Strona główna Bez kategorii Wygrał proces o pobicie na basenie

Wygrał proces o pobicie na basenie

18

Ratownik naruszył nietykalność cielesną nauczyciela pływania na krytym basenie w Świdnicy i musi zapłacić 1500 złotych grzywny. Sąd Okręgowy odrzucił zażalenie ratownika i utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji. Tym samym wyrok jest prawomocny.

basen 1

Przypomnijmy. 24 maja 2013 roku pan Krzysztof, rehabilitant i nauczyciel pływania, prowadził lekcję z czwórką dzieci na krytej pływalni w Świdnicy. Maluchy zaczęły się skarżyć na chłód, dlatego zadecydował, że trzeba zamknąć okno, znajdujące się w górnej części basenu. Nie zauważył ratownika, pełniącego wówczas dyżur, sam więc wszedł na górę i zamknął okno. Okazało się, że ratownik jednak był w pobliżu i w wulgarnych słowach kazał panu Krzysztofowi wyjść, po czym otworzył okno. Nauczyciel ponowił próbę zamknięcia i wtedy został najpierw uderzony barkiem, a po chwili odepchnięty rękami z taką siłą, że znalazł się w powietrzu i spadł na plecy na  posadzkę. Efektem było wstrząśnienie mózgu i nadwyrężenie kręgosłupa, zakończone pobytem w szpitalu. – To zdarzenie poprzedził bardzo długi konflikt. Nie godziłem się na wiele nieprawidłowości i na sposób wykonywania obowiązków przez ratowników. Chciałem jedynie normalności i cywilizowanego traktowania. Skończyło się wybuchem agresji, którego skutki zdrowotne odczuwam do dzisiaj – mówi pokrzywdzony.

W tej sprawie policja wszczęła postępowanie pod nadzorem prokuratury. Ze względu na fakt, że obrażenia były „do dni siedmiu”, nie skierowano aktu oskarżenia. Z pozwem cywilnym wystąpił pan Krzysztof. Już w trakcie procesu ratownik, Marian T., zarzucił nauczycielowi naruszenie dóbr osobistych i przekonywał, że to on został uderzony. Marian T. taką wersję przedstawił również pełniącemu obowiązki dyrektora świdnickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Po blisko roku Sąd Rejonowy w całości przyznał rację panu Krzysztofowi i uznał winę Mariana T. Dowodem były m.in. zeznania dwóch świadków zdarzenia.  Sąd orzekł wobec Mariana T. karę grzywny w wysokości 1500 złotych i nakazał pokrycie kosztów sądowych oraz adwokata. Ratownik odwołał się, ale Sąd Okręgowy utrzymał w mocy poprzednie orzeczenie. Tym samym wyrok jest prawomocny. Poszkodowany zamierza na drodze sądowej dochodzić zadośćuczynienia i odszkodowania.

/asz/