Świdniczanka na Kongresie Kobiet

    9

    7 tysięcy aktywnych, wykształconych i ambitnych pań z całej Polski wzięło udział w zakończonym w ostatnią niedzielę III Europejskim Kongresie Kobiet w Warszawie. Z wielu miast przyjechały  całe reprezentacje. – Żałuję, że nie było takiej ze Świdnicy – mówi Joanna Gadzińska, przewodnicząca Rady Miejskiej w Świdnicy, która znalazła się wśród uczestniczek. I zapowiada, że na kolejny  Kongres zorganizuje wyjazd co najmniej kilkudziesięciu świdniczanek.

    Joanna Gadzińska z Jolantą Kwaśniewską

    – III Europejski Kongres Kobiet był z całą pewnością jednym z najważniejszych tegorocznych wydarzeń, które ma rzeczywisty wpływ na życie w aspekcie społeczno-politycznym kobiet w Polsce – dzieli się wrażeniami Joanna Gadzińska. – W Kongresie wzięło udział 7 tys. kobiet, to znaczna siła jak na trzecią edycję W trakcie dwudniowego spotkania 16.09.2011-18.09.2011r pod hasłem „Quo vadis Polsko, quo vadis  świecie quo vadis kobieto?” omawianych było wiele kwestii od tematów ekonomicznych, społecznych, politycznych, równościowych po tematy kulturowe. Mogłyśmy słuchać w debatach, panelach, warsztatach wielu ekspertek, m.in. Magdaleny Środy, Danuty Hubner, Jolanty Kwaśniewskiej, Małgorzaty Fuszary, Agnieszki Graff, Kingi Dunin, Ewy Łętowskiej , Barbary Labudy, Danuty Waniek.

    Mówiono o tym, że mamy już wolność i gospodarkę rynkową, ale zapomniano o kobietach i ich problemach. O tym, że teraz nadchodzi czas, by to nadrobić i powinny tym zająć się kobiety, gdyż nikt inny nie zrozumie ich problemów lepiej niż one same i aktywniej do nich nie podejdzie . Postulatów było wiele (200), a  kilka wiodących. Panie wypowiadały się o braku równości na rynku pracy, o różnicach w płacy za taką samą pracę. Pierwszym ze sztandarowych haseł umieszczonych w Sali Kongresowej było  „Czas na połowę władzy i równe płace kobiet i mężczyzn”. Kolejnym hasłem, które zauważyłam, było „Czas na różnorodność”, „Czas na kobiety, które mogą zmienić wszystko”. Wykłady przeplatane były dyskusjami, gorące debaty toczyły się wszędzie – w kuluarach, przy kawie. Panowała pełna emocji atmosfera, podsycana różnorodnością kobiet, ich prywatnymi rozmowami, dotyczącymi życia i ich odczuć. Można było włączyć się w każdej chwili do dyskusji na temat postulatów żłobkowych, przedszkoli, polityki antydyskryminacyjnej, równego prawa czy aborcji. Tematy były zależne od aktualnego panelu, bądź zdeterminowane doświadczeniami kobiet prowadzących rozmowy. Wiele dotyczyło różnorodności, której brakuje, a jak pokazują analizy i prognozy, jest warunkiem zwiększenia efektywności przedsiębiorstw i gospodarki.

    Te 7000 kobiet, które przyjechały, to zapewne bardzo skromna cząstka wszystkich aktywnych pań w Polsce. I jak powiedziała obecna na Kongresie Viviane Reding, nikt nie może pozwolić sobie na lekceważenie tak ogromnego ruchu kobiecego. Wychodząc z gigantycznego gmachu Pałacu Kultury i Nauki, byłam przekonana, że uczestniczki Kongresu pojechały do domu z przesłaniem, że teraz nadszedł czas na kobiety. Kobiety, które mogą zmienić wszystko, co nie leży w interesie mężczyzn. W nadchodzących wyborach jedne z nich startują, a kolejne zobowiązały się, że na kobiety zagłosują, bo tylko w ten sposób można zmienić stereotypy dotyczące kobiet i poprawić jakość ich życia.

    [photospace]