Strona główna Magazyn Kuchnia Czary Penelopy: Pasta z makreli

Czary Penelopy: Pasta z makreli

0

Miałam ochotę na „ coś” rybnego, bliżej nieokreślonego, sama nie wiedziałam, co to ma być. Stałam w sklepie przed ladą z rybami i nijak nie mogłam się zdecydować na wybór. Kątem oka zauważyłam, że klienci podchodzili do stoiska, zgarniali z półki interesujący ich produkt i odchodzili, podczas gdy ja dalej stałam. Zdecydowana większość tych ludzi sięgała po pomarańczowe pudełko z pastą makrelową, która jak się okazało była tego dnia w promocji.

Pasta z makreli? Pomyślałam – może być. Z własnym chlebem „wejdzie” jak złoto. Podeszłam bliżej wzięłam z półki kuszące pudełeczko i jak to mam w zwyczaju zagłębiłam się w lekturze etykiety. Oj moi kochani, nie sądziłam, że zwykła pasta z makreli może zawierać tyle „ dobrodziejstw”. Kolejno na etykiecie widniały: tłuszcz roślinny 40%, woda, olej rzepakowy, skrobia modyfikowana, białko mleka, tłuszcz mleczny, laktoza, substancja zagęszczająca-guma guar, musztarda, woda, gorczyca, ocet, sól, cukier, przyprawy, substancja słodząca – sacharynian sodu, makrela wędzona 16%, koncentrat pomidorowy 12%, aromat wędzonki, sól, substancje konserwujące-benzoesan sodu, sorbinian potasu, barwnik – ekstrat papryki, regulator kwasowości-kwas:jabłkowy, cytrynowy, mlekowy. W zakładzie stosowane są: seler, orzechy, soja, produkty zawierające gluten.

Odłożyłam czym prędzej to cudo, z którego nasza rodaczka Maria Curie-Skłodowska byłaby pewnie dumna. Ze sklepu wyszłam z wędzoną makrelą z postanowieniem zrobienia własnej pasty, z o wiele mniejszej ilości składników.

makrelaSkład mojej pasty:
wędzona makrela
1 cebula drobno posiekana
2 łyżki oleju
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1/2 papryki w proszku słodkiej
szczypta chilli,
szczypta soli
świeżo mielony czarny pieprz,
2-3 łyżki gorącej wody

Makrelę obrałam, pozbawiłam ości i umieściłam w pojemniku. Drobno posiekaną cebulę zeszkliłam na dwóch łyżkach oleju. Cebulki nie można przysmażyć, musi się leciutko zrumienić i wyraźnie zmięknąć. Dodałam do niej koncentrat pomidorowy, doprawiłam paprykami, pieprzem i szczyptą cukru, podlałam odrobiną wody. Sos pomidorowy dodałam do wędzonej makreli i zmiksowałam na gładką masę. Pastę włożyłam do lodówki, by stężała. Podałam z domową bagietką i własnoręcznie zamarynowanym ogórkiem korniszonem.

Pomimo mniejszej ilości składników niż w sklepowej, była naprawdę pyszna. Czas jaki poświęciłam na jej zrobienie to jakieś 15 minut. Można dodać również kilka łyżek białego sera, jednak tym razem zależało mi na tym, aby pasta była bardzo makrelowa a nie serowa. I to bez dodawania „aromatu wędzonki”.

Z cyklu: wiem co jem.
Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch