Badają się w sprawie szpitala

    2

    Poza nielicznymi wyjątkami nikt nie zdecydował się na konkretną odpowiedź – tak czy nie dla przekształcenia świdnickiego szpitala Latawiec w spółkę prawa handlowego. Spotkanie przypominało badanie terenu, niezwykle ostrożne, jakby chodziło o pole minowe. Po raz pierwszy zebrał się dzisiaj zespół, powołany przez starostę. Gremium ma wypracować odpowiedź na jedno pytanie. Warto przekształcać Latawiec  czy nie?

    Najwyraźniej „nie” powiedzieli radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy odmówili udziału w pracach zespołu, nazywając go uzurpatorskim. W trwającej blisko 2 godziny dyskusji wzięli udział przedstawiciele pozostałych opcji w Radzie Powiatu – Platforma Obywatelska, SLD i Wspólnota Samorządowa. Zespół zgodzili się współtworzyć także przedstawiciele lekarskich i pielęgniarskich związków zawodowych. W skład wchodzą jeszcze władze szpitala oraz przedstawiciele starostwa. Przewodnicząca zespołu, wicestarosta Alicja Synowska wyjaśniła, że jego rolą jest przede wszystkim zbadanie kondycji finansowej Latawca. – Dostaliśmy niepokojący sygnał, że deficyt w 2011 roku może sięgnąć 6 milionów 700 tysięcy złotych – wyjaśniła. – To jest główny powód. Nie stoimy pod ścianą z powodu ustawy, wyłącznie od naszej woli zależy, czy będą zmiany. Chciałabym także z mocą zdementować pogłoski o planach sprzedaży szpitala. Rozmawiamy wyłącznie o formie funkcjonowania placówki w przyszłości – bądź w obecnych strukturach SP ZOZ, bądź spółki. Zbyt wiele wysiłku i środków włożyliśmy w nasz szpital, żeby się go pozbyć. Kategorycznie zaprzeczam takim planom. Mamy ocenić tylko szanse i zagrożenia, rozmawiać merytorycznie.

    Zanim rozpoczęła się dyskusja,  dyrektor Jacek Domejko przedstawiał stan finansów w kontekście 3 ostatnich lat, a także realne zagrożenia, słabe i mocne strony placówki. Wydatki w tym roku sięgną 88,5 miliona złotych, przychody nieznacznie przekroczą 81 milionów. I tu właśnie widać dziurę. Jednak z danych, pokazanych za 2010 i 2009 widać, że szpital wychodził na zero.  – To efekt walki o zapłatę nadwykonań – tłumaczył dyrektor. W tej chwili trwa bój z NFZ-em o 9 milionów złotych, który prawdopodobnie skończy się w sądzie. Gdyby szpital wygrał, deficytu nie będzie. Latawiec ma niewielkie długi – zobowiązania długo i krótkoterminowe, wynikające ze spłaty kredytów i zabezpieczeń płacowych sięgają 12,6 miliona złotych.

    Co pochłania największą część wydatków? Obok kosztów utrzymania są to wydatki na wynagrodzenia i kontrakty. Wynagrodzenia, czyli upraszczając etaty, będą kosztowały prawie 24 miliony złotych. Kontrakty lekarskie, na których pracuje 98 procent medyków (ponad 140 osób) to 21,3 miliona złotych. Pielęgniarskie – 3,6 miliona (50 pań).

    Wśród najpoważniejszych zagrożeń dyrektor wymienił plany NFZ, dotyczące przeniesienia kontraktów za proste zabiegi ze szpitali do systemu ambulatoryjnego. To w przyszłości może oznaczać utratę 20% kontraktu. Wśród mocnych stron – wysoka jakość usług. Przygotowany przez dyrekcje szpitala niezwykle obszerny materiał uczestniczy zespołu otrzymają do analizy.

    Krzysztof Sołtys, przewodniczący Rady Powiatu pytał, dlaczego planowana strata w tym roku jest tak duża? Stwierdził, że  jest nie do przyjęcia. Jednak dodał, że tu nie chodzi tu o rozmowę w kontekście ustawy, która nałoży obowiązek pokrywania niedoborów przez organy prowadzące ( w tym przypadku starostwo) ani o politykę. – Czy SP ZOZ jest najgorszym rozwiązaniem, a spółka to antidotum na wszelkie zło? – dopytywał. Jego zdaniem o dobrą kondycję można dbać w obecnych strukturach. – Szpital to perła w koronie powiatu, sprzedaż byłaby grzechem śmiertelnym – mówił z mocą i podkreślał, ze taka opcja nie jest brana pod uwagę.

    Wątpliwości w tej kwestii miała Elżbieta Pieprz, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w Latawcu. – Najpierw zasugerowała pytaniem o długi powiatu, a potem otwarcie stwierdziła, że obawia się planów sprzedaży Latawca w celu pokrycia zobowiązań samorządu.  – Dług powiatu to 57 milionów złotych – wyjaśniła wicestarosta Synowska. – to jest spora kwota, ale m.in. spowodowana wspieraniem kredytami szpitala. Zbyt wiele nas kosztował, by się go pozbyć. Takich planów nie ma!

    Niepokój uczestników wzbudziło jednak wykazywanie ujemnego wyniku placówki. Pojawiły się podejrzenia, że to celowe działanie, by pokazać zagrożenia dla kasy powiatu. Padły też pytania o to, co dyrekcja robi, by jednak budżet Latawca się zbilansował. Dyrektor Domejko wyjaśnił, że m.in. trwają renegocjacje lekarskich kontraktów, co ma doprowadzić do obniżenia stawek.

    Do odważnej rozmowy o przyszłości szpitala zachęcali radny Tadeusz Zawadzki i Tomasz Kurzawa z Platformy Obywatelskiej, przedstawiciel wojewody. – Jedną ze słabych stron ZOZ-ów jest fakt, że nie mogą świadczyć usług komercyjnych, bierzmy pod uwagę każde za i przeciw, rozmawiajmy! – apelował Zwadzki. kurzawa natomiast podkreślał, że jest nie można pomijać milczeniem ustawy, która nareszcie jasno określi, kto jest właścicielem placówek medycznych i kto za nie odpowiada. W zespole pojawiały się jednak głosy, że to rozmowa zupełnie niepotrzebna, tak jak rozważania o przekształceniu. Głosu nie zabrali przedstawiciele lekarzy. Ich stanowisko ma być znane najwcześniej w przyszłym tygodniu. Oczywiście dzisiaj nie doszło do żadnych ustaleń. Kolejne spotkanie po świętach Wielkanocnych. Debata w nieco innym gronie na pewno będzie miała kontynuację także 26 marca, gdy zbierze się Rada Społeczna szpitala.

    Przed dzisiejszym spotkaniem na krótko pojawił się starosta Zygmunt Worsa. Swidnica24.pl jeszcze raz zapytała szefa powiatu o jego zdanie. Podtrzymał swoje wcześniej już prezentowane stanowisko, że jest za przekształceniem w spółkę ze 100 procentowym udziałem powiatu. Natomiast co do sprzedaży mówi – dzisiaj  nie.

    Agnieszka Szymkiewicz

    [photospace]