządowcy mogliby zdobywać wiedzę. Spotkania w ramach sieci mają być okazją do podpatrywania sposobów na różne dziedziny życia w małych i średnich miejscowościach. Jak dodawał, prawo zmienia się błyskawicznie, ciężko za nim nadążyć, a przy tym skutecznie rozwiązywać najważniejsze problemy mieszkańców. Samorządowcy podpatrują u siebie nawzajem, jak radzić sobie z komunikacją, smogiem czy – jak w Świdnicy – z polityką reklamową. Spotkań “progresywnych samorządowców” było dotychczas siedem. Każde kończyło podpisanie deklaracji.

Prezydent Beata Moskal-Słaniewska, pytana o realne znaczenie takich dokumentów jak  Deklaracja Świdnicka odparła, że nie rozumie pytania. Przypomnijmy. W 2011 roku podczas Kongresu Regionów blisko 100 osób podpisało się pod Kartą Świdnicką, dokumentem, który miał stać się podwaliną do zmian w relacjach rząd-samorząd i doprowadzić do zwiększenia kompetencji gmin oraz powiatów, a także ograniczyć obowiązki nakładane na samorządy bez gwarantowania środków. Wszystkie te zapisy pokrył kurz, samorządom ogranicza się kompetencje i dodaje zadań, a żadnej roli w powstrzymaniu tej tendencji nie odgrywa jeden z inicjatorów Karty Świdnickiej, ówczesny prezydent Świdnicy, a dziś poseł rządzącego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Murdzek.

Kaliber Deklaracji Świdnickiej jest inny, dotyczy tylko kwestii porządkowych w miastach. Samorządowcy przekonywali, że taki dokument nie będzie martwym zapisem. – Moim zdaniem tworzenie takich dokumentów, katalogu tego co jest ważne, ma głęboki sens – stwierdziła Beata Klimek, burmistrz Ostrowa Wielkopolskiego. – Nie rzecz w tym, żeby teraz literalnie odpowiadać za to, co tam zostało zapisane, ale jest wytyczenie pewnego kierunku, wskazanie tego, co jest priorytetem, jakie samorządowe sprawy są dla nas dziś najważniejsze. My w tych naszych deklaracjach te kwestie wyraźnie określamy. W Świdnicy określiliśmy, że wprowadzenie ładu w przestrzeń publiczną jest dla nas i ważne, i jest wyzwaniem.

W Świdnicy w oparciu o istniejące prawo realizowana jest polityka reklamowa, której celem jest eliminacja z miejskiej przestrzeni banerów i innych nośników reklam, szpecących zabytki i krajobraz. Jak przyznali uczestnicy spotkania, w ich miastach próby radzenia sobie ze szpecącymi reklamami są podejmowane, ale problem, który narastał od lat, nie jest łatwy do rozwiązania. Rafał Kukla, burmistrz Gorlic, wyliczając przykłady wielu trudności wskazał również na opór samych mieszkańców i firm, które zarabiają na udostępnianiu pod reklamy ścian czy płotów. Samorządowcy podkreślali, że zmiany zaczynają od siebie, czyli od jednostek podległych miastu, gdzie już trwa usuwanie banerów.

Spotkanie było współorganizowane i współfinansowane przez Fundację im. Friedricha Eberta – poinformował prezydent Biedroń. Dodał, że miasta-gospodarze zapewniają sale i obsługę spotkań, ale udział środków publicznych jest znikomy. Dokładnych kosztów gospodyni spotkania Beata Moskal-Słaniewska nie podała. Jak ustaliliśmy, z budżetu miasta została opłacona wycieczka prezydentów i burmistrzów do katedry oraz Kościoła Pokoju. Za oprowadzanie historyk Sobiesław Nowotny otrzymał 468,20 zł. Użyczone zostały także pomieszczenia Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Kolejne spotkanie “progresywnych” ma zostać zorganizowane w Starachowicach.

/asz/
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński