Świdniccy podróżnicy walczą z przeciwnościami

    3

    Uczestnicy świdnickiej wyprawy na wschód i południe Europy „Busem przez świat” znów w podróży. Mimo że zostali w Atenach okradzeni z dokumentów i pieniędzy, nie rezygnują z przygody.

    W 27 dniu podróży Karol Lewandowski, Michał Głód, Michał Gątko, Wojciech Lewandowski i Mariusz Wojciechowski. dotarli do Epidauros. Oto fragment ich dziennika:

    Jest tu najsłynniejszy teatr w Grecji, mogący pomieścić 12 tys. ludzi. Słynie z rewelacyjnej akustyki – upuszczenie monety na scenie słychać nawet w ostatnim rzędzie. Jedziemy do Koryntu. Zatrzymujemy się nad Kanałem Korynckim, którego budowę inicjował już Juliusz Cezar i pewnie gdyby nie Brutus, to kanał powstałby już wtedy. Kanał przecina całą Grecję (która ma tu 6 km) i pozwala skrócić drogę morską bez opływania Peloponezu.

    Dziś w nocy na lotnisku w Warszawie nasza wspaniała Ola (także członek Busem przez świat)  będzie próbowała przekazać komuś lecącemu do Aten lotem Itaki dokumenty z Polski dla nas. My będziemy czatować na lotnisku w Atenach.

    Podróżnicy liczą na zrozumienie wśród pasażerów. Jeśli operacja się powiedzie, ruszą w dalszą podróż.

    Świat w nietypowy sposób zwiedza także 19-letni Piotr Parobiec ze Świdnicy. Wyruszył z trojgiem poznanych przez Internet kompanów autostopem do Maroka. I dojechał!

    Każdy dzień w Maroku to dla nas zaskoczenie, raz pozytywne, a raz negatywne. Do tych lepszych można zaliczyć gościnność, troskę, radość ducha Marokańczyków oraz piękne widoki i krajobrazy, natomiast do tych drugich nachalność, upartość mieszkańców.

    Przemierzyliśmy wiele kilometrów, poznaliśmy wiele osób, z czego kilka chciało nas ugościć w swoim domu, lecz skorzystaliśmy z jednej propozycji- było cudownie! Obcowanie z inną kulturą, religią- to jest to! Udało nam się zwiedzić zarówno małe miasteczka i wsie oraz duże metropolie. Gdzie było lepiej? Oczywiście w tych mniejszych, ponieważ jest tam zawarta prawda o Maroku, Afryce i ludziach, a nie, jak w tych wielkich, które są tak plastikowe i nastawione na zarobek i turystów.

    W trakcie wyprawy po Maroku oferowali nam zakup pęczka kur – to był szok! Spędziliśmy noc na Saharze, obserwując zarówno piękny zachód, niebiański wschód słońca, jak i romantyczne niebo pełne gwiazd. Gorsza, niestety, była temperatura, która dochodziła do 45 stopni i może nawet więcej. Wystarczyło wystawić wodę w butelce na chwilę, a już była tak gorąca, jak ugotowana w domu. Ale to są właśnie uroki pustyni.

    Piotr i jego przyjaciele są już w Europie. Do Polski zamierzają wrócić, oczywiście autostopem, na początku września.