Strona główna 0_Slider Kulisy samorządu: Madame Ambicja

Kulisy samorządu: Madame Ambicja

0

Ten odcinek bloga „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy” autorstwa byłego samorządowca i urzędnika nie dotyczy żadnej konkretnej postaci. To raczej zbiór cech, który tworzy obraz samorządowej liderki lub urzędniczki wysokiego szczebla niemal idealnej, no ale… 

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

pixabay, fot, ilustracyjna

Madame Ambicja, czyli wielkość mierzona własnym odbiciem

W pewnym niewielkim państwie, położonym gdzieś daleko od naszych stron, żyła sobie dama niezwykła. Niektórzy twierdzili nawet, że wybitna. Ona sama nie miała zresztą większych wątpliwości w tej kwestii.

Była kobietą wykształconą. Miała dyplomy, tytuły, certyfikaty i całą kolekcję naukowych osiągnięć, które z powodzeniem mogłyby wypełnić sporą półkę. Znała wiele mądrych słów, potrafiła budować skomplikowane zdania i z niezwykłą swobodą opowiadała innym, jak powinien wyglądać świat. Wiedziała, czym jest demokracja, przywództwo, odpowiedzialność społeczna, komunikacja i nowoczesne zarządzanie. Przynajmniej w teorii.

Pewnego dnia powierzono jej ważną rolę w życiu publicznym. Uznano bowiem, że tak przygotowana osoba będzie prawdziwym skarbem dla wspólnoty. Miała być przykładem nowoczesności, intelektualnej odwagi i wysokich standardów. Kimś, kto pokaże, że wiedza może iść w parze z kulturą, a ambicja z odpowiedzialnością. Początkowo nawet wyglądało na to, że wszyscy dokonali właściwego wyboru. Z czasem jednak zaczęły wychodzić na jaw pewne drobiazgi.

Madame Ambicja bardzo lubiła być w centrum wydarzeń. Nie przeszkadzało jej, jeśli wydarzenia trzeba było nieco dopasować do jej potrzeb. Najważniejsze, żeby było ją widać, słychać i żeby odpowiednio długo pozostawała w kadrze. Odkryła też potęgę nowoczesnych mediów. Kamera stała się jej najlepszą przyjaciółką, a publiczność wdzięcznym odbiorcą kolejnych przedstawień. Wszystko można było obrócić w żart, każde wystąpienie uatrakcyjnić, a każdą sytuację wykorzystać do budowania własnego wizerunku. Problem polegał na tym, że nie wszyscy mieli ochotę uczestniczyć w tym spektaklu.

Reklama
Niektórzy przychodzili do pracy, żeby po prostu wykonywać swoje obowiązki. Mieli swoje zadania, odpowiedzialność i zwyczajną ludzką godność. Nie marzyli o karierze aktorskiej ani o występowaniu w cudzych przedstawieniach. Madame Ambicja nie zawsze potrafiła jednak dostrzec tę subtelną różnicę.

W jej świecie inni ludzie byli często elementami scenografii. Jedni mieli klaskać, inni uśmiechać się w odpowiednim momencie, jeszcze inni cierpliwie znosić dowcipy, których sami niekoniecznie uznaliby za zabawne. Wszystko oczywiście w imię dobrej atmosfery! Bo przecież dama miała poczucie humoru. Ogromne. Szczególnie wtedy, kiedy żart dotyczył kogoś innego.

Z czasem pojawiła się jeszcze jedna interesująca cecha. Madame Ambicja zaczęła traktować własne przekonanie o wyjątkowości jako wystarczający dowód własnej racji. Nie potrzebowała już specjalnie słuchać. Wystarczyło, że mówiła. Nie musiała pytać. Wystarczyło, że wyjaśniała. Nie musiała szukać argumentów. Miała przecież autorytet, a przynajmniej była głęboko przekonana, że go posiada. I tu dochodzimy do najciekawszej części tej historii.

Otóż w pewnym momencie mieszkańcy owego niewielkiego państwa zaczęli zauważać, że pomiędzy imponującym wykształceniem damy a jej codziennym zachowaniem istnieje dość niepokojąca przepaść. Zaczęli zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście tak wygląda nowoczesne przywództwo.

Czy naprawdę człowiek z imponującym dorobkiem musi dodatkowo udowadniać swoją wielkość kosztem innych?

Czy zarządzanie polega na tym, że jedni mają prawo do nieustannego występowania, a drudzy obowiązek cierpliwego uczestniczenia w przedstawieniu?

Czy publiczna funkcja jest po to, żeby rozwijać wspólnotę, czy może po to, żeby rozwijać własne ego?

I czy tytuły rzeczywiście powinny być traktowane jako gwarancja mądrości? Odpowiedź na ostatnie pytanie jest chyba najprostsza.
Nie.

Wykształcenie daje wiedzę. Nie gwarantuje rozsądku. Tytuł potwierdza osiągnięcia w określonej dziedzinie. Nie stanowi certyfikatu przyzwoitości. Stanowisko daje określone kompetencje. Nie daje prawa do traktowania innych z góry.
Można znać historię demokracji, a nie rozumieć jej ducha. Można mówić o społeczeństwie, a nie dostrzegać człowieka stojącego obok. Można mówić o nowoczesnym zarządzaniu, a zapominać, że żadna instytucja nie jest prywatnym folwarkiem jej aktualnych gospodarzy.

Bo mądrość czasami nosi zwykłe ubranie, przychodzi rano do pracy, wykonuje swoje obowiązki i po prostu nie upokarza innych.

Madame Ambicja prawdopodobnie nigdy tego nie zrozumiała. Wciąż uważała, że największym problemem świata jest niedostateczne docenianie jej talentów. A świat tymczasem miał zupełnie inne zmartwienia.

Morał?

Nie mylmy wiedzy z mądrością, stanowiska z autorytetem, a popularności z szacunkiem.
Nie każdy, kto potrafi mówić o wielkich sprawach, potrafi również zachować się w małych.
I nie każdy, kto bardzo chce być kimś wielkim, rozumie, na czym polega wielkość.

Bo prawdziwa klasa zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba poniżania innych. A prawdziwy autorytet nie potrzebuje statystów. Nawet w najpiękniejszym teatrze świata nie da się bez końca udawać, że przedstawienie jest rzeczywistością.

„Możesz zapłacić za dobrą szkołę, ale klasy nie kupisz”.
Reklama
Poprzedni artykułZabawki wyrzucane przez okno, poszukiwany odnaleziony na klatce schodowej, potrącony kot. Interwencje straży miejskiej