Miejsca, których już nie ma

    18

    Dla świdniczan młodego i najmłodszego pokolenia za kutą, żelazną bramą przy ulicy Wojska Polskiego jest droga do Parku Centralnego. Starsi jednak pamiętają, że ogrodzenie nie powstało, by oddzielić od miasta teren rekreacji. Brama prowadziła na cmentarz, na którym groby były jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku. Takich miejsc w Świdnicy jest znacznie więcej.

    Brama na dawny cmentarz katolicki św. Mikołaja

    Kroniki odnotowują ważne wydarzenie z 1790 roku. To wtedy ksiądz Antoni Hopper poświęcił cmentarz katolicki  św. Mikołaja przy obecnej ulicy Wojska Polskiego. Dziś, poza bramą, zostały jedynie szczątki epitafiów w murze, a nekropolia istniała przecież ponad 150 lat. Podobnie jak cmentarz garnizonowy, istniejący na pewno w 1794 roku, a założony być może już w 1768,  przy obecnej ulicy Armii Krajowej. To nekropolia z bodaj najbardziej ciekawą historią w Świdnicy, po której został głaz i pomnik, odrestaurowany kilka lat temu.

    Szczątki epitafiów na murze dawnego cmentarza przy obecnej ulicy Wojska Polskiego

    Na tym właśnie cmentarzu w  1864 roku pochowano kilku jeńców duńskich. 400 duńskich żołnierzy w owym czasie więziono w kazamatach wału głównego twierdzy świdnickiej. 22 lata później na polecenie Duńskiego Ministerstwa Wojny na mogiłach zmarłych jeńców ułożono płyty ze śląskiego marmuru Jeszcze w 1946 roku polscy osadnicy mogli zobaczyć 7 marmurowych nagrobków.

    Na cmentarzu garnizonowym chowano nie tylko ofiary wojny czy jeńców, ale także zmarłych w wyniku epidemii. Tak było w 1866 roku, gdy podczas epidemii cholery, przyniesionej przez jeńców w wojnie prusko-austriackiej, w Świdnicy zmarło między 350 a 1100 osób (wg różnych źródeł). Na zachowanym przy ulicy Armii Krajowej pomniku widnieje napis, poświęcony temu wydarzeniu. Jednak obelisk nie powstał dla ofiar epidemii, a dla pruskich i austriackich żołnierzy, którzy zmarli z ran w świdnickim lazarecie w 1866 roku. Pomnik postawiono dwa lata później.

    Tablica na pomniku w parku przy ulicy Armii Krajowej

    W 1922 roku na cmentarzu garnizonowym został pochowany młodszy brat słynnego lotnika, Manfreda von Richthofena, nazywanego „czerwonym baronem”. Lothar von Richthofen również był pilotem i zginął podczas lotu samolotem pocztowym. Po raz ostatni na nekropolii przy Armii Krajowej zmarłych pochowano w 1945 roku. W masowym grobie spoczęli żołnierze niemieccy.

    Obelisk ku pamięci żołnierzy zmarłych z ran w świdnickim lazarecie w 1866 roku

    Przy tej samej ulicy istniał jeszcze jeden cmentarz, z którym wiąże się niezwykła historia. Otóż w 1845 do Świdnicy przybył Johann Ronge, ekskomunikowany wikariusz z Grodkowa i założył Kościół Niemiecko-Katolicki. W Świdnicy w 1847 było 800 wyznawców, jednak popularność słabła i 8 lat później było tylko 157 wiernych. Kościół miał swój cmentarz także przy ulicy Armii Krajowej za nieistniejącą  „wieżyczką”.

    Bramy i ogrodzenia zostały już tylko po kolejnym świdnickim cmentarzu. Przy ulicy W.Łukasińskiego, naprzeciwko istniejącej nekropolii, jest miejsce owiane tajemnicą i raczej niechętnie odwiedzane. Wśród świdniczan trwa przekonanie, że na tym cmentarzu pochowano ofiary epidemii dżumy lub cholery. Nieprawda – dementują historycy. To nieczynny cmentarz ewangelicki, który powstał w 1904 roku.

    Starsi mieszkańcy mogą jeszcze pamiętać mogiły na kolejnym, nieistniejącym od lat cmentarzu. Dwie nekropolie były w obecnym parku przy ulicy Pionierów i ulicy Traugutta. Przy Pionierów począwszy od 1879-81 chowano zmarłych pensjonariuszy domu poprawczego. Przy Traugutta już pod koniec XVIII wieku istniał cmentarz katolicki. Został splantowany w 1928 roku, ale jeszcze po wojnie widać było w tym miejscu mogiły.

    Najstarszy, zachowany, choć wymagający rewitalizacji, jest cmentarz ewangelicki na placu Pokoju . Istnieje od 1654 roku. Ostatni pochówek pochodzi z roku 1957.

    /dziękuję Wiesławowi Rośkowiczowi za zgodę na wykorzystanie informacji, zawartych w „Kalendarium dziejów Świdnicy”/

    Agnieszka Szymkiewicz/foto Wojciech Lewandowski