Dreszczowiec ŚKPR [FOTO/VIDEO]

    0

    Po trzech z rzędu porażkach ŚKPR podejmował na własnym parkiecie zespół Viretu Zawiercie. Goście znajdowali się przed tym pojedynkiem na 11 miejscu mając tyle samo punktów co przedostatni w tabeli MTS Chrzanów. To miała być łatwa wyprawa po dwa punkty, niestety w trakcie meczu okazało się, że świdniczanie napotkali niespodziewany sztorm.

    Mecz zaczął się od wymiany bramka za bramkę. Oba zespoły nie umiały wypracować przewagi większej niż jedno trafienie. Dopiero od 10 minuty kiedy na tablicy widniał wynik 6:4 dla ŚKPR zaczęła zarysowywać się przewaga naszych szczypiornistów. Niesieni dopingiem, dyrygowanej przez Klub Kibica publiczności wypracowali przewagę 5 bramek i w 20 minucie prowadzili już 12:8. Gdyby dodać do tego dwa przestrzelone karne i niewykorzystaną sytuację sam na sam z bramkarzem którą miał Marek Mrugas można by już zacząć mówić o pogromie. Wszystko szło więc zgodnie z planem. Gra nie była może piękna, ale za to skuteczna. W ostatnich minutach swoją skuteczność pokazali Grzegorz Rutkowski i Michał Pułka rzucając po dwie bramki. Rozluźnieni świdniczanie dowieźli do końca połowy cztero bramkową przewagę, wygrywając ostatecznie 17:13.

    Kibice zasiedli więc do spokojnego śledzenia drugiej połowy, z założeniem, że mecz skończy się co najmniej dziesięciobramkową przewagą ŚKPR. Niestety po raz kolejny nasz zespół wyszedł na II połowę nieskoncentrowany i zaczął ją fatalnie. Czarny scenariusz sprzed tygodnia gdzie w Piekarach Śląskich szybko roztrwoniliśmy zaliczkę z pierwszej odsłony, zaczął się powtarzać , jakby odbity przez kalkę. Fatalna skuteczność rzutowa w ataku i dziurawa obrona spowodowały, że po 10 minutach drugiej połowy mecz rozpoczął się od nowa, bowiem na tablicy wyników pojawił się remis 18:18. A to jak wiadomo, powoduje nerwy. Obie drużyny grały chaotycznie. Zamianę w świdnickiej bramce Olichwera na Madalińskiego, można by nazwać z serii tych, co to „zamienił stryjek siekierkę na kijek” „Edek” nie zderzył się w tym dniu z piłką. W ataku grę uspokoić i pociągnąć próbował Piotr Kijek, ale sam nie za wiele mógł zdziałać. Gra bramka za bramkę trzymała w napięciu do 48 minuty. Swoje trzy grosze dorzuciła też do tego para sędziowska z Opola, która nie odgwizdała ewidentnego karnego dla ŚKPR, oraz nie zauważyła czegoś, czego nie dało się nie zauważyć. Grający z 5 w ekipie z Zawiercia „wielki masą” Kurełek Krzysztof chwytem niczym z MMA zaatakował naszego zawodnika, wyraźnie go odpychając i przewracając. Mimo, że atak nadawał się na czerwoną kartkę, Kurełek nie dostał nawet 2 minut kary. Ostatnie 10 minut pozwoliło naszemu zespołowi odjechać na 3 bramki i z taka przewagą zakończyć mecz. ŚKPR wygrał 29:26

    [photospace]

    Cieszą dwa punkty bo to bardzo ważna zdobycz. Nie cieszy natomiast styl w jakim świdniczanie te dwa punkty zdobyli. Zamiast spokojnie rozstrzelać ekipę z Zawiercia i wygrać 10 bramkami, przez proste błędy w obronie i kompletny chaos w ataku wygrali tylko trzema oczkami. Zamiast spokojnie rozgrywać piłkę w ataku, wypracowując pewne sytuację decydujemy się na kompletnie nie przygotowane rzuty. Ciężko po meczu jest oceniać np. Stanisława Makowiejewa, który dobre momenty gry przypieczętowane pięknymi bramkami, przeplata kompletnie fatalnymi. Oddaje rzuty nie przygotowane, które lądują obok lub nad bramką. Wyróżnić trzeba natomiast Piotra Kijka, który kolejny mecz z rzędu jest pewnym punktem zespołu Krzysztofa Mistaka.

    ŚKPR Świdnica – Viret Zawiercie 29:26 (17:13)

    ŚKPR: Olichwrer, Madaliński – Kijek (6), Mrugas (5), Makowiejew (5), Rutkowski (4), Pułka (3), Rogaczewski (2), Marciniak (2), Sadowski (1). Gnysiński (1), Fabiszewski, Chaber.

    Viret: Kruk, Kot – S. Zagała (6), Kurełek (5), Kompalski (5), Borowiec (3), Kapral (2), Kąpa (2), Zarzycki (1), I. Zagała (1), Nowak (1)

    ( jędrzej)

    Rozmowa z Krzysztofem Mistakiem trenerem ŚKPR:-

    • Jak ocenia Pan dzisiejszy mecz?Krzysztof Mistak – To by ł mecz z serii tych, które trzeba było wygrać. Liczyły się dla Nas 2 zdobyte punkty. Pierwsza połowa w wykonaniu zespołu była naprawdę dobra. Chłopaki walczyli do końca i za to należą im się słowa uznania. Na drugą odsłonę wyszliśmy za mało skoncentrowani i trochę się Nam to pokomplikowało, ale ostatecznie zrealizowaliśmy cel, czyli zdobycie 2 punktów
    • Słaby początek II połowy to już pewien standard, podobnie było w Piekarach..Krzysztof Mistak Tak jak mówię zespół wyszedł za mało skoncentrowany i oto mogę mieć do nich pretensje. Nie zawsze wszystko się udaje. Najważniejsze, że zdobyliśmy 2 punkty.

    Dziękuję za rozmowę