Strona główna 0_Slider Marcin Świetlicki o Świdnicy, kanonie lektur i „autobiografii”

Marcin Świetlicki o Świdnicy, kanonie lektur i „autobiografii” [FOTO]

0

Czy Marcin Świetlicki mógłby mieszkać w Świdnicy? Miasto spełnia większość z wymagań poety, ale do szczęścia potrzebowałby jeszcze emerytury przyznanej przez świdnickie władze i zaproszenia. O idealnym miejscu do życia, samotności literata, kanonie lektur, poezji, prozie i muzyce artysta mówił wczoraj w Klubie Łaźnia w Świdnicy.


Witaj królu poezji polskiej. Książę już był – Herbert, a jak ktoś przyjeżdża do nas z Krakowa, to chyba musi być król – tymi słowami zwrócił się do jednego z najwybitniejszych współczesnych polskich poetów świdnicki pisarz i nauczyciel Wojciech Koryciński. – Świdnica jest nazywana małym Krakowem, więc autorze możesz czuć się jak u siebie – dodał prowadzący rozmowę Wojciech Koryciński. – Przejeżdżając przez wasze miasto miałem uczucie jakbym mieszkał w podobnej architekturze. Kilka kamienic szalenie przypominało mi moją okolicę – odpowiedział artysta, uznając przy tym określenie „królu” za przesadę.

W tonie skromności, z nutą humoru i lekką ekstrawagancją przebiegło spotkanie z Marcinem Świetlickim w Klubie Łaźnia, w ramach trwającego w Świdnicy festiwalu „Cztery Żywioły Słowa”, a także objazdowego festiwalu „preTEXTY”. Publiczność mogła się na nim dowiedzieć chociażby na temat niedawno wydanego wywiadu-rzeka o życiu Marcina Świetlickiego. Publikacja tytułu „Nieprzysiadalność. Autobiografia” miała premierę w środę, 25 października. – Ukazała się i wcale państwu nie polecam. Wyszła ta książka. Pracowałem z autorem tego wywiadu od ponad roku. Ostatnie miesiące był to czas intensywnej pracy nad tym czego nie lubię, a więc poprawkami tego co mówię o sobie i usuwaniem wszystkich drastycznych rzeczy. Było 15 poprawek prawników. […] Na tych 600 stronach jest zawarte moje dotychczasowe życie i nie wiem, czy to dużo, czy mało. Gdybym pisał własną autobiografię to może byłaby krótsza, ale bardziej intymna. Książka nie zawiera żadnych historii o moich wielu romansach. Nie ma tam też za dużo mowy nienawiści – przyznał Marcin Świetlicki, dywagując nad wartością handlową książki, której cena według artysty nie powinna przekroczyć 45 zł.

W trakcie spotkanie poeta został zapytany o odmowę umieszczenia jego wierszy w kanonie lektur. – Czy nie byłoby lepiej, by mądry nauczyciel decydował sam o czym z uczniami rozmawiać. Ja nie chce być w tym kanonie. Jarosław Marek Rymkiewicz, Wojciech Wencel, Jan Polkowski – mamy takich trzech żyjących poetów i dorzucony jako czarna owca Świetlicki. […] To są prawdziwi narodowi poeci […] Coś tu nie gra. Ja nie chce być w takim kontekście postawiony. Nie podoba mi się to – stwierdził Marcin Świetlicki.

Samotność światopoglądowa towarzyszy krakowskiemu twórcy. – Owszem wrócę do domu i tam będzie śliczna dziewczyna, z którą od pięciu lat mieszkam i jestem szczęśliwy. Jest jeszcze ruda dziewczyna, ma lat dziesięć, która przebywa w moim mieszkaniu i jak mnie zobaczy, pomacha ogonkiem. Nie jestem kompletnie samotny – mówił, wspominając również o synu. – Dwa lata temu wszyscy moi koledzy się spolaryzowali. Niektórzy zostali zwolennikami rządzącej partii, a niektórzy stali się jakąś śmieszną opozycją. Moi koledzy rozbili się na obozy, a mnie to kompletnie nie interesuje. Nikt nie został w centrum, choć centrum nigdy nie było. Oni odeszli. Miałem kiedyś kolegów. Chyba jestem sam. Nie będziemy spotykać się z samotnymi osobami. Nie będziemy się wyszukiwać, bo nic z tego nie wyniknie. […] Prawdziwy bohater bawi się sam, jak napisałem na początku powieści – tłumaczył.

A jak wyglądałoby idealne miejsce, w którym Marcin Świetlicki chciałby żyć? – W idealnym świecie musi być ładna pogoda. Może być chłodno, ale ze słońcem. Brak słońca powoduje u mnie depresję. Temperatura od 19 do 22 stopni. Opady późnym wieczorem. Dla każdego heteroseksualnego mężczyzny po jednej kobiecie, a dla homoseksualnego po jednym partnerze. Monogamia jest lepsza niż wielogamia. A do tego miasto średniej wielkości. Może być rynek, ładna architektura, brak pośpiechu, miła barmanka, dowcipny barman, niech pracują na dwie zmiany, lokal otwarty całą noc, wariaci mili, wykształceni i ładnie pachnący […] jedna brzydka kobieta, lecz fascynująca – wymieniał Marcin Świetlicki.

Czy poeta mógłby zamieszkać w Świdnicy? – Jeśli władze Świdnicy chciałyby mieć poetę i emeryturę mu zapewnić, to jest to możliwe – stwierdził Marcin Świetlicki.

Nie zabrakło także pytań od licznie przybyłej na spotkanie publiczności, która ciekawa była chociażby rytuałów poetów podczas pisania, motywu śmierci w twórczości, procesu tworzenia treści piosenek czy ulubionych trunków. Spotkanie zakończył Turniej Jednego Wiersza i koncert Marcina Świetlickiego z Chain Smokers.

Tekst: AN
Zdjęcia: Dariusz Nowaczyński