Strona główna Sport Lekkoatletyka Ze Świdnicy do Sydney. Sonia Rozumkiewicz rusza po trzecią gwiazdę World Marathon...

Ze Świdnicy do Sydney. Sonia Rozumkiewicz rusza po trzecią gwiazdę World Marathon Majors!

0

Już 30 sierpnia Sonia Rozumkiewicz ze Świdnicy stanie na starcie TCS Sydney Marathon, jednego z najbardziej prestiżowych maratonów na świecie. Będzie to jej trzeci maraton należący do cyklu Abbott World Marathon Majors i kolejny krok w realizacji sportowego marzenia – zdobywania kolejnych gwiazd najważniejszych maratonów świata. Po Berlinie i Chicago, czas właśnie na australijskie Sydney.

Historia nie zaczęła się od Sydney… Zaczęła się znacznie wcześniej – od codziennych treningów, setek przebiegniętych kilometrów, kolejnych startów, coraz ambitniejszych celów i konsekwencji, która chyba najlepiej opisuje Sonię – Świdniczankę znaną przez lokalnych biegacze bardzo dobrze.

 

Sonia od lat jest związana ze środowiskiem biegowym Świdnicy i regionu. Regularnie pojawia się na lokalnych zawodach i staje na podium.
Jeszcze w styczniu tego roku wygrała rywalizację kobiet podczas 9. Świdnickiego Biegu Noworocznego, pokonując 5 kilometrów w czasie 19:32 (o biegu więcej: TUTAJ)

 

To jednak tylko fragment jej sportowej historii. Sonia postawiła przed sobą znacznie większy cel – chce zmierzyć się z najbardziej prestiżowymi maratonami świata i konsekwentnie ten plan realizuje.

Reklama

Berlin był początkiem

Pierwszym maratonem z cyklu World Marathon Majors w jej kolekcji był BMW Berlin Marathon w 2024 roku. Sonia ukończyła go z wynikiem 3:03:07. Już ten rezultat pokazał, na jakim poziomie biega. Do symbolicznej i niezwykle wymagającej granicy trzech godzin zabrakło jej niewiele ponad trzy minuty. Sonia na tym nie poprzestała. Zamiast potraktować Berlin jako spełnienie marzenia, potraktowała go jako kolejny punkt wyjścia.

Chicago i upragnione „sub 3”

Rok później wystartowała w Bank of America Chicago Marathon 2025. Właśnie tam zrobiła kolejny ogromny krok. Maraton ukończyła w czasie 2:59:54, a tym samym złamała magiczną dla wielu maratończyków granicę trzech godzin. To nie był więc tylko kolejny medal czy kolejny Major. Chicago pokazało również sportowy progres Sonii – od 3:03:07 w Berlinie do wyniku poniżej trzech godzin rok później.

– Za tymi kilkoma minutami różnicy kryją się miesiące pracy, treningów, regeneracji, wyrzeczeń i konsekwencji, bo w maratonie nic nie dzieje się przypadkiem. Teraz trzeci przystanek – Sydney. 30 sierpnia Sonia stanie na starcie TCS Sydney Marathon presented by ASICS. Czeka ją dokładnie 42,195 km, start w North Sydney, bieg przez jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc Australii – Sydney Harbour Bridge i meta przy Sydney Opera House. Skala imprezy jest ogromna. Organizatorzy tegorocznej edycji spodziewają się ponad 40 tysięcy biegaczy z ponad 140 krajów świata – mówią z dumą osoby z najbliższego otoczenia naszej lekkoatletki.

 

Czym właściwie są World Marathon Majors?

Dla osób niezwiązanych z bieganiem warto wyjaśnić skalę tego przedsięwzięcia. Abbott World Marathon Majors to najbardziej prestiżowy cykl maratonów na świecie. To właśnie na tych trasach pojawiają się najlepsi maratończycy globu, mistrzowie olimpijscy i rekordziści, ale również tysiące ambitnych biegaczy amatorów z całego świata. Przez lata cykl tworzyła legendarna szóstka: Tokio, Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork.

W 2025 roku dołączyło do nich Sydney, stając się siódmym Majorem. Cykl nadal się rozwija – ogłoszono już, że od 2027 roku ósmym Majorem zostanie Cape Town Marathon w Republice Południowej Afryki. Dla wielu biegaczy zdobywanie kolejnych gwiazd Majorów jest sportowym marzeniem realizowanym przez wiele lat. Taki właśnie cel postawiła sobie Sonia.

Nie tylko wynik. Przede wszystkim droga

W historii Sonii warto jednak spojrzeć szerzej niż na same liczby, bo wynik widzimy jednego dnia. Nie widać natomiast wszystkich kilometrów, które trzeba przebiec wcześniej. Nie widać treningów wykonywanych wtedy, kiedy pada deszcz, jest zimno, brakuje czasu albo zwyczajnie pojawia się zmęczenie. Nie widać podporządkowania codzienności planowi treningowemu, regeneracji i ciągłego przesuwania własnych granic. Sonia przygotowywała się do Sydney przez wiele miesięcy. Jej droga pokazuje, że w sporcie wielkie cele najczęściej nie są efektem jednego spektakularnego momentu. Powstają z setek małych decyzji podejmowanych każdego dnia. To właśnie determinacja i konsekwencja są jednymi z cech, które najlepiej ją opisują. Kiedy wyznacza sobie cel, pracuje na niego krok po kroku – słyszymy od przyjaciół Sonii.

W tej historii jest też ktoś jeszcze

W przygotowaniach i realizacji sportowych marzeń bardzo ważne jest również wsparcie najbliższych. Sonię mocno wspiera jej mąż – zarówno podczas codziennych przygotowań, jak i kolejnych sportowych wyzwań. Przygotowanie do maratonu na takim poziomie wpływa nie tylko na osobę trenującą. To godziny spędzone na treningach, długie weekendowe wybiegania, regeneracja, wyjazdy na zawody i organizowanie codziennego życia wokół kolejnego celu. Dlatego droga Sonii jest również historią o tym, jak ważne w realizacji dużych marzeń jest wsparcie osoby, która jest obok.

„Trenuj z Rozumem”

Swoją biegową drogę Sonia pokazuje także w mediach społecznościowych na profilu „Trenuj z Rozumem”. Nie pokazuje tam wyłącznie gotowego wyniku czy medalu na mecie. Są treningi, przygotowania, codzienność związana z bieganiem i kolejne etapy prowadzące do najważniejszych startów. Dzięki temu można zobaczyć coś, czego nie pokazuje końcowa tabela wyników – proces, a właśnie on jest w tej historii najciekawszy.

Od świdnickich tras do największych maratonów świata

Jeszcze niedawno mogliśmy oglądać Sonię biegnącą ulicami i parkami Świdnicy. Za kilka dni stanie na starcie razem z tysiącami zawodników z całego świata i pobiegnie przez Sydney Harbour Bridge w kierunku jednej z najbardziej charakterystycznych met świata – Sydney Opera House.
Niezależnie od miejsca startu, jej podejście pozostaje jednak takie samo. Cel, praca, konsekwencja, kolejny krok… Sydney będzie jej trzecią gwiazdą World Marathon Majors. A później? Najprawdopodobniej pojawi się następny cel.

/MDvR, FOTO: Sonia Rozumkiewicz/

Reklama
Poprzedni artykułFikcja etatowa, brak kontroli i uniki komisji. Jak naprawdę wyglądają kulisy wydawania „Mojej Świdnicy”?