Strona główna Bez kategorii Będzie jednak ciepło ze słomy?

Będzie jednak ciepło ze słomy?

1

Jest szansa, że po prawie 6 latach nareszcie zacznie działać nowatorska w skali Europy instalacja do zgazowywania biomasy w świdnickiej ciepłowni. MZEC podpisał ugodę z wykonawcą i stał się właścicielem urządzenia, które powstało z myślą o ekologii i oszczędnościach. -Mamy wolę uruchomienia instalacji, ale na podawanie terminów jest zdecydowanie za wcześnie. Trwają testy – informuje Jacek Piotrowski, prezes MZEC-u.

MZEC

Instalacja ma wykorzystywać do produkcji ciepła słomę i odpady drzewne. Wymyślili ją inżynierowie z MZEC, a w 2009 roku zrealizowało konsorcjum, w skład którego weszli Mostostal, ŚFUP DŚ i brytyjski Torftech. Projekt kosztował  6,9 miliona złotych, z czego 2,5 miliona pochodziło z budżetu MZEC-u, a reszta z dotacji Fundacji EkoFundusz  – Mimo trzech kolejnych prób nie udało się zakończyć inwestycji – w 2014 roku mówił Swidnica24.pl ówczesny  prezes Ryszard Sobański. – Problemem okazał się nieskuteczny system rozdrabniania i podawania słomy. Tego zadania konsorcjum nie udźwignęło i w ubiegłym roku wypowiedzieliśmy umowę. Większość poniesionych nakładów udało się odzyskać, egzekwując wynikające z opóźnień kary.

Ostatecznie ugoda została zawarta w listopadzie 2014 roku, a na jej mocy instalacja wraz z licencja na wykorzystanie stała się własnością MZEC za 1 milion złotych. Prace nad jej uruchomieniem rozpoczęli inżynierowie MZEC-u w lutym, gdy prezesem był jeszcze Ryszard Sobański. Pierwsze próby zakończyły się powodzeniem, a były szef ciepłowni podał, ze oszczędności z tytułu mniejszej emisji CO2 wyniosłyby 300 tysięcy złotych rocznie, co z kolei miałoby przełożenie na ceny ciepła . – Przed nami  jeszcze daleka droga i nie chcę dzisiaj podawać żadnych terminów – zastrzega prezes Piotrowski. W przyszłym tygodniu ponownie zostanie podjęta próba wprowadzenia ruchu ciągłego. – Na pewno mamy wolę, by instalacja była wykorzystywana. Jestem jednak bardzo ostrożny i nie będę podawał konkretnych danych dotyczących oszczędności. Najpierw wmusimy doprowadzić zamierzenia do końca – mówi prezes Piotrowski.

/asz/