Strona główna Temat dnia Operacja “ślub”

Operacja “ślub”

20

Sala z orkiestrą zamówiona, dekoracje wybrane, suknia ślubna już w szafie. – Jeszcze tylko torty i ciasta – wzdycha Paulina. Jest praktycznie gotowa. Ślub 21 września 2014 roku. – Nie ma się co dziwić. Jak się chce mieć wymarzony ślub i wesele, to trzeba się wszystkim zająć z dwuletnim, co najmniej, wyprzedzeniem – tłumaczy przyszła panna młoda. Ola i Damian wzbudzają zdumienie. Ślub w czerwcu tego roku, a oni dopiero się rozglądają!

Z pobieżnego sondażu wynika, że świdniczanie są zdecydowanie przywiązani do tradycji. Wesele tylko dla rodziny, która nagle zaczyna w takim dniu liczyć 100-150 osób. Przejazd do kościoła lub USC limuzyną, pełna dokumentacja filmowa i fotograficzna, zabawa do białego rana z orkiestrą (ostatecznie może być dj), poprawiny już rzadziej. – To jest naprawdę skomplikowane przedsięwzięcie – uśmiecha się  Karolina Widlarz, która wesela organizuje od 7 lat. – Coraz częściej “młodzi” powierzają przygotowania samej zabawy profesjonalnym firmom. Mają wtedy wszystko od A do Z, od wystroju sali, menu, po orkiestrę. Oczywiście sami decydują o szczegółach, czyli charakterze wesela. Może być eleganckie, może w stylu biesiadnym. Sami wybierają z różnych propozycji wystroju sali i sami decydują, czy będą jakieś zabawy dla gości.

– Żadnego sztywnego scenariusza – zastrzega Paulina. – Byłam na takim “reżyserowanym” weselu i nie podobało mi się. Stawiamy na spontaniczność. Zabawy weselne? Na pewno oczepiny, a reszta dla gości. Z zespołem muzycznym już ustaliłam, że my mamy być jak najmniej obciążeni. Dla nas to ma być cudowny dzień i cudowna noc!

Czy Paulina wpadła w szaleństwo, jak czasem pokazują telewizyjne programy poświęcone ślubom? – Skąd – zapewnia jej przyjaciółka, Izabela. – Paulina jest bardzo spokojna i systematyczna. Ma też duże wsparcie w rodzinie i przyjaciołach, więc żadnej paniki nie ma.

Ewa za mąż wychodzi w sierpniu 2014 roku. – Skąd ta data? Terminami rządzą dobre kucharki, ładne sale i zespół muzyczny – przyznaje ze śmiechem. – Nie chcemy popadać w nadmierne koszty i dlatego staramy się zorganizować jak najwięcej sami. Poza tym wymarzyliśmy sobie prawdziwe, “wiejskie” wesele.

– Najbardziej oblegane są terminy od czerwca do końca września – mówi Karolina Widlarz. – To już naprawdę ostatni dzwonek, jeśli ktoś chce znaleźć wolną datę w tym roku. My mamy rezerwacje także na przyszły rok.

Potwierdzają to przedstawiciele innych sal weselnych i restauracji. Rezerwacje ma już nawet hotel, który jest jeszcze w ostatniej fazie budowy! – Prostsza sprawa jest z przyjęciami weselnymi dla kilkudziesięciu osób, bez tańców. Jednak większość naszych gości woli tradycyjne wesela na około 150 gości – mówi pani Karolina i po chwili dodaje. – a wie pani, że odkąd jestem w tej branży ani razu nie było wesela, z którego państwo młodzi odjeżdżają w podróż poślubną, a goście bawią się dalej?

– Nam się marzy takie wesele, a raczej przyjęcie – odpowiadają Ola i Damian. – Chcemy po prostu wstać w pewnym momencie od stołu, wsiąść do samochodu i wyruszyć w podróż poślubną. Chyba łamiemy stereotypy – przyznają ze śmiechem. Nie chcą wydać na ślub za granicą i wesele fortuny. – Bardziej zależy nam na podróży poślubnej i na mieszkaniu. Dlatego na przyjęcie i sam ślub chcemy wydać między 10 a 15 tysięcy złotych, nie więcej.

To naprawdę bardzo skromnie. Wesele na 140 gości kosztuje najmniej 30 tysięcy złotych.  Do kosztów trzeba dodać dekorację kościoła, wynajęcie limuzyny, oczywiście suknię ślubną i garnitur. W całej operacji najmniej może kosztować ubranie pana młodego. Jak się dobrze poszuka, to i za 200 złotych znajdzie się całkiem przyzwoity garnitur. Suknia to koszt od 300 (bardzo skromna, z drugiej ręki) do nawet kilku tysięcy złotych. Jeśli państwo młodzi nie chcą, by ślub rejestrowała rodzina na amatorskim sprzęcie, to muszą się liczyć z wydatkiem od najmniej 1200 złotych wzwyż.  – Im więcej czasu, tym bardziej można zejść z kosztów – zapewnia Iwona, która za mąż wyjdzie nietypowo, bo w grudniu. – Każda firma stosuje rabaty, trzeba się tylko dobrze rozejrzeć.

I rozglądają się. Korzystają z doświadczeń przyjaciół, informacji z internetu. – Najlepiej jednak obejrzeć propozycję konkretnej firmy i dotknąć sukni ślubnej – dodaje Iwona. W Świdnicy taką możliwość przyszłe panny młode mają podczas trwających od soboty I Targów Ślubnych w Galerii Świdnickiej. Stoiska czekają jeszcze dzisiaj, 27 stycznia, od 10.00 do 18.00.

asz