Strona główna 0_Slider Przewrót w radzie jednak legalny? Wojewoda nie unieważni kluczowych uchwał, Lewandowski idzie...

Przewrót w radzie jednak legalny? Wojewoda nie unieważni kluczowych uchwał, Lewandowski idzie do sądu

0

Nie będzie rewolucji po decyzji organu nadzorczego? Wojewoda Dolnośląska Anna Żabska rozstrzygnęła wątpliwości wokół burzliwej sesji absolutoryjnej w Świdnicy. Mimo zarzutów o złamanie ustawy o samorządzie gminnym oraz miejskiego statutu, uchwały o odwołaniu prezydium rady pozostają w mocy. Były przewodniczący Krzysztof Lewandowski nie daje jednak za wygraną i zapowiada walkę przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH 

​Sesja Rady Miejskiej w Świdnicy z 25 czerwca tego roku na długo pozostanie w pamięci mieszkańców i obserwatorów lokalnej sceny politycznej. To, co miało być merytoryczną debatą nad absolutorium i wotum zaufania dla prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej, przekształciło się w pełen emocji przewrót polityczny. Koalicja Obywatelska, w zamian za stanowiska w prezydium oraz obietnicę fotela wiceprezydenta, przypieczętowała ponowną współpracę z prezydent miasta, odsuwając od wpływu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

​Przebieg samej sesji wywołał jednak wątpliwości prawne. Tuż po zgłoszeniu wniosków o odwołanie przewodniczącego Krzysztofa Lewandowskiego i wiceprzewodniczącego Andrzeja Ory, Lewandowski ogłosił przerwę w obradach aż do poniedziałku i opuścił salę. Radni koalicji nie przerwali jednak obrad – prowadzenie sesji przejął wiceprzewodniczący Rafał Fasuga (Nowa Lewica), doprowadzając do odwołania starego prezydium i wyboru nowych władz rady.

​Zarzuty o złamanie prawa i opuszczenie sali

Wokół zdarzeń z 25 czerwca urosło wiele wątpliwości, które opisywaliśmy na łamach Swidnica24.pl. Pytania dotyczyły m.in. tego, czy radny Rafał Fasuga miał prawo przejąć mikrofon (ustawa o samorządzie gminnym wskazuje bezwzględnie, że w przypadku nieobecności przewodniczącego obrady powinien prowadzić wiceprzewodniczący najstarszy wiekiem, którym był wówczas 74-letni Andrzej Ora, a nie 49-letni Rafał Fasuga), a także czy uchwały mogły być podjęte w czasie ogłoszonej przez przewodniczącego przerwy.

Reklama

​Krzysztof Lewandowski, przekonany o nielegalności działań nowej większości, skierował wniosek do wojewody o podjęcie czynności nadzorczych i unieważnienie wszystkich podjętych wówczas decyzji.

​W opublikowanym oświadczeniu były przewodniczący argumentował:
​„Informuję, że w dniu 2 lipca 2026 roku za pośrednictwem kancelarii radcy prawnego dra Piotra Sosińskiego złożyłem do Wojewody Dolnośląskiej Anny Żabskiej wniosek o podjęcie czynności nadzorczych wobec uchwał Rady Miejskiej Świdnicy z dnia 25 czerwca 2026 roku w sprawie odwołania Przewodniczącego Rady Miejskiej Świdnicy oraz odwołania Wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Świdnicy. Wyrażam przekonanie, że powyższe uchwały zostały podjęte w czasie formalnie trwającej przerwy, zarządzonej przeze mnie do dnia 29 czerwca 2026 r. do godz. 16:00, pod przewodnictwem wiceprzewodniczącego, który nie został wyznaczony do wykonywania zadań przewodniczącego ani nie przejął tych zadań z mocy ustawy.”

​Lewandowski wskazywał również, że opuszczenie przez niego sali nie oznaczało trwałej nieobecności:
​„Przewodniczący nie był „nieobecny” lecz odbywała się zarządzona prawidłowo przerwa w tej samej sesji. (…) Należy wskazać także, że Rafał Fasuga nie będąc najstarszym wiekiem Wiceprzewodniczącym nie dostosował się nawet do rygorów art. 19 ust. 2 ustawy, w myśl którego w przypadku nieobecności przewodniczącego i niewyznaczenia wiceprzewodniczącego, zadania przewodniczącego wykonuje wiceprzewodniczący najstarszy wiekiem.”

​Zdaniem byłego szefa rady doszło do nagromadzenia uchybień:
​„W tej sprawie kumulują się co najmniej trzy kategorie naruszeń: naruszenie Statutu Miasta w zakresie trybu wnoszenia i opiniowania projektów uchwał (…), naruszenie art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym w zakresie procedowania uchwał w czasie przerwy i pod przewodnictwem osoby nieuprawnionej oraz naruszenie zasad organizacji sesji – obejście decyzji Przewodniczącego o przerwie i nielegalne „wznowienie” sesji przez wiceprzewodniczącego i grupę radnych.”

​Wojewoda: wszystko było ok.

​Postępowanie nadzorcze w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim dobiegło końca, jednak jego rozstrzygnięcie budzi spore zaskoczenie. Służby prawne wojewody uznały, że podjęte uchwały są ważne, a procedury – mimo widocznych na nagraniach sporych wątpliwości – nie zostały złamane w stopniu uzasadniającym ich uchylenie.

​Rzecznik prasowy wojewody, Tomasz Jankowski, w odpowiedzi na nasze pytania odpiera zarzuty dotyczące procedowania uchwał. Odnosząc się do kwestii pominięcia zapisów miejskiego statutu przy zgłaszaniu wniosków, stwierdził:
„Zarzut Pana Krzysztofa Lewandowskiego, że uchwały zostały wprowadzone do porządku obrad niezgodnie ze statutem Miasta Świdnica jest całkowicie chybiony. Zgodnie z art. 20 ust. 1a ustawy o samorządzie gminnym rada gminy może wprowadzić zmiany w porządku bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady i korzystając ze wskazanego uprawnienia Rada Miejska w Świdnicy bezwzględną większością głosów przegłosowała wniosek grupy radnych o wprowadzeniu do porządku obrad projektu uchwał o odwołaniu przewodniczącego i wiceprzewodniczącego (za 12 głosów, przeciw 4 głosy, wstrzymujących się 2 głosy). W związku z przedstawionym stanem faktycznym przepisy statutu Miasta Świdnica dotyczące przedkładania projektów uchwał pod obrady rady, na które się powołuje, nie mają zastosowania.”

​Nadzór wojewody skupił się również na sposobie ogłoszenia przerwy przez Krzysztofa Lewandowskiego, uznając jego decyzję za bezprawną:
„Przepis statutu Miasta Świdnica, który niewątpliwie miał zastosowanie w przedmiotowej sprawie, to § 14 ust. 2 statutu, zgodnie z którym „na wniosek Przewodniczącego bądź Radnego, Rada może postanowić o przerwaniu Sesji i kontynuowaniu obrad w innym wyznaczonym terminie, traktowanym jako kolejne posiedzenie tej samej Sesji.” Treść powyższego przepisu jest jednoznaczna – aby skutecznie wyznaczyć kolejne posiedzenie sesji w innym terminie przewodniczący rady musi uzyskać zgodę rady. Zarządzenie przez Przewodniczącego Rady Miejskiej w Świdnicy przerwy w sesji do poniedziałku bez poddania tego wniosku pod głosowanie Rady było bezskuteczne.”

​Najbardziej zdumiewający jest jednak fragment stanowiska odnoszący się do przejęcia obrad przez Rafała Fasugę. Rzecznik Tomasz Jankowski przekazał jedynie, że: „Analiza nagrania z sesji nie potwierdziła, że okoliczność dalszego prowadzenia sesji przez Wiceprzewodniczącego Rafała Fasugę należy uznać za istotne naruszenie prawa, albowiem nie można stwierdzić, że sesja była prowadzona przez osobę nieuprawnioną, co oznacza, że nie ma podstaw do stwierdzenia nieważności uchwał.”

Tomasz Jankowski w przesłanej odpowiedzi w żaden sposób nie wyjaśnił, dlaczego nadzór wojewody nie dopatrzył się uchybień w fakcie prowadzenia obrad przez radnego Fasugę, podczas gdy art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym brzmi niezwykle jednoznacznie.
​Przepis ten jasno stanowi, że w przypadku nieobecności przewodniczącego i braku wyznaczenia zastępcy, obrady wykonuje „wiceprzewodniczący najstarszy wiekiem”. W świdnickiej radzie najstarszym wiceprzewodniczącym był wówczas 74-letni Andrzej Ora, a nie 49-letni Rafał Fasuga. Organ wojewody zupełnie zignorował tę sprzeczność, zbywając temat jednym ogólnikowym zdaniem, że nie doszło do „istotnego naruszenia prawa”. Czy norma ustawowa, będąca fundamentem prowadzenia obrad organu stanowiącego, stała się dla nadzoru jedynie opcjonalną wskazówką?

Zadaliśmy jeszcze jedno pytanie: W przestrzeni publicznej pojawiły się wypowiedzi posła Roberta Jagły, który wskazał, że celem tych działań (podczas sesji RM) było obsadzenie konkretnych stanowisk w prezydium Rady Miejskiej oraz w Urzędzie Miejskim przez wskazanych z nazwiska radnych Koalicji Obywatelskiej. Czy w kontekście tak jawnych deklaracji politycznych, Wydział Nadzoru i Kontroli dokona oceny legalności tych uchwał w sposób całkowicie apolityczny, opierając się wyłącznie na literze prawa?

​Rzecznik podsumował stanowisko krótkim zapewnieniem:
​„Nadzór Wojewody w ocenie uchwał Rady Miejskiej w Świdnicy kierował się wyłącznie przepisami prawa.”

​Lewandowski odpowiada: „Kruk krukowi oka nie wykole. Idę do sądu”

​Decyzja służb wojewody wywołała ostrą reakcję ze strony odwołanego przewodniczącego. Krzysztof Lewandowski nie kryje rozczarowania rozstrzygnięciem i wprost zarzuca organowi polityczne sprzyjanie nowej koalicji.

​- Jestem rozczarowany, bo liczyłem, że jednak organ wojewody będzie próbował być bezstronny, niepolitycznie spojrzy na ten problem, ale widzę, że jednak kruk krukowi oka nie wykole. Preferencje polityczne wzięły górę, bo skoro to dotyczy grupy radnych z Platformy, a ktoś z Platformy ocenia… Trudno – komentuje gorzko Lewandowski.

​Radny wskazuje również na bezpośredni udział parlamentarzysty w czerwcowym przewrocie: – Poseł Jagła nie krył się z tym, że jest ojcem tego całego przewrotu i chciał usunąć PiS.

​Krzysztof Lewandowski zapowiada, że sprawa nie kończy się na etapie rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody i trafi na drogę sądową: – Na pewno odwołam się do sądu administracyjnego. Jako przewodniczący Rady Miejskiej mam obowiązek stać na straży statutu Miasta Świdnicy i do końca muszę mieć pewność, że nie zostały złamane przepisy, a zapisy statutu szczególnie. Mam nadzieję, że sąd administracyjny, który nie jest zaangażowany po żadnej ze stron politycznie, oceni to merytorycznie na podstawie samych dokumentów, oceni, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Liczę na profesjonalizm i bezstronność sądu. Doprowadźmy to do końca.

Agnieszka Szymkiewicz

Poprzedni artykułNie było chętnych na zakup świdnickiej Diory. Kultowa marka ponownie trafi pod młotek