Strona główna 0_Slider Zamek powstaje z ruin. Zobaczymy w nim dawne życie folwarku

Zamek powstaje z ruin. Zobaczymy w nim dawne życie folwarku [FOTO]

3

Renesansowy zamek w Piotrowicach Świdnickich (gm. Jaworzyna Śląska), niegdyś zrujnowany, odzyskuje dawny blask. Zarządzająca zabytkiem Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska planuje w nim stworzyć żywe Muzeum Technik Rolniczych. W ogromnym kompleksie pałacowym zatętni dawne życie folwarku. Odwiedzający będą mieli okazję zobaczyć w pięknej przestrzeni działające zabytkowe urządzenia i maszyny rolnicze. Ogromną atrakcją, szczególnie dla dzieci, będą zwierzęta gospodarstwa domowego, a także modelowe uprawy rolne. Najbliższe wydarzenie planowane jest we wrześniu w ramach tegorocznej Gali Parowozów.
Zespołem folwarczno-pałacowym w Piotrowicach Świdnickich zarządza Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska. Organizacja realizuje misję zabezpieczenia od dewastacji i zapomnienia zabytkowych, poprzemysłowych obiektów w Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śl. oraz w Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA w Katowicach. Pod jej pieczą są także parowozownia czy młyn w Dzierżoniowie. – Instytucja przejęła zarządzanie wszystkimi obiektami w styczniu tego roku. Sam proces ochrony zabytków zaczął się jednak wcześniej i trwa od około 8 lat – tłumaczy zastępca dyrektora ds. ochrony zabytków Maciej Mądry z Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śl.

Zdjęcia autorstwa Bartosza Mikołajczyka. Na tle zabudowań folwarcznych prezentuje się grupa rekonstrukcyjna z Jaworzyny Śląskiej. Na jednej z fotografii widać zabytkowy ciągnik Fordson z 1924 r. z kolekcji jaworzyńskiego Muzeum Techniki.

Piotrowice – siedziba rodów szlacheckich
Według niektórych źródeł zabytkowa budowla powstała w drugiej połowie XVI wieku, a jej inicjatorem był Jacoba von Zedlitza, dawny właściciel wsi Piotrowice. Główną siedzibą rodu były Łażany. Dysponentem majątku w XVII wieku był ród Nostitzów. – Odziedziczyli go w XVIII Burghaussowie i to oni nadali mu ostateczny renesansowy wygląd. Był to ród szlachecki, który pochodził ze Śląska. Siedzibą rodową Burghaussów były pobliskie Łażany, a zamek w Piotrowicach był traktowany jako kolejne ich domostwo. Była to znacząca rodzina, o czym świadczy chociażby budowa pierwszego żelaznego mostu w Europie, którą ufundował właśnie hrabia August W. von Burghauss – opowiada Maciej Mądry. Burghaussowie zbudowali także na terenie kompleksu pałacowego w Piotrowicach Świdnickich dodatkowe dwa budynki – szpitale damski i męski.

Przez wieki zmieniał swój kształt
W zabytkowym kompleksie wyróżnia się trzykondygnacyjna budowla, przypominająca zamek. Stanowi masywną bryłę na kwadracie, którego bok wynosi około 28 m. Zabytek posiada cztery narożne baszty oraz fosę. Do posiadłości należą także gospodarcze budynki, a wśród nich stodoły, spichlerz czy obora. – Na przestrzeni ostatnich lat prowadzone były badania, w które zaangażowani byli różni specjaliści, zajmujący się zawodowo budownictwem obronnym. Miało to na celu m.in. ustalenie najdawniejszej historii tego zamku. Ze względu na brak dokumentów i ikonografii, oparto badania na oględzinach zamku oraz na analizie różnic poszczególnych jego części. Domniemywać można, że była to wieża, w której piastował rycerz na żołdzie szlachcica. Prawdopodobnie, w pewnym momencie, owa wieża wraz z kilkoma budynkami gospodarczymi zostały połączone w jedną bryłę – mówi Maciej Mądry.

Posiadłość miała znaczenie gospodarcze
Interesujący zabytek nie był zamkiem obronnym, a fosa go okalająca, jak tłumaczy zastępca dyrektora ds. ochrony zabytków, spełniała jedynie funkcje dekoracyjne. – Zastosowaniu obronnemu przeczy także umiejscowienie budowli na środku otwartej, płaskiej przestrzeni. Ten wyjątkowy zabytek traktowałbym jako dwór myśliwski. Jego integralną częścią jest folwark, wskazujący na wiek XIX. Niemniej budynki gospodarcze z pewnością były tam wcześniej, o czym świadczą warstwy odkrywane podczas remontu obiektu. W trakcie prowadzenia prac porządkowych natrafiliśmy jedynie na fragmenty przedmiotów codziennego użytku, które nie mogły mieć luksusowego, dworskiego charakteru. Wydaje mi się, że było to raczej lokalne centrum administrowania folwarkiem – wyjaśnia Maciej Mądry.

Zamek popadł w ruinę
Zespół pałacowo-folwarczny niszczał od lat. – Przed wybuchem wojny obiekt nie był zamieszkany i podupadał. Mimo tego przetrwał pożogę wojenną niezniszczony – stwierdza zastępca dyrektora ds. ochrony zabytków. Po wojnie zabytkowe obiekty trafiły do Jaroszowskich Zakładów Materiałów Ogniotrwałych, a od lat 60-tych należały do Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Łażanach. – W tej chwili odbudowana jest olbrzymim wysiłkiem jedna stodoła. To paradoks tego komplesku, że w bardzo dobrej kondycji pozostawił go PRL. Z racji tego, że budynki natychmiast po wojnie zaczęły pełnić funkcje użytkowe, to nie uległy degradacji. Miały dachy, cale konstrukcje nośne aż do przemian. Mamy relacje sprzed około 20 lat, zgodnie z którymi do kompleksu jeździł lekarz weterynarii i przyjmował porody krów. Gdy upadł PGR, budowle zaczęły niszczeć, a do ich zrujnowania niestety doprowadzili mieszkańcy, którzy zespół pałacowo-folwarczny rozkradali – mówi Maciej Mądry.

Zabytek odzyskuje dawny blask
Imponujący zamek wraz z innymi przynależnymi obiektami oraz polem uprawnym był w opłakanym stanie. – Budowla miała podziurawiony dach, a jej stropy były zawalone. Z parteru widać było zadaszenie, a przecież obiekt ma dwa piętra – mówi Michał Kochanowski, opiekun zespołu pałacowo-folwarcznego, z firmy budowlanej przeprowadzającej rewitalizację zabytkowych obiektów. Kompleks, obecnie zarządzany przez Fundację Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska, remontowany jest od wielu lat. – W zamku przeprowadzono ogrom prac, których na pierwszy rzut oka nie widać, oprócz okien i dachu, które wyremontowane zostały w pierwszej kolejności. Zakres prac obejmuje żmudną odbudowę wnętrz oraz uzupełnianie ścian – wyjaśnia Maciej Mądry. Dużym przedsięwzięciem była rewitalizacja wyschniętej fosy, której zapewniono drenaż, uszczelniono i wypełniono wodą. – Ponadto w zamku w poszczególnych pomieszczeniach przesiewaliśmy ziemię. Dawniej bowiem właściciele, by wyrównać podłogę zasypywali znajdujące się tam pozostałości. Na tej podstawie możemy zdefiniować, co w danych miejscach się znajdowało, np. kuchnia czy sypialnia. Chcemy odtworzyć dawny wygląd zabytkowych obiektów dbając o szczegóły – tłumaczy Michał Kochanowski. W tej chwili oprócz prac prowadzonych w zamku remontowane są budynki gospodarcze. – Dosłownie ze szczątków odbudowana została jedna stodoła. Wszystko w niej jest już zrobione – od podłóg po dach. W tym roku rozpoczęły się prace przy drugiej stodole – mówi Maciej Mądry.

Miliony na remont
Remont liczony jest w milionach, choć trudno o ostateczny szacunek przeprowadzonych i planowanych prac. – W większością są to własne środki fundacji, choć staramy się o dofinansowania – stwierdza Maciej Mądry. – Wszystkie obiekty należące do fundacji, i nie chodzi jedynie o Piotrowice Świdnickie, w zamierzeniu mają w przyszłości utrzymać się same. Część z nich jest na etapie inwestycyjnym, jak kompleks w Piotrowicach Świdnickich, i wymagają środków finansowych. Nie mniej jednak dla każdego zabytku staramy się znaleźć taką formułę, by w pewnym momencie sam zaczął na siebie pracować i zapewnił sobie byt. Nie robimy tego dla siebie, ale dla przyszłych pokoleń – zauważa Maciej Mądry.

Chcą pokazać dawne życie folwarku
W zamku w Piotrowicach Świdnickich docelowo ma powstać Muzeum Technik Rolniczych. – Pomysł na wszystkie budowle, którymi fundacja zarządza jest taki, że mają to być najbardziej charakterystyczne dla krajobrazu gospodarczego Śląska reprezentacyjne obiekty, które pokazują istotne gałęzie działalności gospodarczej. W przypadku Piotrowic Świdnickich chcemy pokazać duży udział rolnictwa w tworzeniu gospodarki na przestrzeni wieków – wyjaśnia Maciej Mądry. Podobnie jak pozostałe muzea, także i to planowane w Piotrowicach Świdnickich będzie „żywe”. – Zawsze naszą ambicją jest tworzenie żywego muzeum. Nie interesują nas sterylne wnętrza z eksponatami, o którym może opowiedzieć przewodniczka. Chcemy w zabytkowe maszyny tchnąć ducha. Dążymy do tego, by urządzenia były sprawne i aby w dłuższej perspektywie można było je uruchomić. Tak, by pokazać dzieciom jak działa na przykład traktor z lat 20-tych – opowiada Maciej Mądry.

W stałej ekspozycji będą różnego rodzaju urządzenia rolnicze od ciągników z różnych epok i wytwórni po inne maszyny, jak młockarnie, wialnie czy pługi. – Wśród eksponatów znajdzie się duża kolekcja maszyn parowych, które używane były w rolnictwie, jak lokomobile, stacjonarne silniki parowe – mówi Maciej Mądry. Do jednych z najciekawszych eksponatów należy 6-tonowy pług dwuramienny Kemna Breslau, który obsługiwały dwa lokomobile. Sporą atrakcją dla zwiedzających będzie, na razie nie złożony do końca, samolot Antonow An-2 używany do nawożenia pól. Imponujący eksponat znajduje się na poddaszu zamku. – Samolot przywieziony został z Mirosławic. Na razie brakuje w nim silnika i ogona, ale jest sprawny. W przyszłości będzie można do niego wejść i sprawdzić działanie – mówi Michał Kochanowski. Oprócz eksponatów w planach są także zwierzęta gospodarstwa domowego, jak kaczki, króliki, krowy czy kozy, które z pewnością ucieszą dzieci. – Do obiektu należy także kawałek pola, na którym być może w przyszłości pojawią się modelowe uprawy – dodaje Maciej Mądry.

Pierwsze wydarzenie w zamku już w tym roku
Otworzenie Muzeum Technik Rolniczych będzie możliwe za około 3 lata. Nie mniej jednak fundacja szykuje przedsmak tego, co w niedalekiej przyszłości będzie się działo w Piotrowicach Świdnickich. – We wrześniu na Gali Parowozów przeniesiemy się także do Piotrowic Świdnickich. W związku z tym zmieniamy trochę formułę festiwalu. W tym roku będzie to międzynarodowy zlot zabytkowych lokomotyw i pojazdów użytkowych. Planujemy wydarzenia festiwalowe zarówno w Jaworzynie Śląskiej – parowozy, pociągi specjalne i inne atrakcje, jak i w Piotrowicach – zapowiada Maciej Mądry. Na terenach folwarcznych zaprezentowane zostaną zabytkowe maszyny użytkowe jak kombajny, ciągniki, pojazdy drogowe oraz wojskowe. – Odwiedzający Galę Parowozów będą mogli przez jeden festiwalowy dzień prześledzić całą historię podróżowania i produkowania na przestrzeni 200 lat – dodaje.

Tekst i zdjęcia z logo świdnica24: Agnieszka Nowicka