Strona główna Temat dnia Sport jest sposobem na lepsze życie

Sport jest sposobem na lepsze życie

0

Większość sportowców otwarcie mówi, że prawdziwe gwiazdy widać tylko na niebie, a ikonę zobaczysz jedynie w prawosławnym kościele. Są jednak zawodnicy i zawodniczki, którzy grając na światowym poziomie są absolutnymi liderami swoich drużyn. Tak można powiedzieć o Dorocie Świeniewicz – siatkarce, która w sporcie osiągnęła absolutny szczyt. O różne aspekty siatkarskiego życia wychowankę Polonii Świdnica, ponad trzystukrotną reprezentantkę kraju, dwukrotną mistrzynię Europy i najlepszą siatkarkę Starego Kontynentu w 2005 roku pyta Michał Rodziewicz.

Dorota Świeniewicz (2)

Dlaczego akurat siatkówka?

Wcześniej chciałam biegać, ale w Świdnicy nie był klubu z prawdziwego zdarzenia. O siatkówce zadecydował przypadek. Zauważył mnie pan Sorbian, pozytywnie przeszłam testy i tak to się zaczęło. Początki nie były łatwe, często towarzyszył mi płacz i zgrzytanie zębów, jednak trenerzy motywowali mnie, bym mimo trudności pracowała dalej. Później kariera już potoczyła się w dobrym kierunku i wyrzeczenia zaczęły przynosić rezultaty.

Gra w polskiej lidze, a występy w najlepszych zachodnich klubach?

W latach dziewięćdziesiątych była potężna różnica, oczywiście na korzyść zachodu. Teraz wszystko się wyrównuje, a organizacja dużych imprez jest zdecydowanie lepsza.

Co przesądziło o tym, że zdecydowała się pani zarabiać na życie poprzez grę w siatkówkę?

– Tak naprawdę zadecydował o tym los. Od najmłodszych lat grałam na tyle dobrze, że wyróżniałam się na tle innych, a potem przechodziłam do coraz lepszych klubów. Sprawiało mi to wielką radość i motywowało mnie do dalszej pracy.

Jak pogodzić macierzyństwo z profesjonalnym uprawianiem sportu?

– Ciężko to pogodzić. Największy problem miałam zaraz po urodzeniu syna, ale dzięki pomocy rodziny i opiekunek udało się nienajgorzej przeżyć ten najważniejszy dla dziecka okres. Musiałam przeorganizować całe swoje życie, ale na pewno syn nie zarzuci mi nigdy, że mimo sportowego życia zaniedbywałam go. W końcu przyszedł czas powrotu do polskiej ligi, tak abym miała więcej czasu dla rodziny. 

Po bogatej karierze sportowej przyszedł czas na założenie fundacji…

– Fundacja ma na celu nie tylko propagowanie siatkówki, ale też pokazanie szczególnie małym dzieciom, że sport może być drogą do lepszego życia. Chcę pracować z dziećmi z różnych środowisk, ale nie ukrywam, że najbardziej interesuje mnie los dzieci z biednych rodzin. Pragnę by dzieci miały ułatwiony dostęp do siatkówki i mogły się w tym sporcie rozwijać. Fundacja będzie wspierała utalentowane adeptki siatkówki, które znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. Dzięki wsparciu fundacji młodzi ludzie będą mieli szansę na samorealizację i lepsze jutro.

Obecnie jest również pani asystentem trenera w Skrze Warszawa. Czy za kilkanaście lat Dorota Świeniewicz wciąż będzie chciała wiązać swoje życie z siatkówką?

– Chcę zostać w siatkówce do końca. Wielką frajdę sprawia mi przede wszystkim praca z dziećmi. Pewne jest, że nie planuję skorzystać z propozycji objęcia posady trenerki w profesjonalnym zespole.

Co należy zmienić w polskiej siatkówce, by jej poziom był jeszcze wyższy?

– Powinno się kłaść większy nacisk na szkolenie młodzieży. Idzie to w dobrym kierunku i za jakieś pięć lat możemy mieć z tego duży pożytek.

Czy zamierza pani w jakikolwiek sposób pomóc świdnickiemu MKS-owi?

– Spotkałam się niedawno z prezesem i rozmawialiśmy na ten właśnie temat. Konkretów jeszcze nie ma, ale na pewno będę chciała promować Świdnicę i szkolenie młodzieży.

Co dała pani Świdnica?

– Ludzie z którymi miałam tutaj kontakt zarazili mnie pasją do sportu. Zasze będę pamiętać, że to tu wszystko się zaczęło i dostałam szansę, by wybić się wyżej. Zawsze będzie mi bliska.

Jak ważne są pieniądze w dzisiejszym profesjonalnym sporcie?

– Jeśli o mnie chodzi, to na pierwszym miejscu zawsze był wynik sportowy i ciężka praca, wzajemny szacunek i dobra atmosfera. Pieniądze były dość ważne, ale był to tylko dodatek. Do dziś nie dostałam pieniędzy za grę we włoskim Santeramo i wątpię w to, że kiedykolwiek je otrzymam. Jednak prawda jest taka, że dzisiejszy sport profesjonalny praktycznie nie może istnieć bez pieniędzy.