Strona główna Bez kategorii Podróż do filmowych Indii rozpoczęta

Podróż do filmowych Indii rozpoczęta

0

Z przygodami rozpoczęła się trzytygodniowa podróż Bartosza Czarnotty do Indii. Miłośnik kina z południowej części tego kraju dotarł wraz z piątką kompanów do miasta Koczin w Kerali. Teraz bardzo czeka na spotkania z filmowcami.

Bartek

Bartosz Czarnotta to mieszkaniec Krzyżowej, student politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, poeta i autor artykułów w Wikipedii. Nawiązał mnóstwo kontaktów z przedstawicielami świata filmu, a także fanami kina  z Indii, pisze również bloga. Jego działania znalazły uznanie w Indiach, gdzie telewizja Reporter TV nakręciła o studencie z Polski reportaż, a jedna z gwiazd zwróciła na niego uwagę. Bartosz zaczął zbierać środki na wyprawę do Tamilnadu i Kerali.

Bartek 1
Tymczasem po wywiadzie, jakiego Bartosz udzielił Swidnica24.pl, pojawiła się osoba (zastrzega sobie anonimowość), która wraz z przyjaciółmi postanowiła nie tylko wesprzeć podróż finansowo, ale wziąć w niej udział. W spełnienie marzeń hojnie włączyli się darczyńcy i tak po wielu przygodach Bartosz wraz z mamą i czwórką kompanów znalazł się w Koczin,  w regionie Kerala. Realizację pierwotny plan lotu do Chenai w Taminladu, gdzie znajduje się mauzoleum jednej z największych gwiazd indyjskiego Kina, MGR-a, uniemożliwiły dramatyczne wydarzenia. Ten region nawiedziła katastrofalna powódź. Nie wiadomo, czy w ogóle uda się tam dojechać podczas planowanej na trzy tygodnie wyprawy.

Bartek 3

Na razie tak Bartosz opisuje pierwsze wrażenia:

“Pierwsze wrażenia z naszej indyjskiej wyprawy można chyba zamknąć w trzech słowach – zmęczenie, zaskoczenie i radość. Wyczerpujący lot do Koczinu z międzylądowaniem w Abu Zabi pokrył nasze twarze znużoną, zdrożoną patyną. Zaskoczenie zakradło się nieznośnym truchtem, gdy musieliśmy zrezygnować z wizyty w tamilskim Ćennaj, dotkniętym potworną, katastrofalną powodzią. Radość przydreptała natomiast wraz z wdzięcznym widokiem zwiewnych, keralskich palm.
Trudno napisać coś więcej o pierwszych godzinach spędzonych w Kraju w bożym posiadaniu. Koczin to miasto może nieco chaotycznie rozplanowane, nie sposób mu jednak odmówić niezwykłego, delikatnego uroku. Keralska mowa, czyli malajalam, jest giętka, potoczysta i prędka. Powietrze, nawet w godzinach wieczornych, pachnie soczystym ciepłem. Wszystko to układa się w egzotyczną, ale i jakby swojską mieszankę. Już po pierwszym dniu czuję, że będzie mi się trudno rozstać z Keralą.”

Bartek 2

Na początek podróżnicy skupili się na obejrzeniu zabytków portowego miasta Koczin (jest wielkości Wrocławia). Bartosz zrealizuje dziś pierwsze marzenie – zobaczy film w indyjskim kinie.

/asz/

Podróż wsparli: Gmina Świdnica, Nadleśnictwo Świdnica, Fundusz Regionu Wałbrzyskiego i Fundacja Symbioza.