Mediator Motoświdnica Racing Team – pogodowa ruletka w Brnie

    0

    Puchar Alpe Adria oraz runda Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski na torze w Brnie dla zawodników Mediator Motoświdnica Racing Team była sprawdzianem jazdy w ekstremalnie trudnych warunkach, odporności psychicznej jak i umiejętnego doboru taktyki do wyścigu.

    Pierwszy wyścig dla MMRT odbył się już w piątek. Po deszczowych kwalifikacjach Cezary Chrobot zajmował 21 pozycje na starcie do wyścigu z 42 zawodników. Zmienne warunki pogodowe panujące cały czas na torze spowodowały, że poprawne dobranie opon i ustawień motocykla graniczyło z cudem. Decyzja podjęta została na 5 min. przed startem. Chrobot stanął do wyścigu na oponach przeznaczonych do jazdy po suchej nawierzchni, mimo że nad torem kłębiły się czarne chmury i co chwile kropił deszcz. Dzięki tej decyzji Czarek skończył wyścig na miejscu 7 wyprzedzając po drodze aż 14 rywali. Wśród Polaków zajął drugie miejsce, co klasyfikuje go na tejże pozycji w tabeli Pucharu Polski w klasie Rookie 600.

    – Obiekt robi niesamowite wrażenie, szczególnie przez różnice wysokości które są bliskie górskim drogom. W czwartek rozpoczęła się pogodowa “ruletka”, która nękała wszystkich zawodników już do końca wyścigu. Po kwalifikacjach zająłem dopiero 21 miejsce startowe. W piątek pogoda się uspokoiła i popołudniu byliśmy już pewni, że wyścig będzie suchy. Na starcie zameldowało się ponad 40 maszyn. Start średnio mi wyszedł ale po 2 okrążeniach wpadłem w odpowiednie tempo i zacząłem wyprzedzać po kilku konkurentów na każdym okrążeniu.Jednak czołówka wyścigu odjechała na tyle, że nie było możliwości jej dogonienia. Na metę dotarłem na 7 miejscu w całej stawce i drugi wśród polaków. Najbardziej cieszy mnie to, że szybko nauczyłem się toru i poprawiłem czas okrążenia o ponad 5 sekund w stosunku do suchych kwalifikacji a przy okazji nieźle się przy tym bawiłem!” – mówi Cezary Chrobot.

    Piotr Betlej startujący w Mistrzostwach Polski Superstock 1000 w tym sezonie ściga się z najszybszymi zawodnikami Polski i Europy. Na starcie Pucharu Alpe Adria zameldowało się 31 zawodników. Kwalifikacje do niedzielnego wyścigu odbyły się w sobotę przy wietrznej, ale bezdeszczowej pogodzie. Pierwsza kwalifikacja Betleja była o tyle niefortunna, że motocykl był ustawiony na deszcz. Piotr od środy trenował w deszczu i takie były prognozy na cały weekend. W sobotę rano okazało się jednak, że z czarnych chmur wiszących nad torem nie pada. Bez treningu i przetestowania motocykla ciężko zmieniać ustawienia, a więc pierwszy przejazd miał być potraktowany treningowo. Po pierwszym okrążeniu pomiarowym Piotr przy prędkości ok. 150km/h miał „kontakt” z innym zawodnikiem, którego wyniosło z toru jazdy. Piotr na chwile znalazł się poza torem. To spowodowało, że stracił 10 min z 30 min sesji i nie było czasu na poprawianie ustawień motocykla, bo w każdej chwili mógł spaść deszcz. W kwalifikacjach Betlej wywalczył 19 miejsce.

    Niedziela przywitała wszystkich mocnym wiatrem, siedmiostopniową temperaturą oraz delikatnymi opadami deszczu, który co jakiś czas to przestawał, to padał mocniej. Start zaplanowany był na 15.20 i tak jak w przypadku piątkowego wyścigu ciężko było przewidzieć czy odbędzie się on na mokrej czy na przesychającej nawierzchni. Mimo że wyścig ogłoszono jako „mokry” Piotrek stanął na starcie na oponach do jazdy po suchym, licząc że nie rozpada się całkiem i kilku rywali odpadnie przez zły dobór opon. Zaraz po starcie Betlej przebił się na 15 pozycję i starał się trzymać szybkie tempo. Niestety na drugim okrążeniu okazało się, że w drugiej części toru pada deszcz i kilku zawodników poturbowało się wypadając poza tor, na którym znajdował się olej z rozbitego motocykla. Wyścig został przerwany. W tym czasie zaczął padać mocniej deszcz, więc zapadła decyzja o zmianie opon na mokrą nawierzchnię. W ciągu 10 – minutowej przerwy nastąpiła szybka zmiana kół oraz ustawień motocykla. Atmosfera napięcia widoczna była na całym torze, bo każdy najmniejszy błąd mógł być tragiczny  w skutkach. Wyścig wznowiono już w strugach padającego deszczu. Dla Piotrka to idealne warunki, więc wszyscy byli dobrej myśli. Po wznowionym starcie przedarł się na ósmą pozycje. Na mecie Pucharu Alpe Adria Betlej zameldował się na pozycji 11. W Mistrzostwach Polski zajął piątą pozycję.

    Trudny, intensywny weekend wyścigowy był kolejną lekcją dla Mediator Motoswidnica Racineg Team. Należy go jednak zaliczyć do udanych, gdyż obaj zawodnicy zdobyli punkty i doświadczenie, które zaowocuje już na początku lipca na kolejnej rundzie pucharu Alpe Adria na Słowacji.

    – Niedzielne wyścigi stały pod znakiem zapytania ze względu na zmienną pogodę. Mój wyścig wystartował jako mokry, mimo to jednak na 2 okrążeniu ze względu na opady deszczu i karambol powstały z tego powodu, przerwano wyścig by po 10 min wznowić. Mieliśmy więc niewiele czasu, którego starczyło na zmianę kół i wgranie nowych ustawień do komputera.

    Start na mokrej nawierzchni nie należy do łatwych, ale już po pierwszym zakręcie byłem w czołówce wyścigu. Niestety na drugim łuku działy się dantejskie sceny, gdzie na rozlanym oleju wypadło kolejnych kilku zawodników a i ja ledwo obroniłem się przed tym by podzielić ich los. Zabrałem się więc do odrabiania strat. Niestety brak czasu na przestawienie zawieszenia i w efekcie ślizgające się tylne koło nie pozwoliły mi na walkę o czołowe lokaty.

    W tych warunkach priorytetem dla mnie było dojechać do mety. Zajęte 5 miejsce wśród polaków i 11 w Europie napawają optymizmem przed kolejnymi rundami wyścigowymi. Bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim za wsparcie. Do zobaczenia na kolejnej rundzie na torze Slovakia Ring” –powiedział na mecie Piotr Betlej.

    foto W. Grzesiak