Perfect jak dobry szampan

    1

    Pora by głośno bić brawo i otworzyć z radości butelkę szampana. Wreszcie po sześciu latach zespół Perfect powrócił z zupełnie nową płytą! Album został nazwany bardzo wymownym tytułem „XXX”. Ciekaw jestem, ilu ludzi czekało na tę premierę? Jakiego powrotu się spodziewano? Dziś obserwujemy wiele zespołów, które wracają w nie do końca swoim stylu. Dopasowują się do panujących warunków, zapominając o tym, że z wyrobioną marką mają zdecydowanie więcej do powiedzenia niż debiutanci. Proszę się nie martwić, panowie z Perfectu nie zapomnieli o tym.

    Już jakiś czas temu pojawiły się pierwsze, nowe kompozycje, w których rozbrzmiewał głos Grzegorza Markowskiego. Zastanawiałem się wtedy, co się wtedy szykuje. Jednak przy piosence „Każdej nocy” pojawiało się właśnie imię i nazwisko wokalisty, nie nazwa zespołu. Pomyślałem – albo jednorazowy projekt, albo Grzegorz przygotowuje solowy projekt. Ucieszyło mnie to. Stwierdziłem, że jak nie zespół, to chociaż Markowski coś przygotowuje. Minęło trochę czasu, w radiu pojawił się kolejny singiel. „Raz po raz (straszą nas)”, to piękna piosenka, która długo krążyła mi po głowie i towarzyszyła przy goleniu, więc poszperałem za nią w internecie. Nagle szok!

    Ta piosenka zaś podpisana jest pod zespołem Perfect. Poszukałem, poczytałem i doczekałem się premiery nowej płyty legendy polskiego rocka. W programie śniadaniowym Grzegorz powiedział, że piosenka „Każdej nocy” nagrana z Sygitowiczem, była po to, by zagrać chłopakom na nosie. Wszystko się wyjaśniło.

    Piosenka – towarzyszka moich codziennych zajęć – otwiera tę płytę. Po wysłuchaniu jej kolejny raz z ogromną przyjemnością przeszedłem do kolejnych, nieznanych mi kompozycji. „Hej, ty”, „Czy to ja?”, „Musisz tańczyć” i „Nie kręci mnie” to moje ulubione piosenki z tej płyty, które upewniły mnie, że Perfect, to ciągle ten sam zespół. Dobre rockowe granie, wciąż świetny głos Markowskiego, ostre gitarowe riffy, niebanalne solówki na długo zostają w pamięci. Nie zabrakło też gościa w postaci córki wokalisty, Patrycji. Wystąpili razem w piosence „Trzeba żyć”. Artystka ewidentnie odziedziczyła po tacie talent. Jak dla mnie, ten duet mógłby nagrać całą płytę. Ta piosenka najbardziej wyróżnia się z tej płyty klimatem i kompozycją. To bardzo przejmujący kawałek, który został pięknie zagrany i zaśpiewany. Trzeba zaznaczyć, że nie jest łatwy do zaśpiewania. Tu wokaliści stanęli na wysokości zadania. Ostatnim utworem na płycie jest piosenka „Dar”. Liryczny klimat tej piosenki jest chyba idealną kropką w tym jakże złożonym zdaniu nazwanym „XXX”.

    W programie „Śpiewaj i Walcz” Maryla Rodowicz powiedziała, że cieszy ją ilość młodych artystów „… no bo ile ta Rodowicz może śpiewać…”. Jest w tym trochę racji i też pewnie można powiedzieć to samo w przypadku Perfectu. Wydaje mi się natomiast, że to można rzec o zespole, który nic nowego nie wnosi swoją ciągłą twórczością. Od takich artystów jak Perfect, czy Maryla, nadal można się wiele uczyć. Oni nadal inspirują i zaskakują swoją świeżością. Płyta „XXX” jest nagrana tak profesjonalnie, że nie ma się do czego przyczepić. Jej brzmienie jest o wiele lepsze niż brzmienie płyt wielu obecnie cenionych, „świeżych” artystów. Tym bardziej szacuneczek dla tych panów. W przyszłym roku panowie pewnie ruszą z trasą koncertową promującą ten album. Przybywajmy na nie tłumnie, bo jest czego posłuchać.

    Kamil Franczak