Strona główna Polityka Zwarli szyki w obronie systemu ratownictwa

Zwarli szyki w obronie systemu ratownictwa

14

– Tu nie chodzi o obronę samorządowych stacji pogotowia przed prywatnymi firmami, a o stworzenie systemu bezpiecznego dla pacjenta – deklarowali zgodnie uczestnicy spotkania, zorganizowanego w poniedziałek, 12 listopada, w świdnickim starostwie przez  ratowników medycznych. Po jednoznacznym stanowisku Konwentu Powiatów i Konwentu Marszałków jest kolejne, podpisane  przez parlamentarzystów regionu wałbrzyskiego, związkowców, samorządowców i dyrektorów stacji pogotowia. Postulują w nim o aneksowanie dotychczasowych umów do 2016 roku i przeprowadzenie w tym czasie zmian w obowiązującym w prawie. Stanowisko zostanie przekazane m.in. ministrowi zdrowia oraz sejmowej komisji zdrowia.

Dyskusja o systemie ratownictwa medycznego rozpoczęła się wraz z ekspansją dużych sieciowych firm, które zaczęły konkurować z dotychczas działającymi ZOZ-ami,  prowadzonymi gównie przez samorządy. – Wszyscy zrobiliśmy skok cywilizacyjny, jeśli chodzi o sprzęt, jakość usług i wyszkolenie kadr – podkreślał Andrzej Hab, dyrektor pogotowia w Legnicy. – Wszyscy spełniamy w w tym względzie w 100 procentach wymagania konkursowe, stawiane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jedyne, w czym nie jesteśmy w stanie konkurować z sieciówkami, to cena. Duże firmy, dla których ratownictwo medyczne jest tylko jednym z wielu pól działania, mogą dać np. o 10% niższą cenę. Tu kończy się konkurencja. Jasne, możemy zejść do absurdalnie niskiej ceny, tylko co dalej? Co z koniecznością ciągłego szkolenia kadr, odnawiania sprzętu? Czym to się skończy dla pacjentów?

Jak podkreślali inni uczestnicy spotkania, dumpingowe wręcz ceny doprowadzą do przejęcia rynku najbardziej newralgicznych usług, jakim jest  ratowanie ludzkiego życia. – Można tylko podejrzewać, że później, kiedy przestaną istnieć obecni usługodawcy, zwycięskie firmy będą dyktowały wyższe ceny albo skończy się na tym, że jakość dramatycznie spadnie – podkreślali zgodnie. Kolejne pytania i wątpliwości dotyczyły uczestnictwa nowych podmiotów w krajowym systemie ratowniczo-gaśniczym, istnienia Centrów Powiadamiania Ratunkowego czy wreszcie rozliczeń z Unią Europejską, która w ogromnej mierze dotowała obecne stacje pogotowia. – Najistotniejsze jest jednak poczucie stabilizacji i bezpieczeństwo pacjentów, którzy nie mogą żyć w strachu, że np. firma upadnie – mówiła wicestarosta Alicja Synowska.

Podczas spotkania padł postulat, by ratownictwo medyczne traktować podobnie jak policję czy straż pożarną. – Finansowanie poprzez konkursy takiej służby, jak nasza, jest absurdem – mówili uczestnicy. – Powinien działać system podobny do tego, w jakim działają policjanci czy strażacy, finansowany przez odpowiednie resorty z budżetu państwa.

To były najdalej idące propozycje.Wszyscy byli zgodni co do jednego. Zabójczy dla ratownictwa medycznego jest czas, na jaki NFZ kontraktuje usługi. Trzy lata to, zdaniem ratowników, zdecydowanie za krótko. Przywoływali przykład państw zachodnioeuropejskich, gdzie takie kontrakty zawierane są na 10-15 lat, a konkursy ogłaszane są tylko wtedy, gdy usługodawca wykonuje swoje zadania nierzetelnie.

Mateusz Komza, przewodniczący Polskiej Rady Ratowników Medycznych, wskazał na kilka możliwości, które pomogą opanować niepewną sytuację. Móiwł m.in. o współdziałaniu już istniejących podmiotów. W tej chwili, decyzją wojewody, na Dolnym Śląsku utworzono 12 tzw. rejonów operacyjnych. W sumie do ratowania życia ludzi jest 111 zespołów. – W naszym pogotowiu to 5 zespołów, zdecydowanie za mało, by podjąć konkurencję z dużymi firmami – mówiła Małgorzata Jurkowska, dyrektorka świdnickiej stacji. Zdaniem Komzy, konsolidacja pozwoliłaby na zwiększenie owej konkurencyjności, ale to pomysł trudny do zrealizowania ze względu na to, że każdy ZOZ prowadzony jest przez inny samorząd. Są także pogotowia prywatne, jak np. w Dzierżoniowie. – Trzeba jednak szukać rozwiązań, które dadzą czas na wprowadzenie zmian ustawowych, które wyeliminowałyby ten najbardziej zgubny czynnik, jakim jest cena – tłumaczył Komza.

– Na razie pożar został ugaszony po decyzji NFZ o przedłużeniu dotychczasowych kontraktów do końca 2013 roku – przypomniała Anna Zalewska, poseł PiS. – Zmiany ustawowe, porządkujące system ratownictwa medycznego, są konieczne i o tym już rozmawiamy w sejmowej komisji zdrowia, w której pracuję. Tutaj konieczna jest nasza współpraca ze środowiskiem i samorządami.

– O problemie rozmawiałam z wiceministrem zdrowia, Sławomirem Neumanem – poinformowała Izabela Katarzyna Mrzygłocka, poseł PO. – Wiem, że w tej chwili zbierane są sygnały z całego kraju i ministerstwo przymierza się do przedstawienia rozwiązań, ale za wcześnie o nich mówić. Jak ważna jest to kwestia, udowadnia choćby nasze spotkanie, gdzie niemal jednym głosem mówią parlamentarzyści reprezentujący różne opcje polityczne. Na uporządkowanie podstaw prawnych potrzebny jest jednak czas.

Stąd m.in. postulat o przedłużenie obecnych kontraktów na kolejne 4 lata. Przypomnijmy, że dotychczas własne stanowisko podjęła także Rada Powiatu, a swoje wsparcie zadeklarowała  Rada Miejska.

asz