Strona główna Magazyn Kino Idziemy do kina: Bajka dla każdego

Idziemy do kina: Bajka dla każdego

0

Często spotykam się w swoim otoczeniu z opiniami jednoznacznie utożsamiającymi bajki z dziećmi. Definitywnie skreślającymi je z jakiejkolwiek wartościowej pozycji wyłącznie dlatego, że porusza mniej znaczące tematy lub, co gorsza, ze względu na animowaną formę.

Zwierzogród

Bardzo rzadko zdarzało się, by ktoś zarzucał bajkom infantylną treść lub proste emocje, ale automatycznie, wraz z pojawiającymi się animowanymi postaciami, wnioskował, że nie przystoi oglądać tego dziecinnego przedsięwzięcia. Oczywiście odcinam się tu od produkcji pokroju „Anomalisy”, „Fantastycznego Pana Lisa”, czy „Mary i Max”, gdzie ta animowana forma faktycznie służyła jako nośnik ciekawych refleksji, ale chciałbym się skupić na bardziej przystępnych, rzekłbyś, typowych przedstawicieli tego gatunku. Trudno wyjaśnić niezainteresowanemu, że „W głowie się nie mieści” to świetna lekcja dla najmłodszych, która uwrażliwia też starszych; ciężko przekonać zatwardziałego zwolennika naturalizmu, że „Sekrety Morza” to niezwykła podróż do naprawdę nieznanego, dzikiego świata, czy wreszcie, że „Zwierzogród” to przezabawna, pomysłowa i wartościowa bajka dla każdego widza.

W końcu koncepcja miasta wypełnionego najróżniejszymi gatunkami zwierząt, podzielonego na klimatyczne strefy i targanego niechęcią roślinożerców do drapieżników jest tak atrakcyjna, prosta i pełna potencjału, że chyba każdy potrafiłby wytworzyć różne wariacje tego punktu wyjściowego. Zresztą twórcom również nie brakuje zapału, bo jak ciekawy wydał się sam zamysł, tak jego realizacja przechodzi najśmielsze oczekiwania.

Bowiem historia pierwszego królika w zastępach policji szybko przekształca się w porządną kryminalną opowieść, która zaskakuje precyzyjnie napisanym scenariuszem – jest wyraźnie zarysowany cel, ciąg przyczynowo skutkowy i zwroty akcji nie tyle niespodziewane, co nadzwyczajnie spójne i przemyślane, będące konsekwencjami poprzednich przesłanek. Udało się tu pomieścić ciekawych, odpowiednio energicznych bohaterów, sprytnie i wcale nienachalnie przedstawić świat i zależności w nim panujące oraz, co chyba najważniejsze, pomieszać przyjazne i inteligentne przesłanie z fantastycznym humorem.

„Zwierzogród” nie podaje dzieciom zbyt banalnej treści, bo zarówno jego struktura, wymuszająca logiczne myślenie i wnioskowanie, jak i wystarczająco wyraźnie ukazany problem uprzedzeń, często wynikających z nieświadomości są w stanie wywołać refleksje. Inną kwestią jest to, iż każde z tych zagadnień ubrane w uroczy, często zaskakujący humor, jest przystępne i zabawne tak dla dzieci, jak starszych widzów. Dość powiedzieć, że otrzymujemy tu nawiązania do „Ojca Chrzestnego”, „Breaking Bad”, czy nawet „Pancernika Potiomkina”, które wplecione organicznie w fabułę, stanowią jej integralną część.

Do tego ta animacja! Wszystko jest tak kolorowe, żywe i kreatywne, że nie sposób nie zachłysnąć się tą rzeczywistością, na chwilę wsiąknąć w uroczy i przepełniony miłością twórców świat. Po prostu chłonąć każdy jego detal, każde kolejne przemyślane zagranie i następny pomysłowy aspekt miasta. Zwierzęta wyglądają niesamowicie, są idealnie zaprojektowane – od głównej bohaterki, Judy Hops, której futerko to definicja puszystości, po parę jeleni przewijających się gdzieś w tle – tu nie ma niedociągnięć. Jeżeli więc ktoś ma dziecko, trzeba koniecznie obejrzeć. Albo lepiej bez, mały może przeszkadzać.

Kacper Poradzisz