Strona główna 0_Slider Były prezydent kontra zarzuty Komisji Rewizyjnej

Były prezydent kontra zarzuty Komisji Rewizyjnej

11

Były prezydent Świdnicy Wojciech Murdzek i jego były zastępca Ireneusz Pałac ostro odparli zarzuty zawarte w sprawozdaniu z kontroli, przeprowadzonej przez Komisję Rewizyjną Rady Miejskiej w związku ze sprzedażą gruntów pod  Kaufland i kosztowną przebudową układu drogowego na ul. Zamenhofa. Argumenty mieli usłyszeć podczas czwartkowego spotkania radni z komisji, ale pojawiła się tylko jedna osoba, Lesław Podgórski reprezentujący Wspólnotę Samorządową.

wojciech-murdzek-ireneusz-palacWojciech Murdzek i Ireneusz Pałac

Praca wykonana przez Komisję Rewizyjną to jest antyprzykład, jeśli chodzi o kompetencje, docieranie do prawdy, trzymanie się faktów. Branie pod uwagę nieprawdziwych przesłanek i niekompletnych danych, nieuwzględnienie wszystkich okoliczności sprawy, zwłaszcza tych, które świadczyły, że moje działania podyktowane były ewidentnie troską o dobro i o najlepsze rozwiązania, pomijanie wybiórczo pewnych faktów – to nie może prowadzić do poprawnych, prawdziwych wniosków komisji – mówi Wojciech Murdzek. – Szkoda komentować, jaka była intencja, żeby tak postępować i na końcu upubliczniać źle przeprowadzony proces kontroli oraz namawiać radę do przyjęcia sprawozdania, którego stwierdzenia odbiegają od rzeczywistości. Oczywiście, takie beztroskie postępowanie jest też czymś, co jest próbą psucia mojego dobrego imienia. Stąd moja reakcja. Zaprosiłem członków komisji rewizyjnej na spotkanie, gdzie moglibyśmy (mimo że to już post factum) te rzeczy wyjaśnić, wchodząc w każdy szczegół, odpowiadając na każde pytanie. Znamienne jest, że nie przyszedł nikt, za wyjątkiem pana Leszka Podgórskiego, który wskazywał komisji, że warto zaprosić byłego prezydenta czy wiceprezydenta na posiedzenie komisji, czego nie uczyniono. Prawdopodobnie to jest jedyny radny, który chce dociec prawdy. Pozostali członkowie komisji rewizyjnej, pewnie czując się słabo w poruszanej materii i nie mając wytłumaczenia na pomijanie istotnych faktów nie przyjęli zaproszenia. Pewnie nadal będą przekonani, że wykonali kawał dobrej roboty. Szkoda tylko, że niezgodnej z faktami i prawdą.

Członkowie komisji, z którymi udało nam się skontaktować, Magdalen Rumiancew-Wróblewska, Józef Daleszyński, Mariusz Kuc i Marek Marczewski twierdzą, że żadne zaproszenie, ani drogą elektroniczną, ani poprzez Biuro Rady, do nich nie dotarło.

Przypomnijmy, że Komisja Rewizyjna po ocenie 125 dokumentów stwierdziła, że były prezydent działał na szkodę interesu publicznego poprzez zaniżenie ceny gruntów i zgodę na udział miejskich pieniędzy w przebudowie węzła dojazdowego. Wskazali na dwa fakty – olbrzymią różnicę między dwiema pierwszymi wycenami gruntów z trzecią, wykonaną po zażaleniu przyszłego nabywcy. Radni wskazali także na brak w Urzędzie Miejskim opinii Komisji Arbitrażowej Rzeczoznawców Majątkowych Jelenia Góra-Wałbrzych, która spowodowała zlecenie wspomnianej trzeciej wyceny, w efekcie niższej od dwóch pierwszych o 60%. Z kolejnym zarzutem spotkała się decyzja prezydenta miasta  o wyasygnowaniu środków na współudział w przebudowie węzła dojazdowego do gruntów. Zdaniem komisji miasto nie zyskało na sprzedaży tyle, ile powinno i bez potrzeby dołożyło pieniądze do drogi.

Podczas czwartkowego spotkania w biurze poselskim Wojciecha Murdzka o szczegółach transakcji, którą kontrolowała komisja rewizyjna, mówił przede wszystkim zastępca prezydenta Ireneusz Pałac. W 2014 roku miasto sprzedało przy ulicy Zamenhofa 5 działek, 2 bez przetargu (ze względu na ich bardzo małą atrakcyjność i brak dojazdu) oraz trzy (jako jedną całość) w przetargu. Wszystkie kupiła prywatna osoba, która wcześniej skupowała w rejonie dawnego boiska przy ul. Zamenhofa grunty od prywatnych właścicieli. W sumie powstał areał, na którym sieć Kaufland wybudowała sklep wielkopowierzchniowy.

Jak przekonywał Ireneusz Pałac, Komisja Rewizyjna myliła się, oceniając, że grunty zostały sprzedane za tanio. Jak wyjaśniał, dwie pierwsze wyceny, zlecone przez miasto, były nie do przyjęcia ze względu na liczne uchybienia rzeczoznawców. To jednak nie miasto, ale nabywca zanegował wysokość wyceny i zwrócił się o opinię do Komisji Arbitrażowej Rzeczoznawców Majątkowych Jelenia Góra-Wałbrzych. I tu pojawia się dokument, który spowodował zlecenie kolejnej wyceny, a do którego nie dotarła Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej. Zarówno były prezydent, jak i jego były zastępca zapewniają, że opinia Komisji Arbitrażowej musi być w urzędzie i nie wiedzą, dlaczego komisja jej nie otrzymała. Dokument pokazał na wczorajszym spotkaniu Ireneusz Pałac, zastrzegając, że nie wolno go kopiować ani zapisywać cytatów bez zgody przewodniczącego komisji. Na pytanie, jakim prawem dokument jest w jego rękach, dziś osoby prywatnej, odparł, że go znalazł i ma prawo go mieć, bo takie prawo sobie nadał.

Opinię Komisji Arbitrażowej były wiceprezydent cytował obszernie. Rzeczoznawcy uznali, że wycena nie zawierała istotnych elementów obniżających wartość gruntu jak brak zgody na budowę dojazdów do drogi krajowej nr 35 i przebiegający przez środek gazociąg. Ireneusz Pałac przyznał, że z usług rzeczoznawcy, którego wycenę źle oceniła komisja, wcześniej miasto korzystało wielokrotnie i takich problemów nie było, dodał jednak, że tym razem nie można było oprzeć się na tej wycenie. Dodał także, że ostatecznie i tak sprzedaż (w przetargu) była wyższa niż wywoławcza, bowiem doszło do licytacji między dwoma oferentami.

Były prezydent i zastępca bronią decyzji o zagwarantowaniu odrębną umową wkładu miasta w przebudowę węzła drogowego. Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad, zarządzająca drogą krajową nr 35, nie zgodziła się na inne, jak tylko poprzez kosztowne rondo turbinowe, włączenie dojazdu do przyszłego sklepu. Zgodnie z zapisami w przetargu, a także w akcie notarialnym, nabywca brał na siebie cały koszt budowy. Jak przekonywali byli prezydenci, miasto de facto nie dołożyło do dojazdu do Kauflandu, ale wykonało przebudowę drogi gminnej (fragmentu ul. Emilii Plater) z korzyścią dla mieszkańców. Ireneusz Pałac przyznał, że tę drogę i tak musiałby przebudować nabywca gruntów, ale jego zdaniem zrobiłby to w mniejszym, niż oczekiwało miasto, zakresie. Początkowo szacowano, że miasto dołoży 900 tysięcy, ostatecznie – jak wyliczyła komisja rewizyjna, było to 1,7 miliona złotych (w tym 1,3 miliona na przebudowę ulicy E. Plater). Dlaczego o tyle więcej? Po odpowiedź obaj byli prezydenci odsyłają do obecnych władz miasta. Ireneusz Pałac – zaznaczając, że nie zarzuca nikomu nadużyć ani łamania prawa czy złej woli, wskazuje, że przy przetargu na przebudowę ul. E. Plater postawiono wyśrubowane wymagania, co jego zdaniem sprawiło, że pojawił się tylko jeden oferent i taka, a nie inna cena.

Jak podkreślił były prezydent, miasto w końcu musiało coś zrobić z tym „dziadostwem” przy wjeździe do Świdnicy, a operacja sprzedaży gruntów była bardzo skomplikowana. Jego zdaniem mieszkańcy dzięki temu zyskali nie tylko zagospodarowany teren, ale także bezpieczne rozwiązanie drogowe, na które Świdnica sama nigdy by się nie zdecydowała ze względu na wysokie koszty. Wojciech Murdzek przypomniał, że wjazd na Osiedle Młodych ulicą Emilii Plater był bardzo kolizyjny i niewygodny, a GDDKiA nigdy nie zgadzała się na tańsze rozwiązania jak choćby sygnalizacja świetlna. Zdaniem Ireneusza Pałaca, gdyby liczyć podobnie jak zrobiła to Komisja Rewizyjna, miasto tak naprawdę na inwestycji zarobiło miliony, wliczając warte ponad 5 milinów zł rondo, za które zapłacił prywatny inwestor.

Józef Daleszyński, przewodniczący Komisji Rewizyjnej  podkreśla, że kontroli podlegały wyłącznie dostępne dokumenty związane ze sprzedażą. Prezydent Świdnicy zapowiedziała skierowanie sprawy do instytucji kontrolnych.

Agnieszka Szymkiewicz
[email protected]

 

Poprzedni artykułSymfoniczne organy: kolejny koncert
Następny artykułPrzed psami uciekł na maskę samochodu