Agresywne psy odstrzelone

    55

    Dwa agresywne wilczury, które atakowały działkowiczów i mieszkańców z okolic ulic Staszica i Lompy (niedaleko szpitala Latawiec), już nie stwarzają zagrożenia. Jeden został zastrzelony wczoraj, drugi dzisiaj. Miasto o pomoc zwróciło się do myśliwych. – Od pierwszego zgłoszenia były podejmowane wielokrotne próby odłowienia psów, które się nie powiodły. Były to dzikie zwierzęta, bardzo agresywne i zagrażały bezpieczeństwu mieszkańców. Niestety w tej sytuacji, by uniknąć atakowania mieszkańców przez dzikie psy, konieczne stało się uśmiercenie zwierząt – tłumaczy Stefan Augustyn, rzecznik świdnickiego magistratu. O sprawie Swidnica24.pl pisała 17 kwietnia po interwencji jednej z mieszkanek. Wówczas zastępca komendanta Straży Miejskiej przyznał, że są ogromne problemy z odłowieniem psów i zwracał się z apelem o pomoc w ich odłowieniu. Mieszkańcy skarżyli się, że psy atakują osoby, odpoczywające na działkach, rzucają się także na małe zwierzęta.

    Miasto, decydując się na zastrzelenie psów, skorzystało z możliwości, jakie w skrajnych przypadkach daje ustawa o ochronie zwierząt:

    Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem:
    1)    uboju i uśmiercania zwierząt gospodarskich oraz uśmiercania dzikich ptaków i ssaków utrzymywanych przez człowieka w celu pozyskania mięsa i skór,
    2)    połowu ryb zgodnie z przepisami o rybołówstwie i rybactwie śródlądowym.
    3)    konieczności bezzwłocznego uśmiercenia,
    4)    działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt,
    5)    usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia,
    6)    polowań, odstrzałów i ograniczania populacji zwierząt łownych,
    7)    usypiania ślepych miotów