Strona główna Magazyn Kuchnia Czary Penelopy: Tagliatelle z Pesto

Czary Penelopy: Tagliatelle z Pesto

0

Sezon na dobre, pachnące pomidory mamy już, niestety za sobą. Zapragnęłam jednak jeszcze poczuć ten wspaniały smak lata i przygotować pomidorowe pesto do makaronu.

tagliatelle

Zainspirował mnie Makłowicz, ucztujący w jednej ze swych kulinarnych podróży przy sycylijskim stole. Ale prawdziwym bodźcem był ser pecorino, którego udało mi się ostatnio zrobić mały zapas.

To jeden z moich ulubionych serów. Co ciekawe, w książce Marleny de Blasi „Smaki południowej Italii”, którą aktualnie czytam, to ON – a nie słynny parmezan – jest bohaterem większości przepisów. Wiedziałam, że to nie może być przypadek.

Postanowiłam sprawdzić to śródziemnomorskie połączenie smaków. Sos jest bajecznie prosty: pomidory, oliwa, sól morska, czosnek, migdały i bazylia. Zaś nasz bohater pecorino dodawany jest tuż przed samym podaniem. Starty w sporej ilości wspaniale dopełnia i wzmacnia smak.

Potrzeba:

makaron tagliatelle

2-3 ząbki czosnku drobniutko posiekane

1/2 kg pomidorków koktajlowych drobniutko pokrojonych

garść liści bazylii drobno posiekanych

garść migdałów drobniutko posiekanych

sól morska

oliwa

pecorino świeżo starte

Najpierw przygotowałam sos pomidorowy. Rano posiekałam drobno pomidorki. Dodałam do nich posiekany czosnek, migdały i bazylię. Całość posypałam solą morską i polałam sporą ilością oliwy. Jak wyczytałam w jednej z moich książek, należy taki świeży sos pozostawić w nasłonecznionym miejscu, bo to właśnie słońce i ciepło zrobi za nas całą robotę. Pod wpływem słońca i soli morskiej pomidory puszczą sok, smaki się wymieszają, zapoznają ze sobą i utworzą aromatyczną mieszankę.

Niestety z tym słońcem miałam największy problem, zostawiłam więc pomidorowy mix po prostu w ciepłym miejscu.

Gdy wróciłam z pracy, ugotowałam jedynie makaron, po odcedzeniu polałam go oliwą, a później wymieszałam z moim pysznym sosem.

Pozostało tylko zetrzeć sporą ilość pecorino i chwilę później cudowny smak lata znalazł się na naszych talerzach.

Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch