Miasto ma haka na wandali

    24

    50 tysięcy złotych trzeba było wydać z budżetu miasta tylko w tym roku na usuwanie szkód po chuligańskich wybrykach. Świdnica szykuje nową broń do walki z wandalami.

    Lista zniszczeń jest długa: szalet ul. Kolejowa (wyrwane klamki, kradzież deski sedesowej, uszkodzenie instalacji wodnej, kradzież kranu), szalet Wojska Polskiego (zniszczony wrzutnik monet, “wybicie” paneli w drzwiach), rozbite ekrany dwóch infokiosków. Oprócz tego dochodzą wydatki w wyniku ciągłej dewastacja oświetlenia i ławek w parkach, niszczone są kosze, ogrodzenia, niszczone i kradzione  kwiaty oraz krzewy i drzewka. Chuligani często za cel obierają wiaty przystankowe, w których najczęściej wybijane są szyby. Do aktów wandalizmu najczęściej dochodzi w nocy z soboty na niedzielę, a ich uczestnicy to przeważnie ludzie młodzi, a nawet niepełnoletni.

    Od początku 2011 roku policja wspólnie z prokuraturą wszczęły 17 dochodzeń w sprawie uszkodzenia wiat na szkodę miasta. Tylko 3 postępowania umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. 7 postępowań jest w toku, a 7 zostało zakończonych już prawomocnymi wyrokami sądu, który zobowiązał skazanych do naprawienia szkody na rzecz miasta na łączną wartość ponad 5 tysięcy zł netto. To jednak zaledwie 1/10 z kosztów poniesionych na naprawy.

    Czy znajdzie się sposób na wandali, zapytaliśmy prezydenta Wojciecha Murdzka:

    SW 24 – Czy Świdnica jest bezsilna wobec wandali?

    Wojciech Murdzek – Zdajemy sobie sprawę z faktu, że tak jak z kradzieżami, nietrzeźwymi kierowcami, czy też innymi przestępstwami nikt sobie w 100 proc. nie poradził, to i z wandalami nie jest łatwo. Jednak już kilka lat temu rozpoczęliśmy akcję pod hasłem, że Świdnica mówi stop wandalom. Wówczas i dziś mówimy, że z problemem możemy sobie poradzić, ale tylko i wyłącznie wspólnie. Bez współdziałania mieszkańców, policji i straży miejskiej oraz innych służb miejskich problem nadal będzie raził. To, że w mediach pojawia się coraz więcej informacji o aktach wandalizmu, to nie oznacza, że jest ich więcej. Natomiast bardzo dobrze, że tymi sprawami interesują się media, bo to zaczyna działać na wyobraźnię mieszkańców.

    SW 24 – Czy świdnicka straż miejska jest nieskuteczna w walce z chuliganami i w związku z tym, czy zamierza pan wyciągnąć konsekwencje lub żądać poprawy skuteczności?

    WM – Mam wrażenie, że przyzwyczailiśmy się, że mamy pretensje do straży miejskiej, policji, a przecież to nie te służby są sprawcami aktów wandalizmu. Niestety, często jest tak, że świadkowie aktów wandalizmu nie zgłaszają tych faktów. W związku z tym służby porządkowe mają problem ze schwytaniem sprawców zniszczeń. Trzeba sobie zdać sprawę, że musimy wspólnie dbać o miasto, bo obojętność kosztuje nas wszystkich. Miasto wydaje pieniądze wszystkich świdniczan. Szkoda, że za bezmyślność niewielkiej grupy osób muszą płacić dziesiątki tysięcy mieszkańców. Apelujemy do świdniczan, by szybko zgłaszali straży miejskiej i policji wszelkie próby wandalizmu. Coraz częściej udaje się do tego przekonać mieszkańców np. w przypadku zniszczeń przystanków autobusowych. Mieszkańcy widząc, jak ktoś bezmyślnie wybija szyby dzwonią np. na policję lub podczas postępowania wskazują sprawców.

    SW 24 – Jakie pan widzi dodatkowe sposoby na ograniczenie wandalizmu?

    WM – Dysponujemy również nowym narzędziem do walki z wandalami w postaci niezależnej stacji monitoringu, która pozwala na rejestrację obrazu w dowolnie wybranych punktach miasta. Tam, gdzie akty wandalizmu będą się powtarzały, będziemy wykorzystywać ten sprzęt. Jednym z punktów, gdzie w najbliższym czasie skorzystamy z tego rozwiązania będą okolice przystanku przy ul. Wałbrzyskiej, gdzie często wiata jest dewastowana.