Świdnicki Imprezownik

    5

    Różne klimaty spędzania wolnego czasu preferują ludzie. Jedni wolą na sportowo, inni w domowych pieleszach wciskając nos w ulubioną książkę. Tak czy owak nie widzę żadnych możliwości, by nadchodzący weekend spędzić poza obszarem „zadaszonym”. Niskie temperatury, wiatry, deszcze to tylko niektóre z atrakcji pogodowych czekających na nas w końcówce tygodnia. Jedyne co pozostaje mi zrobić, by nie zawieść Waszych oczekiwań, to zaprosić  do kina, na basen czy shopping w pobliskich galeriach handlowych. Mało to ma wspólnego z imprezowaniem, ale lepsza taka rozrywka, niż żadna.

    Hey Ho Let’s Go!

    ***

    Piątek, sobota 7-8 października

    Będąc lokalną patriotką, popełniłabym ogromne faux pass, nie wspominając o coraz bardziej zapomnianym, niestety, kinie Gdynia. Na początek kilka zdań o historii świdnickich kin, a następnie repertuar na ten tydzień.

    Historia ta liczy już przeszło sto lat, bo zaczęła się w ważnym dla miasta roku 1908, kiedy to miały miejsce znamienne wydarzenia…

    przeważnie związane z początkami zastosowania energii elektrycznej, a mianowicie:

    • W styczniu 1908 roku po raz pierwszy oświetlono światłem elektrycznym place i ulice miasta.
    • 31 marca 1908 roku przedstawiono projekt ulicznego tramwaju elektrycznego na trasie: Dworzec Świdnica Miasto – ul. Komunardów – ul. Grodzka – Rynek – ul. Długa – ul. Westerplatte – Dworzec Świdnica Przedmieście (3 km). Niestety, nigdy nie doczekał się on realizacji.
    • W 1908 roku teatr miejski (z 1822 r.) otrzymał oświetlenie elektryczne.
    • W 1908 roku, w związku z trzema wielkimi pożarami fabryk i browaru, jakie miały miejsce w 1906 roku, zwiększono ilość ulicznych hydrantów.
    • W 1908 roku na ulicach miasta pojawił się pierwszy samochód osobowy.
    • W 1908 roku odbył się w Świdnicy pierwszy seans filmowy.

    Miał on miejsce w wielkim namiocie objazdowego kina należącego do niejakiego pana Schustera, który był znanym w całych Niemczech entuzjastą tego wynalazku i nowej formy rozrywki i nauki. W tym samym 1908 roku uruchomił on pierwsze świdnickie kino stałe o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie Kinematographie (Kinematografia). Znajdowało się przy dzisiejszej ul. Zamkowej i miało 149 miejsc. Oczywiście było to kino nieme, a oprawę muzyczną zastępowała gra na pianinie, dopasowana do treści filmu. W 1909 roku powstało w Świdnicy drugie kino o równie pociągającej i dostojnej nazwie Metropoltheater, które mieściło się przy ul. Długiej 19. W 1910 roku ruszyły w Świdnicy następne kina. Trzecie otwarto w gospodzie Goldener Becher (Złoty Puchar) na rogu ul. Mennickiej i Teatralnej, a czwarte, o nazwie Weltkino (Kino Światowe), wyświetlało filmy w restauracji Waldschlößen (Leśny Zameczek) przy ul. Traugutta. Uruchomiono też piąte kino, tzw. letnie, na wolnym powietrzu, w zajeździe Preußischen Hof (Pruski Dwór). Po zakończeniu pierwszej wojny światowej działały początkowo w mieście tylko dwa kina, ale już w 1920 było ich cztery. Kolejne, o nazwie Unionstheater, powstało na miejscu byłego browaru, który spłonął w 1906 roku, przy dzisiejszej ul. Zygmuntowskiej 1. Otwarto je 20 czerwca 1921 roku. Dzisiaj jest to właśnie kino „Gdynia”. W 1924 roku przejął je Artur Barndt, właściciel dwóch innych kin w mieście, zmieniając jego nazwę na Schauburg Niederstadt. Do dziś w górnych narożach ekranu widnieją inicjały dawnego właściciela kina: z lewej A i z prawej B, czyli Artur Barndt. Przez pierwsze dziesięć lat było to kino nieme, a w 1931 roku zostało udźwiękowione. Kolejną modernizację zakończono w roku 1938. Powojenne otwarcie kina, które nazwano „Gdynia”, nastąpiło 7 lipca 1945 roku. Miało ono wówczas 712 miejsc, z czego twardych krzeseł było 482, a miękkich foteli 230. Początkowo zawiadywał nim OZK – Okręgowy Zarząd Kin, następnie OPRF – Okręgowe Przedsiębiorstwo Rozpowszechniania Filmów, a obecnie należy ono do sieci kin zarządzanych przez wrocławską instytucję filmową ODRA-FILM. /za www.kino-gdynia.cba.pl/

    Jak widzicie, historia świdnickiego kina sięga bardzo dawnych czasów. Mimo że „Gdynia” nie serwuje nam hitów w trójwymiarze, nigdy nie ma pełnych sal, a w bufetowym menu nie widnieją meksykańskie nachosy polane salsą to niepowtarzalny klimat wraz z niekiedy urwanym filmem jest jedyny w swoim rodzaju. W nadchodzący weekend kino na Zygmuntowskiej będzie wyświetlało dwa filmy. Jednym z nich jest animowana propozycja dla najmłodszych „Kubuś Puchatek i przyjaciele”. W najnowszej produkcji Disneya mało rozumny miś jak zwykle walczy z niepohamowanym głodem i wiecznie pustym brzuszkiem. Obok słodkiego miodku na szali ważą się losy najcenniejszych dla Puchatka przyjaciół. W grę wchodzi tradycyjne szukanie ogonka dla Kłapouchego. Jak się okazuje, ani parasol, ani sprężyna, ani nawet ręczna robótka wydziergana przez Mamę Kangurzycę nie zastąpią zgubionej kitki z kokardką –  jedynego źródła (bardzo powściągliwej) radości Kłapouchego. To jednak nie jedyne zmartwienie mało rozgarniętych zwierzątek – Krzyś zostawił im wiadomość, w której informuje, że został porwany przez Będęzara. Miłość do przyjaciela bierze górę nad strachem – wszyscy jednogłośnie postanawiają schwytać tego nieobliczalnego potwora. Jakie przygody i niebezpieczeństwa czekają na naszych bohaterów, przekonacie się sami już dziś, w sobotę i niedzielę o godzinie 17:00. Koszt biletów ulgowych to 13 zł, a normalnych – 15 zł.

    Dla cierpliwych – warto zostać na sali do końca, bowiem po napisach czeka mała niespodzianka. Przyjemna propozycja na integrację z najmłodsza częścią rodziny, przecież kto z nas nie kocha małego misia łakomczuszka?

    ***

    Sorry młodzieży, ale ta imprezka, jak zresztą sama jej nazwa wskazuje –  „AdultParty” kierowana jest wyłącznie dla osób powyżej 18. roku życia. Spragnionych brzmień rodem z nocnego klubu zapraszam 7 października do pubu Highlander, na występ Dj Risto. Organizator zapewnia wiele atrakcji muzycznych i nie tylko…

    Wstęp za fryty.

    ***

    Fanom ruszania biodrem w takt odmiennych  muzycznych klimatów pozostają zawsze inne lokale, a znajduje się ich w Świdnicy całkiem sporo. Dyskotekowiczom maści wszelakiej proponuję odwiedzenie klubów:

    • Bollywood Club – dawna piwnica Świdnicka, Rynek 35
    • Oxygen Club – pl. Grunwaldzki 11
    • Dyskoteka „Na Skarpie” – Wrocławska 1
    • Klub Muzyczny „Łaźnia” – pl. Ludowy 5

    Zarówno repertuar tych miejsc, jak i menu oraz ceny, podejrzewam, są nocnym markom dobrze znane, zatem wszystkich żądnych wrażeń odsyłam na dancefloor. Na pewno znajdziecie coś dla siebie, jestem o tym przekonana.

    ***

    Niedziela, 9 października

    „The Best of Rock Ballads” to moja propozycja na niedzielny wieczór. Każdy w mniejszym lub większym stopniu zna rockowe wyciskacze łez. Nie wszyscy za nimi przepadają, ale każdy zna co najmniej jeden hit z gatunku.

    Impreza, poświęcona jest największym wykonawcom, utworom, stylom muzycznym oraz okresom w historii muzyki rockowej i nie tylko. Podczas tego wieczoru będziecie mieli możliwość wysłuchania ballad zarówno tych nowszych, jak i specjalnie odkurzonych na tę okazję. Aranżacje muzyczne utworów zostały specjalnie przygotowane przez wałbrzyski zespół rockowy Coda. Zagra on w niedzielę 9 października w restauracji Arte, znajdującej się na os. Zawiszów, przy ul. K. Odnowiciela 22, wstęp to 10 zł, po uprzedniej rezerwacji miejsc.

    A na koniec mały apel. Piszcie, zawiadamiajcie, informujcie o tym, co się dzieje w mieście lub co chcielibyście robić, czego słuchać lub kogo zobaczyć. Im więcej sugestii tym, większa szansa na rozwój rozrywki. Mówię serio, piszcie, każdy głos jest na wagę złota: kontakt@swidnica24.pl

    Buziaki, Maja Jasnos