ŚKPR wrócił z Przemyśla „na tarczy”

ŚKPR wrócił z Przemyśla „na tarczy”

0
PODZIEL SIĘ

Czuwaj Przemyśl buduje serię wygranych we własnej hali, a ŚKPR Świdnica nadal czeka na pierwsze wyjazdowe punkty w tym sezonie. W meczu siódmej kolejki I ligi świdniczanie mimo niezłej postawy przegrali w hali rywala 29:37. Katem Szarych Wilków okazał się doświadczony obrotowy gospodarzy – Michał Kubisztal, który zdobył aż piętnaście goli.

Czuwaj to uznana marka. Na boisku rywala, który od lat zalicza się do czołowych drużyn w I lidze, a co jakiś czas melduje się w najwyższej klasie rozgrywkowej świdniczanie nie byli faworytem. Do walki stanęli jednak bez respektu i w pierwszych minutach mocno zaskoczyli gospodarzy. Po dwunastu minutach było 9:3 dla ŚKPR-u! Z czasem inicjatywę zaczęli przejmować szczypiorniści Czuwaju. W 23. minucie Michał Kubisztal doprowadził do remisu 12:12. Podopieczni Grzegorza Garbacza jeszcze odzyskali prowadzenie, ale szala zaczęła przesuwać się na stronę rywali.

Na początku drugiej połowy sytuacja Szarych Wilków stała się bardzo trudna po tym jak w krótkim odstępie czasu z gradacji kar czerwone kartki otrzymali Mateusz Piędziak i Konrad Cegłowski. Świdniczanie do końca walczyli, ale nie dali rady zatrzymać rozpędzających się z każdą minutą przeciwników, wśród których brylował Maciej Kubisztal. Przegrana w Przemyślu po twardym boju nie jest powodem do wstydu, tym bardziej, że ŚKPR zagrał poważnie osłabiony. Wobec kontuzji aż trzech rozgrywających: Mariusza Lasaka, Władysława Makowiejewa i Patryka Dębowczyka sporo minut na parkiecie spędzili młodzi gracze: Maksymilian Paleń, Paweł Starosta i Sebastian Borowski. To dla nich kolejna cenna nauka.

Za tydzień (11 listopada, godzina 19.00) ŚKPR powalczy o czwarte domowe zwycięstwo w tym sezonie. Rywalem będzie solidny MKS Wieluń, w składzie którego gra dwóch wychowanków świdnickiego klubu: Krzysztof Książek i Krzysztof Węcek.

– Bardzo udanie zaczęliśmy ten mecz. Dobrze wyglądało to w obronie, swoje odbijał „Misiek” (Tomasz Wasilewicz), wychodził nam szybki atak w drugie tempo i atak pozycyjny. Niestety, łapaliśmy za dużo kar. Trudno nam się grało w piątkę, do tego zaczęły przytrafiać się błędy w ataku. W drugiej połowie, gdy wynik stawał się dla nas niekorzystny zbyt szybko oddawaliśmy rzuty. Chcieliśmy szybko kończyć akcje, ale to tylko napędzało grę Przemyśla. W sumie przegraliśmy jednak trochę za wysoko. Patrząc na suchy wynik mógłby ktoś pomyśleć, że przegraliśmy wyraźnie i bez walki, a było przecież zupełnie inaczej – stwierdził kapitana zespołu Piotr Kijek.

– O porażce zadecydował początek drugiej połowy. Przy wysokiej obronie rywali w krótkim czasie popełniliśmy pięć-sześć błędów, a zespół tej klasy jak Czuwaj przewagi pięciu goli już nie oddaje. Nie narzekam na sędziów, ale duży wpływ na wynik miały też dwie czerwone kartki. Cegłowski i Piędziak już po pierwszej połowie mieli na koncie po dwie kary – dodał Arkadij Makowiejew, wiceprezes klubu.

Czuwaj Przemyśl – ŚKPR Świdnica 37:29 (17:15)

Czuwaj: Sar, Szczepaniec, Kijanka – Kubisztal 15, Obydź 6, Puszkarski 4, Król 3, Biernat 3, Stołowski 2, Bajwoluk 2, Nowak 1, Kroczek 1, Kubik, Kulka, Wyszkida

ŚKPR: Wasilewicz, Prus, Bajkiewicz – Borszowski 7, P. Kijek 4, Paleń 4, Piędziak 3, P. Rogaczewski 3, K. Rogaczewski 2, Cegłowski 2, Chaber 2, Borowski 1, D. Kijek 1, Brygier, Starosta

/ŚKPR/