Strona główna 0_Slider Świdnica wszystkich smaków

Świdnica wszystkich smaków [FOTO]

1

Chińskie pierożki z soczewicą, japoński kurczak w sosie teryaki, niemiecka kiszona kapusta, prawdziwy amerykański burger, a na deser smażone oreo – to tylko niektóre z potraw dostępnych podczas zlotu Food Trucków przed galerią w Świdnicy. Impreza rozpoczęła się w południe, a pół godziny później po placu obstawionym truckami kręciło się niewiele osób.

DSC04403

Impreza rozpoczęła się w południe, a pół godziny później po placu obstawionym truckami kręciło się niewiele osób. – Na początku zawsze tak jest – śmieje się Wojtek, wyglądem przypominający klasycznego harleyowca. Obok niego w identycznej firmowej, czarnej koszulce i z nieco mniejszą brodą stoi drugi Wojtek i potakuje. –  Zawsze rozkręca się popołudniem. W ich trucku kupić można prawdziwego japońskiego kurczaka teryaki, ale również niemieckie kiełbaski z kiszoną cebula i oczywiście sztandarowe amerykańskie danie – burger. Dwa Wojtki, bo tak każą na siebie mówić, zjeździli już całą Polskę. Dla nich to nie tylko sposób na zarabianie pieniędzy, ale również sposób na życie – ten wóz to taki współczesny cygański tabor.

Łukasz – właściciel „Jadła na kółkach”, w którym urzędują Wojtki, prowadzi ten biznes od dwóch lat, od kiedy przestał być dyrektorem jednego z hoteli. – To trudny fach, niełatwo wyjść na swoje, dopiero jak dokupiłem drugie auto, które stoi w dobrym punkcie w Krakowie, mogę spać spokojnie. – mówi. Łukasz zatrudnia sześć osób. Jedni pracują na miejscu, a pozostali jeżdżą od zlotu do zlotu po całym kraju.

Plac przed galerią powoli zaczyna się zapełniać. Dzieci okupują przede wszystkim auta ze słodkościami. Smażone oreo to pomysł Tomka, który lubi eksperymentować w kuchni. Karolina, jego żona, śmieje się, że całą rodzinę zmuszał do testowania swoich kulinarnych pomysłów. – Przez rok dojrzewaliśmy do decyzji o kupnie trucka. To nie tylko sposób na dorobienie, ale też fajna możliwość na zrealizowanie pasji Tomka – śmieje się.- Ja z zawodu jestem księgową, a Tomek informatykiem, więc na zloty jeździmy tylko w weekendy.

Po godzinie plac zapełnia się coraz bardziej. Do trucków zaczynają ustawiać się kolejki. Mały Kacper niecierpliwie czeka na swojego burgera. A reszta rodziny stoi obok – Zobaczymy, czy będzie mu to smakowało, jeśli tak – cała rodzina zamówi – śmieje się mama chłopczyka.