Śledztwo trwa, kierowca się broni

    21

    Blisko pół roku mija od tragicznej śmierci dwóch kobiet, które zginęły w Słotwinie pod kołami Tira. 57-letni kierowca z Chorzowa we wrześniu 2010 roku usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, jednak akt oskarżenia jeszcze nie trafił do sądu. – W ostatnich dniach wpłynął dodatkowy wniosek dowodowy obrońcy podejrzanego i potrzebujemy jeszcze około 2 tygodni na zamknięcie śledztwa – tłumaczy Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy.

    Prokuratura zgromadziła już niezbędne opinie biegłych, z których wynika, że ciężarówka była w dobrym stanie technicznym. Samochód nieznacznie przekroczył prędkość, a główną przyczyną wypadku zdaniem biegłego było niezachowanie ostrożności.

    09.08.2010 r. kierujący samochodem ciężarowym marki DAF z naczepą naruszył nieumyślnie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym jadąc z prędkością przekraczającą dozwoloną w miejscu zdarzenia, wskutek czego stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w idące chodnikiem po prawej stronie dwie kobiety, które w następstwie doznanych obrażeń poniosły śmierć na miejscu. Samochód ciężarowy zjeżdżając na pobocze przejechał wzdłuż budynku mieszkalnego ocierając się o niego, niszcząc elewację zewnętrzną i wybijając szyby w oknach na parterze budynku, wjechał w murek odgradzający chodnik od jezdni burząc go, uszkodził słup energetyczny i zatrzymał się między budynkiem a zburzonym murkiem.

    Podejrzany nie przyznał się do stawianego zarzutu, wyjaśniając, iż nie zapanował nad pojazdem z przyczyn od niego niezależnych. Zygmunt J. prawo jazdy posiadał od 1971 roku. Wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego oraz zawieszenia w wykonywaniu zawodu kierowcy.

    Za spowodowanie wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć człowieka grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.