Strona główna 112 Właścicielka pensjonatu skazana

Właścicielka pensjonatu skazana

3

– Ignorancja jest oburzająca – gorzkich słów nie szczędziła sędzia Maria Ćwik – Kulczycka, uzasadniając wyrok w sprawie właścicielki pensjonatu “Ślężański Młyn” w Szczepanowie. Maria P. została uznana winną narażenia dwojga turystów na utratę życia i zdrowia. 

Ślężański młyn

Zdjęcie archiwum

Do wypadku doszło w nocy 21 września 2012 roku podczas zlotu miłośników cabrioletów. Małżonkowie Rafał i Beata M., pochodzący z okolic Szczecina,  wypadli z okna na I piętrze budynku. 42-letni mężczyzna zmarł, a jego żona doznała rozległych obrażeń. Oboje, wraz z kilkunastoma innymi osobami, zostali zakwaterowani w budynku stajni, której piętro zostało zagospodarowane na hotel. Podczas wieczornego spotkania oparli się o barierkę w oknie balkonowym (tzw. porte fenetre) i runęli na kamienny plac. Jak przekonywała Maria P., goście zlotu zostali w tym miejscu zakwaterowani bez jej wiedzy przez jedną z pracownic. Tłumaczyła także, że nie mieli prawa przebywać w holu, a tym bardziej otwierać okna.

– Budynek został zagospodarowany niezgodnie z projektem, prac nie nadzorował kierownik budowy, nie było pozwolenia na budowę ani użytkowanie. Zostały złamane wszelkie przepisy prawa budowlanego, które są przecież po to, by użytkownikom zapewnić bezpieczeństwo – mówiła przewodnicząca składu sędziowskiego. – Nie można też uwzględnić słów obrońcy, który twierdził, że goście zachowywali się w sposób nadzwyczajny. Wszyscy jesteśmy dorośli i dobrze wiemy, co robi się wieczorami podczas takich spotkań. Przecież nie składa się papierowych samolocików! Uczestnicy zlotu pili alkohol, palili papierosy, rozmawiali. Nie kopali w barierkę w oknie, po prostu się o nią oparli. Od tego są przecież barierki!

Jak mówiła sędzia, ta barierka została wykonana prowizorycznie. – Dwie deski przymocował  stajenny. Przymocował je do styropianu! Nie trzeba być fachowcem, żeby ocenić jakość takiego zabezpieczenia – tłumaczyła Maria Ćwik-Kulczycka. Ta opinia poparta jest ocenami biegłych. Sąd nie dał wiary Marii P., że nie wiedziała o tym, gdzie umieszczono gości. – Na panią, jako inwestora, spada odpowiedzialność – mówiła przewodnicząca. – Trudno zrozumieć, jak osoba wykształcona, z wieloletnim doświadczeniem w branży hotelarskiej, mogła dopuścić do takich zaniedbań. Dziś ten sam obiekt ma już wszelkie stosowne pozwolenia.

Prokuratura domagała się kary za umyślne narażenie ludzi na utratę życia i zdrowia. Oskarżona – uniewinnienia. Sąd zmienił kwalifikację czynu na nieumyślny i skazał właścicielkę pensjonatu na 1,5 roku więzienia z warunkowym zawieszeniem kary na 3 lata. Maria P. ma również zapłacić 120 tysięcy złotych zadośćuczynienia Beacie M. oraz pokryć koszty jej obrońcy i koszty sądowe, w sumie ponad 6 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny. W osobnym postępowaniu pokrzywdzona domaga się odszkodowania.

Maria P. nie chciała rozmawiać po ogłoszeniu wyroku. Prokurator Donata Kalaman-Smoleń stwierdziła, że prokuratura wnioskowała o uznanie czynu za umyślny, ale w tej chwili trudno stwierdzić, czy będzie się odwoływała od wyroku.

Agnieszka Szymkiewicz