Dziura jak była, tak jest

    9

    Zapadlisko na tyłach ulicy Różanej nabiera rangi historycznego. Mija prawie pół roku od dnia, gdy pod ciężarówką wywożącą dachówki z jednej z kamienic zapadła się ziemia. Dziura nie została zasypana ani właściwie zabezpieczona. Mieszkańcy martwią się o przyszłość pobliskich kamienic.

    – Budynkom nic nie zagraża – zapewnia dyrektor Miejskiego Zarządu Nieruchomości Eugeniusz Grzesik. – Pod całym parkingiem na Różanej są takie piwnice, jak te, których resztki odsłoniły się po zdarzeniu z ciężarówką. Dopóki nie wyjeżdżają ciężkie auta, nic się nie wydarzy. Jednak wjeżdżać mogą, bo nie ma żadnych znaków z ograniczeniem tonażu. – Już porozumieliśmy się z departamentem komunikacji Urzędu Miejskiego, znak zostanie wkrótce ustawiony – dodaje dyrektor.

    Dyrektor zapewnia, że samo zapadlisko jest odgrodzone i otamowane. Odgrodzone – może tak, o ile kilka drewnianych „koziołków” ustawionych tylko z jednej strony można uznać za ogrodzenie. Po taśmie nie ma już śladu. – Zarządca ma mnóstwo szczęścia, że jeszcze nie doszło do tragedii – mówi pan Adam, który obok zapadliska zaparkował samochód. – Przecież tam można wpaść i nadziać się na pręty, wystające ze ścian piwnicy! Czy to tak trudno zasypać? Najlepiej byłoby cały ten teren odsłonić i zabezpieczyć wszystkie pozostałości po piwnicach, bo na pewno tu są. I położyć nawierzchnię z prawdziwego zdarzenia.

    Eugeniusz Grzesik odpowiada, że na tak gruntowne prace nie ma pieniędzy i dodaje, że taka sama sytuacja jest w całym ścisłym centrum, na wszystkich wewnętrznych podwórzach od ulic Długiej, Pułaskiego po Grodzką i Kotlarską. Zapadlisko na Różanej ma zostać zasypane. Kiedy? – W możliwie najbliższym terminie.

    asz

    [photospace]