Strona główna Polityka Wspólnota Samorządowa wyrzuca niewygodnych

Wspólnota Samorządowa wyrzuca niewygodnych

21

Klub radnych Wspólnoty Samorzadowej głosował nad wyrzuceniem ze swojego grona Tadeusza Grabowskiego. O tym, że wykluczenie stało się faktem, przekonany jest Lesław Podgórski, szef klubu radnych Wspólnoty Samorządowej. Innego zdania jest bohater wczorajszej burzliwej dyskusji na przedsesyjnym posiedzeniu klubu. Za wyrzuceniem był tylko Podgórski, trzech radnych wstrzymało się od głosu, trzech w ogóle nie głosowało. O co poszło? Czy rządzące miastem ugrupowanie trzeszczy w szwach?

O tarciach w rządzącej Świdnicą od lat Wspólnocie wiadomo od dawna. Tadeusz Grabowski  był przewodniczącym miejskich struktur, ale stracił funkcję na rzecz Ryszarda Wawryniewicza. Podczas głosowań ws. budowy aquaparku i Inwestycji Świdnickich przyłączył się do szerokiej opozycji, w której skład weszli nie tylko radni SLD i partii prawicowych, ale także koalicyjnej Platformy Obywatelskiej. Promowany przez prezydenta Wojciecha Murdzka projekt budowy parku wodnego upadł, a Inwestycje są w likwidacji. Grabowski wielokrotnie podkreślał, że nie podoba mu się obecny wizerunek i forma funkcjonowania Wspólnoty, mówił o zatraceniu ideałów, które przyświecały stowarzyszeniu.

– Pan Grabowski działa na szkodę Świdnicy i przeciwko prezydentowi Murdzkowi, którego ja szanuję i uważam za uczciwego człowieka, który robi wszystko dla dobra miasta – twierdzi Lesław Podgórski. Dodaje, że z inicjatywą wykluczenia Grabowskiego z klubu wyszli prezydent i jego zastępca, Ireneusz Pałac. Jednym z powodów miało być zamieszanie, związane ze środowiskiem kombatanckim, którym opiekuje się Grabowski, jednak – jak przyznaje szef klubu – dokładnie nie wie, o co chodzi. W jego opinii znaczenie mają głosowania nad uchwałami wbrew postanowieniom Wspólnoty Samorządowej. – Jeśli ktoś zdradza, to nie ma dla niego miejsca. Powinien sam odejść, jeśli mu nie po drodze – tłumaczy Podgórski. Pytany o radnego WS, Michała Kuliga, który również w kwestii aquaparku i Inwestycji Świdnickich głosował z opozycją, odpowiada, że to zupełnie inna sprawa, bo Kulig nie działał przeciwko prezydentowi tak oficjalnie jak Grabowski. – Radni są po to, by wspierać swojego prezydenta. Bez Wojciecha Murdzka Wspólnoty nie będzie, rozsypie się – dodaje Podgórski.

– Po wielu miesiącach widocznego różnienia się, doszedłem do przekonania, że sposób działania pana Tadeusza Grabowskiego utrudnia realizację dobrych rozwiązań dla miasta i celów, które stawialiśmy sobie w ramach deklaracji wyborczych – mówi Wojciech Murdzek. – Po wyczerpaniu możliwości poprawy tej sytuacji, dalej tak współpracować się nie da, co odzwierciedla decyzja radnych. Radny Grabowski poznał zdanie każdej osoby, w związku z tym sam wynik głosowania nie jest tu najważniejszy. Stanowisko części radnych powinno być jasne dla pana Grabowskiego.

Każdy, kto obserwował, co się dzieje w Radzie Miejskiej, zauważył, że sposób działania pana Grabowskiego jest inny niż pozostałych radnych Wspólnoty Samorządowej – przekonuje Ireneusz Pałac, zastępca prezydenta. –  Jeśli chcemy przez ten ponad rok obecnej kadencji pracować konstruktywnie i liczyć na dobry wynik podczas wyborów, nie możemy godzić się na działania rozbijające jedność klubu. Można by tę sytuacje porównać do piłkarskiej reprezentacji Polski. Czy trener Fornalik powinien się godzić na zawodnika, który zdecydowanie sympatyzuje np. z Ukrainą? Moim zdaniem, Tadeusz Grabowski dokonał własnego wyboru i od pewnego czasu gra w innej drużynie. Logiczną konsekwencją tego jest uszanowanie jego woli i rozejście się. Sprawa pana radnego Michała Kuliga jest zupełnie inna. On jasno określił swoje zdanie w sprawie aquaparku, zdystansował się od klubu, ale nie prowadził, jak pan Grabowski, kampanii przeciwko prezydentowi, opartej na nieprawdzie. Ze strony pana Grabowskiego było to świadome torpedowanie pewnych działań akceptowanych przez klub i dokładanie starań, by wiele rzeczy szło jak najgorzej. Nie będę wnioskował o wykluczenie Tadeusza Grabowskiego ze Wspólnoty Samorządowej. Stowarzyszenie to zupełnie inna kwestia, w nim jest miejsce dla różnych poglądów. Zupełnie inaczej ma się rzecz z klubem w radzie, który jest organizmem decydującym o milionach złotych.

 – Nie czuję się wyrzucony – mówi tymczasem Tadeusz Grabowski, wskazując na – jego zdaniem – kuriozalny wynik głosowania. – Jeden głos miałby o tym przesądzić? Poza tym to, co działo się na spotkaniu, było zdumiewające. Usłyszałem zarzuty, że doprowadziłem pana Wawryniewicza do utraty pracy i choroby, że wielu ludzi skrzywdziłem! Zarzucono mi także nastawianie kombatantów przeciwko prezydentowi, co jest kompletną bzdurą. Zażądałem spotkania w tej sprawie.

Grabowski nie zamierza wyłączać się ani z prac klubu, ani odchodzić z samej Wspólnoty. – Byłem w gronie jej założycieli, wciąż uważam, że ma ogromny potencjał i jest stowarzyszeniem dla różnych ludzi. Ja jestem częścią Wspólnoty i nie zamierzam odchodzić.  Nie akceptuję jednak wielu działań i nie jest to – jak wielu mówi – zemsta za utratę funkcji przewodniczącego. Nie chcę nim być i nie będę.  Zależy mi przede wszystkim na pracy dla ludzi, dla mieszkańców, a takie były ideały WS. Polityka kompletnie mnie nie interesuje. Wspólnota jednak oddaliła się od ludzi. Nawet większość jej członków przestała się jakkolwiek angażować. W WS jest 60 osób, a na spotkania przychodzi 20. To o czymś świadczy. W tej chwili we Wspólnocie, tej aktywnej, 70% osób jest ze sobą powiązanych i od siebie zależnych zawodowo. Rozumiem, że trzeba współpracować z ludźmi, do których ma się zaufanie, ale ta wzajemna adoracja musi mieć granice. Owszem, czuję się winny, że nie reagowałem dość stanowczo, że nie próbowałem wpłynąć na uzdrowienie sytuacji. Wciąż uważam jednak, że jest na to szansa i ja dołożę starań, żeby doszło do pozytywnych zmian.

Radny Grabowski chce nadal czynnie uczestniczyć w pracach klubu. Czy będzie miał na to szansę? Lesław Podgórski pytany, co oznacza wykluczenie i czy radny Grabowski nie będzie miał wstępu na spotkania klubu WS, odpowiada enigmatycznie. – Wszystko działo się na gorąco, emocje jeszcze nie opadły. Zobaczymy jeszcze, jak to będzie.

Agnieszka Szymkiewicz