Funkowa DoriFi

    0

    Miesiąc maj obfituje w ciekawe premiery muzyczne. Ja dla siebie znalazłem już trzy i jedną z nich jest debiutancki album utalentowanej polskiej wokalistki DoriFi (Dorota Kopka-Broniarz). Artystka dotychczas głównie udzielała się w chórkach programów telewizyjnych typu „Szymon Majewski Show”, „Śpiewaj i Walcz” itp. Oczywiście w międzyczasie tworzyła swoją własną muzykę wraz z grupą przyjaciół, która pomogła Dori w realizacji debiutanckiego albumu. Wraz z zespołem pod nazwą DoriFi, wystąpiła w jednym odcinku cyklu programów „Hit Generator” oraz zdobyła drugie miejsce na festiwalu Vena Music Festiwal w Łodzi. Warto dodać, że w konkursie startowało 1110 wykonawców. Dorota, to absolutnie niebanalna artystka, która dzięki swojemu optymistycznemu nastawieniu do życia i wiecznemu zakręceniu sprawiła, że słuchając tej płyty nie można nie uwierzyć w każde wyśpiewane przez artystkę słowa. Płyta „Entliq pentliq” jest godna posłuchania, bo znajdziemy na niej kawał dobrej muzyki.

    Już samo intro zapowiada, że będzie ciekawie. Artystka dosłownie zrozumiała słowo intro i dosłownie wyśpiewała wstęp, mówiąc o tym, że „…oddaje parę słów, parę nut, które popełniła nie sama…”. Ja poczułem się zachęcony i z przyjemnością wysłuchałem całego albumu, gdzie natrafiłem na same majstersztyki. Każdy utwór jest zupełnie inny, a jednocześnie tak spójnie dla tej płyty zrealizowany. Moim absolutnym numerem jeden jest „Jutro Futro”, który żartuje z lenistwa. W refrenie Dori w towarzystwie swojego chórku w składzie Marta Koszarek i Maciej Starnawski , przekonują słuchacza genialnie śpiewając „Żadne jutro, bo jutro będzie furto, po jutrze już po futrze, to dzisiaj jest w sam raz”. Niby proste, ale jakże trafne i chwytliwe. Oprócz genialnych wokali oraz świetnej aranżacji i wykonania przez muzyków, Dori można również poznać jako raperkę.

    Jedno jest pewne, że muzyka skomponowana na tę płytę to naprawdę ogromne dzieło, bo nie dość, że nie jest banalna, to jeszcze wykonanie muzyków jest obłędne. Wystarczy posłuchać takich utworów jak „Szkoda”, „A nie mówiłam”, „Mentliq”, czy „Chromatiq”, by zobaczyć, że sekcja dęta oraz wszyscy, którzy wystąpili na tej płycie, są świetnymi muzykami robiącymi muzykę na wysokim poziomie. Większość utworów są utrzymane w klimacie funk, r’n’b, soul i same wyrywają do bujania się wraz z DoriFi. Na pewno ten materiał świetnie sprawdzi się na koncertach, bo słowa zawierają bardzo fajne hasła, które łatwo zapamiętać, by bujając w obłokach podczas koncertu nucić je sobie pod nosem. Ale żeby nie było, Dori pomyślała również o słuchaczach, którzy lubią posmęcić przy spokojnych utworach i tak na płycie znalazły się utwory „Beautyful”, czy „Niech będzie co ma być”. Pod koniec płyty znajdziemy bardzo zabawne utwory takie jak „A ja tak lubię lalalato” i „Dżem, majk, fun’k”, gdzie Dori wprowadzając w klimat jam session przedstawia kawałek kapeli i pokazuje w obu kawałkach, jakim niebywałym poczuciem humoru dysponuje na co dzień.

    „Entliq pentliq” to krążek, po który warto sięgnąć nawet jeśli ktoś nie słucha na co dzień takiej muzyki, chociażby po to, by poszerzać horyzonty, bo to zdecydowanie jest płyta, która może nawet z wyznawcy muzyki niższych lotów uczynić fana muzyki funky. DoriFi to przykład zaradnej dziewczyny, która żeby spełnić swoje marzenia będzie walczyła sama i tak oto Dori założyła własną działalność i wydała swoją płytę, a teraz sama zajmuje się jej promocją. Jestem pełen podziwu dla tej artystki, bo to nie jest łatwa robota, a ona ma w sobie tyle samozaparcia, że można z niej tylko brać przykład. Trzymam mocno za nią kciuki i mimo że na razie ma  pod górkę, wierzę, że za chwilę będzie z niej zjeżdżać i to w zawrotnym tempie.

    Kamil Franczak