Czytelnicy zasypali pisarkę pytaniami

Czytelnicy zasypali pisarkę pytaniami [FOTO]

3
PODZIEL SIĘ

O tym, jak bardzo świdniczanie oraz mieszkańcy okolic lubią czytać, ubraną w kolory i za każdym razem wyróżniającą się odmiennym stylem językowym, twórczość Joanny Bator, można było przekonać się wczoraj w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świdnicy. Spotkanie ze znaną, pochodząca z Wałbrzycha pisarką cieszyło się ogromnym zainteresowaniem.
Jedną z najbardziej cenionych polskich pisarek Joannę Bator przywitał brawami tłum czytelników. Samo spotkanie, ze względu na ogromne nim zainteresowanie, odbyło się w holu świdnickiej biblioteki. – Cieszę się, że tutaj jestem. Przed spotkaniem zrobiłam sobie z moim tatą krótki spacer. Za każdym razem, kiedy wracam do Świdnicy mam wrażenie, że jest coraz ładniejsza – przywitała się z publicznością Joanna Bator.

Rozmowę z pisarką zainicjował Robert Staniszewski, opiekun Dyskusyjnego Klubu Książki w Świdnicy. Można było z niej dowiedzieć się m.in. o wpływie Japonii na życie Joanny Bator, wyborze drogi pisarskiej i rezygnacji z pracy akademickiej. – Darem była Japonia. Pierwszy raz miałam czas i sposobność, by zobaczyć jak życie płynie – poza wyścigiem szczurów, poza troską o byt. Mój profesor w Japonii okazał się aniołem. Dał mi zupełną wolność, bym przez te pierwsze miesiące pobytu, zobaczyła, co pociągnie mnie w kraju, którego nie znałam. Tam, w Tokio do głowy przyszły mi właśnie słowa Piaskowa Góra – opowiadała pisarka. Tak powstała pierwsza powieść Joanny Bator. Był to moment, gdy autorka poczytnych książek zaczęła kolekcjonować słowa, a nie rzeczy materialne. W pracy pisarskiej Joanny Bator oprócz wyrazów istotną rolę odgrywają także zasłyszane opowieści i poznani ludzie. – Częściej zużywam w tworzeniu narracji szczegółów cielesnych, które przykuwają z jakichś względów moją uwagę. To może być coś, co dla innych osób jest zupełnie niezauważalne, jakiś tik, sposób ruchu dłoni czy marszczenia nosa – stwierdziła.

Po sukcesie „Piaskowej góry” ukazały się kolejne książki Joanny Bator, jak „Chmurdalia”, „Japoński wachlarz” oraz „Ciemno, prawie noc”, za którą otrzymała Nagrodę Literacką „Nike”. Każdej z nich, ze względu na fabułę i poruszane problemy, można przypisać odpowiednie barwy. – Powieści funkcjonują w moim umyśle, gdybym miała to zwizualizować, w zamkniętych obszarach jak spiżarnie i można by o nich mówić kolorami. „Piaskową górę” i „Chmurdalię” określa niebieski, kolor melancholii. Później „Ciemno, prawie noc”, „Wyspa łza” i „Rok królika” – kolor czarny – stwierdziła Joanna Bator.

Kolejna książka będzie barwiona złotem. – To będzie najkrótsza z moich powieści. Będzie miała 150, 160 stron i ją wkrótce skończę – zdradziła pisarka. Akcja toczy się w Tokio, a bohaterką jest nauczycielka języków – polskiego i angielskiego. – Powieść jest o naprawianiu. Główną metaforą powieści jest technika kintsugi. Jest to japońska sztuka naprawiania zniszczonych, stłuczonych naczyń ceramicznych. Skorupy na powrót łączy się za pomocą laki i złotego proszku. Po sklejeniu widać piękne, złote blizny. Ta metafora jest wspaniała i można przenieść ją na ludzkie życie, czyli jak naprawić coś co zepsuliśmy czy nam zniszczono, w ten sposób, by doznane cierpienie, utrata stały się częścią naszej nowej tożsamości i siły – mówiła pisarka. Nowa powieść będzie miała tytuł „Purezento”. – Jest to książka bardzo jasna, przejrzysta. Napisana zupełnie innym językiem, inspirowanym haiku, czyli japońską krótką formą poetycką – dodała. W powieści ukryta jest poezja haiku, a czytelnik, który ja odkryje, będzie mógł spodziewać się nagrody.

Podczas rozmowy padło mnóstwo pytań od publiczność, która bardzo chętnie dzieliła się także wrażeniami z lektury książek Joanny Bator. Czytelnicy pytali chociażby o ulubione słowa pisarki, przewijający się w powieściach wałbrzyski pejzaż, powrót do rodzinnego miasta czy ulubioną prozą i poezję. Na koniec spotkania pisarka rozdawała autografy.

Tekst i zdjęcia: Agnieszka Nowicka

  • Domino

    Czy w tak dużym budynku nie ma sali z odpowiednią ilością krzeseł?
    Przyjeżdża znana pisarka i spotkanie odbywa się na korytarzu, a czytelnicy podpierają ściany. Trochę wstyd za taką organizację.

  • pisfan

    Stanley?
    gdyby nie bródka w życiu bym nie poznał 😉

  • JAcenty

    Robercik?? Stanley ?? aleś wyrósł ! A pamiętam jak w krótkich spodenkach na obozie w Niesulicach ganiałeś !