Piękniejszy świat Beaty: Lawendowe wesele

Piękniejszy świat Beaty: Lawendowe wesele

0
PODZIEL SIĘ

Gdy dostaję kolejne zamówienie prezentów dla gości weselnych – ale bynajmniej nie takie zwykłe, które machnę w dwie godzinki, ale takie, nad którym się muszę trochę nagłowić, trzy dni trwa potem mailowy korowód ustaleń: a to wstążka taka, a to aplikacja – czy będzie pasować do wystroju sali i detali na strojach młodożeńców, a to z kolei, czy pakować te prezenty w folię, czy raczej układać bez opakowania. Bo folia, wiadomo, trąci jakąś taką jednak tandetą. A  gdy ułoży się je bez opakowania, to czy lawenda nie będzie za bardzo przebijać się zapachem przez parujący rosół. Bezproduktywne gdybanie…

Więc gdy dostaję takie właśnie zamówienie, przebrnę przez te wszystkie formalności i zawiłości, i wreszcie paczka stoi w korytarzu gotowa do wysłania, przychodzi zastanowienie, po co ludzie to robią. Dla siebie, czy bardziej dla tych gości, którzy z nimi będą bawić się w tę jedną noc. Czy ktoś rzeczywiście doceni pracę moją i dbałość o szczegóły młodej pary. Czy też trafimy z tym wysmakowanym do granic gadżetem w gusta cioci Steni i wujka Zbyszka; wstrzelimy się trochę niezręcznie pomiędzy „Szła dzieweczka” a „Przybili ułana pod okienko”. Czy gdzieś te wstążki nie zaplączą się o kieliszki, a delikatne  aplikacje czy ucierpią bardzo, gdy na chwilę wpadną w gorący bigos. Czy ktoś to weźmie do ręki, choćby przeczyta lakoniczny napis z wizytówki, czy może raczej będzie żałował, że tego nie da się wypić.

Ot, wesela, wesela, lawendowe… Ostatnio w modzie bardzo…

Beata Norbert
Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na  atrillo.pl