Strona główna 112 Bójka na ulicy. Straż Miejska nie reagowała?

Bójka na ulicy. Straż Miejska nie reagowała? [VIDEO]

17

O kompletny brak reakcji oskarża świdnicką Straż Miejską radny powiatowy Robert Garstecki. 26 grudnia został nagrany  film, na którym widać bójkę z udziałem kilkudziesięciu młodych osób. – Gdzie był operator monitoringu? – pyta Garstecki. Rzecznik straży odpowiada – tego miejsca nie ma w zasięgu kamery, a żadnego zgłoszenia nie było.

b4

Bójkę zarejestrowała kamera umieszczona w samochodzie, który w drugi dzień świąt około 2.22 próbował wjechać w ulice Pułaskiego. Na drodze stanęła grupa młodych osób. Na nagraniu widać, jak kilka z nich bije jednego mężczyznę. Nie przestają, nawet gdy ten upada na jezdnię. Całe nagranie ma ok. 1,5 minuty, bójka trwa kilkadziesiąt sekund. – Plac Wolności obejmuje miejski monitoring. Gdzie był operator? Dlaczego na miejscu natychmiast nie pojawił się patrol Straży Miejskiej? Przecież utrzymanie tej służby kosztuje nas, mieszkańców 2 miliony złotych rocznie, a kiedy jest potrzebna, to jej nie ma. Przecież nie może być tak, że Świdnica zamieni się w miasto bezprawia! – denerwuje się radny Garstecki, który otrzymał nagranie od kierowcy.

Nagranie z kamery miejskiego monitoringu na prośbę Swidnica24.pl prześledził Marek Fiłonowicz, rzecznika prasowy Straży Miejskiej. – Kamera nie obejmuje przejścia dla pieszych na ulicy Pułaskiego. Na naszym nagraniu widać tylko rozchodzących się w różnych kierunkach ludzi. Bójka nie została zarejestrowana. Dyżurny nie otrzymał także żadnego zgłoszenia telefonicznego o awanturze w tym miejscu – zapewnia i dodaje, że około 2.25 kamera zarejestrowała na placu Wolności policyjny radiowóz.

Nie mieliśmy żadnego zawiadomienia o awanturze czy bójce 26 grudnia o 2.20 w tym miejscu. Oficer dyżurny prześledził zgłoszenia  z całej nocy. Były owszem, inne bójki, ale o innych godzinach i w innych rejonach miasta – mówi Agata Oleśkiewicz, oficer prasowy świdnickiej policji. Radiowóz prawdopodobnie patrolował ulice Świdnicy, ale na miejscu pojawił się już po awanturze. Poszkodowany nie zgłosił pobicia.

/asz/