Poskarżyli się prezesowi Kaczyńskiemu

    53

    Szefowa PiS w Wałbrzychu, posłanka Anna Zalewska, została oskarżona przez swoich partyjnych kolegów o wszelkie zło i tolerowanie nieobyczajnych zachowań członków partii. Donos na nią trafił na biurko Jarosława Kaczyńskiego. Historię skargi, która trafiła do 20 posłów Prawa i Sprawiedliwości od działaczy tej partii m.in. z Kudowy, Dzierżoniowa, Wałbrzycha i Świdnicy opisuje w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej Jacek Harłukowicz.

    Czytamy m.in., że „Nie zostawiają oni na niej suchej nitki. Piszą, że szefowa łamie statut partii, prowadzi politykę nastawioną na osiąganie osobistych korzyści, ma nieprawidłowości w finansach i uniemożliwia im kontakty z prezesem Kaczyńskim. Ponadto „preferuje i obdarza funkcjami osoby z LPR i Unii Wolności”.

    Są też zarzuty natury obyczajowej. Chodzi o opisaną w ubiegłym roku przez lokalną gazetę seks-aferę z udziałem radnej PiS z Bystrzycy Kodzkiej. Do tego skandalu doszło podczas wizyty zaprzyjaźnionej ekipy z Wielkopolski. Grupa miejscowych i gości niespodziewanie w terenie natknęła się na tę radną w jednoznacznej sytuacji z radnym PSL. Wtedy także natychmiast do warszawskich władz poszedł donos na tę radną. Autor pisał o „publicznym kopulowaniu” i „zezwierzęceniu”. Ale władze krajowe nic jej nie zrobiły, a Anna Zalewska wywaliła członka zarządu partii, Tadeusza Majchera, który radną ostro krytykował.” Poproszona o komentarz poseł Anna Zalewska odpowiada GW, że „(…) treści listu nie zna. Kiedy go jej czytamy, bardzo się oburza. – Kłamstwa, każde słowo jest nieprawdziwe. Jeśli to zostanie upublicznione, będę zmuszona podjąć kroki prawne. To prywatna rozgrywka Majchera. ” Jak dowiedziała się Swidnica 24.pl list trafił do Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości, ale nie ma odpowiedzi.

    Przeczytaj artykuł na gazeta.pl

    Poprzedni artykułKomplet badań za darmo
    Następny artykułŚmierć na drodze [FOTO]