Strona główna Sport Piłka ręczna Powalczyli na parkiecie wicelidera tabeli

Powalczyli na parkiecie wicelidera tabeli

0

ŚKPR Świdnica nie był faworytem wyjazdowej potyczki z SPR-em Tarnów, ale wysoko zawiesił poprzeczkę wiceliderowi tabeli. Szare Wilki do końca walczyły o zdobycie chociaż jednego punktu i ostatecznie uległy jednym trafieniem. Pierwszą rundę świdniczanie zakończyli na wysokim szóstym miejscu.

Oba zespoły podchodziły do spotkania legitymując się serią pięciu wygranych z rzędu. Passę podtrzymali gospodarze, ale na kolejne trzy punkty musieli mocno zapracować. Losy pojedynku rozstrzygnęły się w samej końcówce. Po pogoni w drugiej części ŚKPR trzykrotnie doprowadzał do remisu i miał nawet szansę na przełamanie rywali. Więcej zimnej krwi zachowali jednak szczypiorniści z Tarnowa. W decydujących fragmentach Piotr Kijek zdobył kontaktową bramkę na 27:28. Następnie gospodarze bardzo długo rozgrywali swoją akcję. Sędziowie późno zasygnalizowali grę pasywną i Szare Wilki nie miały okazji na doprowadzenie do serii rzutów karnych.

W pierwszej połowie świdniczanie prowadzili tylko raz (1:0), a ostatni remis (8:8) notowany był w 17. minucie. Skuteczniejszy w tym okresie SPR wypracował do przerwy cztery gole przewagi (17:13). Po zmianie stron podopieczni trenera Grzegorza Garbacza poprawili grę w defensywie i skuteczność. Mozolnie odrabiali straty i wreszcie w 48. minucie doprowadzili do stanu po 23:23, a potem po 24 i po 25. Warto odnotować powrót na parkiet po kontuzjach Mariusza Lasaka i Dariusza Bajkiewicza – obaj zaczęli mecz w wyjściowej siódemce. W pierwszym składzie zameldował się też Andrzej Brygier, który zdobywając dziewięć goli okazał się najlepszym strzelcem ŚKPR-u w tym spotkaniu. Meczem w Tarnowie świdniczanie zakończyli pierwszą rundę rozgrywek. Bilans ośmiu zwycięstw i sześciu porażek pozwolił zameldować się na bardzo wysokim szóstym miejscu, najwyższym z czterech beniaminków. Za tydzień ŚKPR czeka trudny wyjazd do Chrzanowa.

Nasze zwycięstwo byłoby niespodzianką, ale mieliśmy na to szansę i na pewno możemy czuć pewien niedosyt. W ważnych momentach, gdy mogliśmy objąć prowadzenie, przydarzyły nam się błędy techniczne. Zespół zasłużył na uznanie za waleczność i zaangażowanie w obronie. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć chociaż jednego punktu – postaramy się poszukać ich w rewanżu z Tarnowem i w kolejnych meczach, które są przed nami. Teraz już trzeba skoncentrować się nad wyeliminowaniem błędów w następnych spotkaniach – skwitował trener ŚKPR-u Grzegorz Garbacz. – Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, pewną nerwowość widać było zresztą z obu stron. Bardzo żałujemy, że nie zdobyliśmy chociaż jednego punktu. Szkoda też, że w końcówce tak długo czekaliśmy na sygnalizację gry pasywnej gospodarzy – zabrakło nam czasu, żeby spróbować doprowadzić do remisu – dodał świdnicki skrzydłowy Przemysław Borszowski.

SPR PWSZ Tarnów – ŚKPR Świdnica 28:27 (17:13)

ŚKPR: Bajkiewicz, Prus, Wasilewicz – Brygier 9, W. Makowiejew 3, Piędziak 3, K. Rogaczewski 3, P. Kijek 2, Borszowski 2, Cegłowski 2, Dębowczyk 2, D. Kijek 1, Lasak, P. Rogaczewski

/ŚKPR/