Strona główna Sport Piłka nożna Zaskoczyli w Wałbrzychu, lider na kolanach!

Zaskoczyli w Wałbrzychu, lider na kolanach!

1

Mało, który z kibiców wierzyłby, że po serii pięciu ligowych porażek z rzędu, piłkarze Polonii-Stali Świdnica są w stanie sięgnąć po punkty w “jaskini lwa” – niepokonanego na własnym obiekcie lidera Górnika Wałbrzych. Najmniejszych szans biało-zielonym nie dawali też bukmacherzy, ale po raz kolejnym przekonaliśmy się o pięknie futbolu. Poloniści po bardzo dobrym spotkaniu wygrali 2:1, odwracając losu spotkania w ostatnim kwadrancie!

 13

Po serii porażek, często odniesionych w dramatycznych okolicznościach, tym razem to my zachowaliśmy zimną krew. W pierwszej połowie optyczną przewagę posiadał Górnik, ale to my powinniśmy wyjść na prowadzenie. W 13. minucie wyszliśmy z kontrą dwóch na jednego, Iegor Tarnov powinien zagrać do niepilnowanego Łukasza Kota, który znalazłby się oko w oko z bramkarzem, lecz wdał się w drybling i stracił futbolówkę. 10 minut później ukraiński snajper Polonii-Stali był zmuszony do opuszczenia placu gry po bardzo ostrym wejściu defensora biało-niebieskich. W 34. minucie Górnik stworzył sobie najlepszą okazję w pierwszej odsłonie. Sam na sam z Aminem Stitou wyszedł Marcin Orłowski, ale przegrał pojedynek z naszym bramkarzem. Odbitą piłkę próbował dobić jeszcze Mateusz Krawiec, lecz znów górą był Stitou. W końcówce mieliśmy szansę na zdobycie gola “do szatani”, Igor Wargin dobrze znalazł się na siódmym metrze, ale nieczysto trafił w futbolówkę i to ugrzęzła w dłoniach golkipera wałbrzyszan.

Po zmianie stron Górnicy wyszli na boisko mocno zdeterminowani chcąc jak najszybciej objąć prowadzenie. Seryjnie wykonywali rzuty rożne, ale bez większego powodzenia. W końcu nadeszła 58. minuta… Mateusz Krawiec podszedł do piłki w okolicy linii autowej, zacentrował ją w pole karne, a ta “dostając” mocnego podmuchu wiatru wpadła do sieci obok bezradnego Amina Stitou. Gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków pragnąc podwyższyć prowadzenie, mieli ku temu okazje, ale nie wykorzystali m.in. sytuacji jeden na jednego ze Stitou. W końcu swoje ciosy niczym wytrawny bokser zaczęli wyprowadzać biało-zieloni. Dariusz Filipczak został sfaulowany na 18. metrze od bramki, sędzia odgwizdał faul, a do piłki podszedł Wojciech Sowa. Futbolówka po precyzyjnym strzale naszego pomocnika otarła się jeszcze o nogi wałbrzyszan i wpadła do bramki miejscowych. Trybuny zamarły, a podopieczni Roberta Bubnowicza długo nie mogli uwierzyć w to co się stało. W kolejnych minutach mieliśmy dwie świetne okazja na zdobycie gola. Zaczęło się od kontry, w której Kamil Szczygieł w ostatniej chwili został uprzedzony przez bramkarza Górnika, a następnie Grzegorz Borowy nie wykorzystał swojej szansy, kiedy to znalazł się oko w oko z Kamilem Jarosińskim. Swoje doskonałe okazje mieli też faworyci trafiając w poprzeczkę, a następnie przestrzeliwując z bliskiej odległości. W 90. minucie fantastyczną akcją popisał się wprowadzony w drugiej części gry Kamil Szczygieł, który minął jak tyczki dwóch obrońców gospodarzy i strzałem po długim słupku dał zwycięstwo Polonii-Stali Świdnica!

Górnik Wałbrzych – Polonia-Stal Świdnica 1:2 (0:0)

Polonia-Stal: Stitou, Jaros, Salamon, Sudoł, Marszałek (72′ Tobiasz), Sowa (86′ Truszczyński), Filipczak, Borowy, Wargin, Ł. Kot (65′ Szczygieł), Tarnov (23′ Pawlak)