Oskarżony o potrącenie nastolatków i ucieczkę

    5

    Świdnicka Prokuratura Rejonowa skierowała dzisiaj do sądu akt oskarżenia przeciwko Janowi Ś., który 19-listopada 2011 roku po pijanemu potrącił dwoje nastolatków na przejściu dla pieszych przy ulicy Riedla i uciekł z miejsca zdarzenia. 62-latek przyznał się do winy i wyraził żal. Grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

    14-letnia Olga i 15-letni Bartek przechodzili prawidłowo przez przejście na skrzyżowaniu ulic Marcinkowskiego i Riedla, gdy wpadł na nich rozpędzony ford mondeo. Kierowca uciekł, zostawiając na jezdni ciężko ranne dzieci. – Jak potwierdzili powołani przez prokuraturę biegli, winny w tej sytuacji jest wyłącznie kierowca – mówi prokurator rejonowy Marek Rusin.

    Jan S.usłyszał 3 zarzuty

    Jest oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego – umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jadąc w stanie nietrzeźwości (miał w organizmie 1,92 promila alkoholu), nie zachował ostrożności dojeżdżając do przejścia dla pieszych i nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo przechodzącym nastolatkom. Ponadto jechał z niedozwoloną prędkością – ok. 70 km na godzinę.

    Kolejne zarzuty dotyczą obrażeń, jakie w wyniku uderzenia odnieśli 14-letnia Olga i o rok starszy Bartek. Dziewczynka doznała bardzo poważnych obrażeń głowy, z licznymi krwiakami i złamaniami czaszki, licznych złamań kości. – To ciężki uszczerbek na zdrowiu, który bezpośrednio zagrażał życiu i będzie miał długotrwale skutki – wylicza prokurator. Jako średnie biegli określili obrażenia Bartka. Chłopak doznał urazów nogi (trwałego zerwania wiązadeł) i wstrząśnienia mózgu oraz licznych potłuczeń. Chłopiec marzył o karierze piłkarza.

    Jan Ś. został oskarżony także o nieudzielenie rannym pomocy i ucieczkę z miejsca wypadku. – Przyznał się, choć zasłania się częściowo niepamięcią. Wyraził żal i skruchę – dodaje prokurator.

    Tuż po zdarzeniu Sąd Rejonowy w Świdnicy odmówił zastosowania wobec Jana Ś. aresztu tymczasowego. Decyzję pierwszej instancji uchylił Sąd Okręgowy. Kierowca w areszcie pozostanie na pewno do 1 marca, a o ewentualnym przedłużeniu zadecyduje sąd.

    Agnieszka Szymkiewicz