Strona główna 0_Slider Co z domem spokojnej starości dla seniorów ze Świdnicy?

Co z domem spokojnej starości dla seniorów ze Świdnicy?

4

Takiego, o jakim marzyli, czyli z dofinansowaniem gminy, na pewno seniorzy się nie doczekają. Samorządy nie chcą brać na siebie tworzenia Domów Pomocy Społecznej dla osób w zaawansowanym wieku. Prywatni inwestorzy z kolei albo ograniczają, albo całkowicie rezygnują ze swoich planów. Choć nie jest tak, że takich domów nie ma wcale.

W 2012 roku kilkoro seniorów ze Świdnicy, słysząc dochodzące z ich środowiska głosy o coraz bardziej dotkliwym braku opieki dla osób starszych, zebrali 2 300 podpisów i wyruszyli z petycją o budowę domu spokojnej starości do samorządów – prezydenta Świdnicy, wójta gminy Świdnica i starosty. Wówczas na terenie powiatu rzeczywiście nie działał ani jeden – publiczny czy prywatny, ośrodek dla seniorów ani Zakład Opieki Długoterminowej. W powiecie był tylko jeden DPS – w Jaskulinie, ale jest on przeznaczony wyłącznie dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Placówkę prowadzi powiat.

Seniorzy usłyszeli rok później o jednej z pierwszych prywatnych inicjatyw, którą na terenie gminy, przylegającym do granic Świdnicy w pobliżu szpitala Latawiec, zamierzał realizować prywatny inwestor.  Wójt gminy Świdnica i Rada Gminy przychylili się do wniosku inwestora i zmienili plan zagospodarowania przestrzennego tak, by umożliwić budowę takiego ośrodka (wcześniej teren ten miał przeznaczenie wyłącznie pod budownictwo mieszkaniowe).  Projekt popierał także starosta świdnicki, który deklarował wsparcie w sprawnym załatwieniu formalności związanych z pozwoleniami na budowę. Wreszcie został przedstawiony bardzo atrakcyjny projekt z oddzielnymi bungalowami dla seniorów i budynkiem mieszkalnym dla 200 osób. Jest już pewne, że dom w takim kształcie nie powstanie. – To nie jest jedyny inwestor, który zmienia plany – mówi wójt Teresa Mazurek. – W naszej gminie trzy podmioty planowały otwarcie domów spokojnej starości. Dwa wycofały się zupełnie. Powód to brak dotacji unijnych na budowę i prowadzenie ośrodków. Takie środki w ogóle nie zostały przewidziane w rozdaniu 2014-2020, a budowa czy samo prowadzenie domu dla osób starszych to ogromnie kosztowna inwestycja. Ubolewam, ale rozumiem. 

Danuta Malinowska, która była liderką seniorów zbierających podpisy pod petycją, nie kryje rozżalenia. – Bardzo mi jest przykro, że nasze zaangażowanie poszło na marne. Mam żal przede wszystkim do samorządowców. Na wybory więcej nie pójdę – zapowiada.

– Nie zrezygnowałem z planów budowy domu spokojnej starości – zapewnia tymczasem Paweł Skonieczny. To właśnie on przedstawiał plany budowy dużego ośrodka w Witoszowie Dolnym. – Projekt jest gotowy, dużo kosztował, ale w obecnej sytuacji nie ma szans na jego realizację. Liczyłem na możliwość pozyskania dotacji na budowę z funduszy europejskich, jednak geriatria została niemal zupełnie pominięta w obecnym budżecie UE. Musiałem zweryfikować plany do realnych możliwości. Planuję rozpoczęcie jeszcze w tym roku budowy ośrodka dla seniorów na około 30 miejsc. Podkreślam, że powstanie on na prywatnym terenie za prywatne pieniądze. Będzie to ośrodek komercyjny, ale żadnych innych deklaracji nigdy nie składałem. O cenach jeszcze za wcześnie mówić. Faktem jest to, że mam już listę osób zainteresowanych zamieszkaniem w tym ośrodku.

Od 2012 roku na terenie powiatu powstały dwa prywatne domy opieki dla seniorów, działa także komercyjny ZOL, prowadzony przez świdnicką Caritas w budynku przy ul. Przyjaźni (na inwestycje Caritas otrzymała 2 miliony złotych w ramach budżetu obywatelskiego). Ośrodek, działający pod nazwą Hospicjum im. św. ojca Pio, świadczy odpłatnie usługi dla osób w podeszłym wieku, wymagających całodobowej opieki.

Samorządy, które nie dostały Domów Pomocy Społecznej w spadku po poprzednim systemie, nie podejmują się budowy takich ośrodków. Powód to nie tyle koszty budynku, ale przede wszystkim utrzymania. Do 2004 roku pobyt pensjonariuszy opłacany był z budżetu państwa, dziś kosztami dzielą się senior, jego rodzina i gmina, w której ostatnio zamieszkiwał. Rodziny najczęściej uchylają się od obowiązku płacenia, emerytury bądź renty są zwykle bardzo niskie, tak więc gros kosztów spada na gminną kasę. W powiecie świdnickim żaden z samorządów nie podjął tematu budowy publicznego DPS.

/asz/