Strona główna Magazyn Kino Z wypożyczalni: Kołysanka

Z wypożyczalni: Kołysanka

1

Mam dość mody na książki/filmy/seriale o wampirach. Owa tendencja przekroczyła dopuszczalne granice z dniem premiery filmu „Abraham Lincoln: Łowca wampirów”, którego racji bytu nie rozumiem (poza tą oczywistą, komercyjną). Całe szczęście, niektórzy twórcy dystansują się do tego trendu, i idą na przekór: wampirom grają na nosie. Całkiem niedawno zrobił to Tim Burton, a dwa lata temu – nasz polski twórca, Juliusz Machulski.

Wsi spokojna, wsi wesoła… Kochanowski z pewnością nie poznał rodziny podobnej do Makarewiczów, którzy są bohaterami omawianego filmu. Być może mazurska wieś przez nich zamieszkana jest spokojna, ale wesoło, to na niej nie jest, o nie. Familia ta prowadzi, pozornie, zwykłe życie, borykając się z palącymi problemami rzeczywistości (jak turyści, w większości niemieccy, ekipy telewizyjne, etc.). A z owymi problemami radzi sobie dość specyficznie…

Makarewiczowie nie są typowymi wampirami, preferują określoną grupę krwi, nie boją się Słońca, wolą nogi od szyi. Prowadzą gospodarstwo rolne, przyjmują księdza po kolędzie. Przy tym mają typowo polskie cechy… Co sprawia, że całokształt jest szalenie zabawny.

A wśród obsady Robert Więckiewicz, Jacek Koman, Janusz Chabior, Małgorzata Buczkowska. Długo by wymieniać, bo u Machulskiego nawet epizodyczne role obsadzane są aktorami z najwyższej półki.

Na szczególną uwagę zasługuje prowadzenie kamery i muzyka. Komponował Michał Lorenc, zdjęcia wykonywał Arkadiusz Tomiak – Machulski lepiej współpracowników wybrać nie mógł.

„Kołysanka”  jest doskonale wykonana, a Machulski serwuje widzom dawkę humoru, grę ze słowem i konwencją. Proponuje 90 minut dobrej zabawy  w najlepszym stylu. Do czego się przyzwyczailiśmy, prawda…?

Adrianna Woźniak