Strona główna 0_Slider Przez 21 lat stworzył kompletną mapę „podziemnej” Świdnicy. ŚPWiK podziękowało likwidacją stanowiska

Przez 21 lat stworzył kompletną mapę „podziemnej” Świdnicy. ŚPWiK podziękowało likwidacją stanowiska

0

Przez 21 lat Andrzej Przerwa w Świdnickim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji budował mapę, która wyprzedziła swoją jakością mapy z państwowego geoportalu. Naniósł na nią wszystkie sieci kanalizacyjne i wodociągowe, biegnące pod powierzchnią Świdnicy, a jego praca jako wzorcowa była pokazywana w branży. Dostał trzy godziny na zabranie swoich rzeczy. Stanowisko specjalisty, którego praca daje bezcenną wiedzę, potrzebną do nowych inwestycji, remontów i reagowania na awarie, zostało zlikwidowane. 

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH

Prezes ŚPWiK Tomasz Jaworski został powołany na prezesa ŚPWiK po głośnym rozstaniu prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej z Jackiem Sochackim. Przeszedł do świdnickiej spółki z Urzędu Miejskiego, gdzie kierował wydziałem gospodarki odpadami. Niedawno odbierał nagrodę dla ŚPWIK – Gwiazdę Biznesu. Konkurs oda lat organizuje Robert Jagła, prezes Funduszu Regionu Wałbrzyskiego i poseł KO, a w kapitule zasiada prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska.

Pytany przez nas o powód likwidacji po 21 latach stanowiska, które zapewniało ŚPWiK nie tylko stworzenie, ale także stałe aktualizowanie i rozwijanie mapy GiS, stwierdził, że optymalizuje procesy i oszczędza. Pochwalił się zlikwidowaniem w ciągu 6 lat 20 ze 140 miejsc pracy w spółce wodociągowej, nawiązując przy tym do opisywanego przez Swidnica24.pl bardzo wysokiego zatrudnienia w Urzędzie Miejskim. Zaprzeczył przy tym informacjom, które dotarły do portalu Swidnica24.pl o zamiarze powierzenia funkcji wiceprezesa ŚPWiK Katarzynie Fitrzyk, niedawno zwolnionej zastępczyni prezydenta Świdnicy.

Andrzej Przerwa w ostatnim dniu pracy w ŚPWiK własnymi siłami przygotował prelekcję i prezentację, poświęconą 150-leciu świdnickich wodociągów, które zaprezentował poza siedzibą spółki. Jest nie tylko specjalistą, ale i pasjonatem tematów związanych z techniką.

O jego wieloletniej pracy i mapie, którą stworzył, rozmawia Agnieszka Szymkiewicz.

Reklama

Mapa GIS. Co to jest za mapa?

Mapa GIS  jest jakby kontynuacją mapy papierowej. Tak jak mapa papierowa przedstawia pewną rzeczywistość, na której możemy się zorientować, tak samo mapa GIS-owa to jest po prostu rozwiązanie, które połączyło CAD, czyli projekty, z tabelami danych w formie mapy.
Pewne elementy można przedstawić w formie wektorowej, czyli cyfrowej, dzięki czemu można podpiąć informacje do tych elementów, a ponieważ to wszystko mieści się w bazie danych – mamy bardzo szybki dostęp do wiedzy technicznej, inżynierskiej i zarządczej, aby podejmować decyzje.
​
Mapy zawsze służyły do tego, żeby orientować się w terenie. Mapa GIS, którą prowadziłem w Świdnickim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji, reprezentowała całą infrastrukturę podziemną związaną z siecią wodociągową, siecią kanalizacji ogólnospławnej i sanitarnej. Ewidencjonowaliśmy też inne elementy, które nie są w naszej jurysdykcji – czyli deszczówkę, sieci gazowe, energetyczne. Wszystkie te elementy w formie cyfrowej, nowoczesnej, zostały wdrożone i były prowadzone przeze mnie przez 21 lat, a proces ten trwa już od 27 lat – zapoczątkował go jeszcze w 1998 roku dyrektor Jankiewicz.

Co to tak naprawdę daje przedsiębiorstwu?

To długa opowieść. Daje przede wszystkim wiedzę. W ciągu jednej minuty mamy dostęp do pełnej informacji związanej z przyłączem wodociągowym: z jakiego jest materiału, w jakim stanie się znajduje, na jakiej jest głębokości. Dzięki temu można zlokalizować zasuwy, żeby zakręcić wodę, jeżeli jest awaria na sieci.

Można się zorientować, które zasuwy trzeba zakręcić, żeby tę awarię usunąć, na jakiej głębokości przebiegają przewody i jakie inne sieci są obok w trakcie kopania, których moglibyśmy użyć lub uszkodzić. Dzisiaj informacja to pieniądz, a GIS to najlepsza informacja, jaką na ten moment możemy pozyskać. Można to obrazować tak: samej sieci wodociągowej w Świdnicy jest 250 km, do tego jest 5 000 przyłączy, a kanalizacji sanitarnej – około 500 km.
​
Gdy przyszedłem do pracy, wszystko było w formie papierowej. Geodezja nie miała jeszcze takiego zasobu jak teraz, gdzie mapy są cyfrowe i można wejść na geoportal, żeby zobaczyć pewne elementy. Jak Świdnickie Wodociągi zaczynały prowadzić taki zasób, to nie było nic – żadnych wektorów. Naszym małym sukcesem było to, że gdy uzgadniano bazę GESUT (czyli bazę uzbrojenia terenu wszystkich gestorów: gazowni, energetyki, wodociągów) w całym powiecie, nasza baza jako jedyna została przyjęta do zasobu państwowego jeden do jednego, bo była tak dobrze zrobiona.

Zajmował się pan tym przez 21 lat. Zastanawiam się – skoro taka mapa została stworzona, to czy cały czas trzeba przy niej pracować?

Tak, oczywiście. Po pierwsze, w Świdnicy używane są sieci wybudowane nawet w 1870 roku i niektóre z nich do dnia dzisiejszego funkcjonują – przykładem jest chociażby przebudowa Alei Niepodległości, gdzie wodociągi mają 150 lat. Trzeba to zinwentaryzować w odpowiedni sposób, żeby wiedzieć, gdzie się znajduje, by w przyszłości można było tym administrować.

A przede wszystkim są awarie, które trzeba codziennie nanosić, i elementy nieopisane, które trzeba inwentaryzować. Dzięki sprzętowi geodezyjnemu – od 12 lat używamy GPS-a – każdą awarię i każde miejsce można na co dzień zmierzyć i nanieść na mapę z dokładnością centymetrową z informacją, co się tam znajduje i jak w przyszłości zareagować.
​
Połączenie wiedzy inżynierskiej z GIS-em daje ogromne możliwości, dlatego 27 lat temu podjęto decyzję o wdrożeniu takiego systemu. Niektóre duże miasta (jak Wrocław, Warszawa czy Kraków) do dzisiaj mają problem z pełnym wdrożeniem, bo  zasobu jest u nich bardzo dużo i ciężko im w całości nad tym zapanować. Świdnica jest na tyle niewielka, ale zarazem wystarczająco duża, że pozwoliło to w spójny sposób zbudować i prowadzić taką bazę.

Przypisane są tam – oprócz samych sieci – także środki trwałe: zaznaczone wszystkie wodomierze, studnie, hydranty dla strażaków i dla ludności. Gdyby pani zerknęła na stare miasto, to nowe tabliczki hydrantowe, które pojawiły się jakiś czas temu, zrobiliśmy właśnie dzięki systemowi GIS.

Dwa lata temu udało nam się pierwszy raz od wojny zrobić prawdziwy przegląd hydrantów z informacją o ciśnieniu i wydajności. Tak samo na mapie znajdują się zasuwy liniowe, które pozwalają odcinać sieć w trakcie awarii – a takich zasuw jest ponad 1 000. Dwa lata temu zrobiliśmy pierwszą taką inwentaryzację. Widać więc, że jest to potrzebne do codziennej pracy.

W systemie prowadzonym w formie elektronicznej – poprzez portal internetowy – każdy pracownik ma dostęp, może robić zgłoszenia, wpisy, wymieniać się informacjami i wzbogacać bazę. Dlatego taka mapa nigdy nie umrze, zawsze będzie potrzebna, bo informacji stale przybywa. Ważne jest, żeby mapa była wiarygodna – bo jak mapa nie jest wiarygodna, to jest bezużyteczna.

Zawsze dążyliśmy do tego, żeby była perfekcyjna. Niemcy zaczęli prowadzić takie szkice branżowe w 1926 roku – były one nanoszone w zeszytach. W kolejnym etapie ewolucji powstała cyfrowa mapa, którą zajmowałem się w przedsiębiorstwie przez ponad 20 lat.
​
Mówi pan o tym z wielką pasją. Rozumiem, że ta praca to nie była po prostu praca od 7:00 do 15:00, tylko coś więcej?

Oczywiście, że więcej. Ja cały ten system sam zbudowałem, bo w okolicznych wodociągach nie było informacji, jak to zrobić. Dzięki życzliwości dużych firm z Krakowa i Warszawy pojechałem, zobaczyłem, jak u nich wygląda baza danych i taką bazę sam napisałem.

Przez te lata, powoli, bez żadnych dodatkowych środków zewnętrznych, udało nam się małymi krokami zbudować wielką bazę danych z informacją branżową. GIS traktuję jak kulę śnieżną: stoimy na wzgórzu, zrzucamy małą kulkę, śnieg się dokleja i powstaje duży zasób informacji, z którego na dole ktoś może skorzystać. Dlatego zawsze staraliśmy się, aby wiedza „GIS-owa” była otwarta i dostępna dla innych.
​
Przez ostatnie 3 lata organizowałem GIS Day dla młodzieży. I w tym roku również planuję, 18 listopada w I Liceum Ogólnokształcącym oraz II LO w Dzierżoniowie będę robił prelekcję dla młodzieży z klas z rozszerzoną geografią, żeby pokazać im elementy GIS-u, i przekonać – że to jest przyszłość i warto wybrać podobną drogę życiową do mojej.

Ale pana droga w Świdnicy się skończyła i to w sposób zaskakujący. Jak przyjął pan decyzję prezesa o likwidacji stanowiska?

Byłem naprawdę mocno zdziwiony, bo nic nie zapowiadało takiej decyzji – ani ostrzegawcze rozmowy, ani żadne sygnały, że coś jest nie w porządku. Nanoszenie infrastruktury na mapę pomagało nam na bieżąco wiedzieć, co wybudowaliśmy, na jakim jesteśmy etapie i gdzie są kolizje. Szykowały się duże przebudowy, m.in. ronda przy ul. Westerplatte i na Alei Niepodległości, dlatego jestem zaskoczony, że to stanowisko zostało zlikwidowane. Tym bardziej, że z końcem zeszłego roku kupiliśmy za duże pieniądze wdrożenie i upgrade, żeby stawiać oprogramowanie od nowa w nowoczesnej formie. Od pół roku prowadziłem prace wdrożeniowe. To miała być kolejna rewolucja w przedsiębiorstwie, bo technologia rozwija się tak szybko, że trzeba za nią nadążać.

To wdrożenie miało zabezpieczyć ciągłość pracy i dostęp do informacji w przedsiębiorstwie na najwyższym poziomie. I nagle to wszystko zostało zlikwidowane. Nie wiem, czy to wdrożenie w ogóle się odbędzie i kto się tym zajmie, bo mnie – jako głównego specjalistę – potraktowano trochę po amerykańsku: w ciągu 3 godzin spakowałem się do pudełka po 21 latach pracy i odebrano mi dostęp do wszystkiego.
​
I nikt nie poprosił pana o przekazanie wiedzy?

Nie było czasu na przekazanie spraw. Wyglądało to tak: przychodzi ktoś i mówi, że w ciągu 3 godzin mam opuścić stanowisko pracy. A było bardzo dużo otwartych tematów. Nikomu nie przekazywałam otwartych spraw do dalszej realizacji, kluczy dostępu do systemu. ​

Ani słowa wyjaśnienia, dlaczego?

Nie, do tej pory nie.

Czym pan podpadł?

Ciężko powiedzieć. Jestem osobą merytoryczną, otwarcie mówiłem o problemach na budowach – np. na Alei Niepodległości czy na rondzie – które trzeba było przewidzieć. Cieszę się jednak, że dzięki zbudowanej przeze mnie mapie GIS ta wiedza nie zginęła i nadal jest dostępna dla przedsiębiorstwa.

Czy ktoś z marszu może przejąć to, co pan zaplanował i tworzył?

Wydaje mi się, że nie. Nie było osoby, która by mnie zastępowała. Jedyny pracownik, który edytował mapę razem ze mną przeszedł do wodociągów w innym mieście.

Nie ma więc w firmie osoby orientującej się w strukturze tej bazy i relacjach między programami. Samo wdrożenie nowego systemu wyceniono na 6 miesięcy prac. Żadna zewnętrzna firma nie wejdzie w to z dnia na dzień bez znajomości specyfiki naszej sieci.

Pan prezes w rozmowie ze mną wyjaśnił likwidację tego stanowiska optymalizacją zatrudnienia i szukaniem oszczędności, co ma się przekładać w jego ocenie na ceny wody. Wskazał, że w trakcie swojej kadencji zlikwidował 20 stanowisk.

Celem optymalizacji zatrudnienia jest osiągnięcie jak najwyższej wydajności operacyjnej przy jednoczesnym unikaniu niepotrzebnych wydatków, bez utraty jakości pracy. Moim zdaniem likwidacja stanowisk technicznych, merytorycznych przy jednoczesnym zatrudnianiu w pionach nietechnicznych nie wpisuje się w cele optymalizacji. Tworzenie przewagi etatowej w pionach nietechnicznych nad pionem inżynieryjnym nie przekłada się na podniesienie jakości realizacji zadań, do których zostało powołane przedsiębiorstwo.

Nie widzę też korzyści dla przedsiębiorstwa z likwidacji mojego stanowiska. W zeszłym roku nagrywałem godzinny podcast z firmą Esri Polska (dostępny na YouTube), gdzie opowiadałem o wykorzystaniu GIS-u w Świdnicy. Byliśmy pod tym względem wymieniani w ścisłej czołówce w Polsce.

Szukanie oszczędności nie powinno być prowadzone w zatrudnieniu na stanowiskach bezpośrednio wpływających na jakość i wydajność operacyjną firmy, ale w innych obszarach np. przez ograniczenie zbędnych wydatków. Wystarczy zajrzeć do siedziby i zobaczyć nowe, ekskluzywne wykończenie gabinetów. Słyszałem też o tworzeniu nowych stanowisk w dyrekcji.

O jakim nowym stanowisku pan mówi?

Mówiło się o stanowisku zastępcy prezesa w nowej strukturze organizacyjnej. Nie mam już jednak dostępu do dokumentów i opieram się na doniesieniach od pracowników.

Pan prezes temu zaprzeczył.

Może się wycofał. Nie mogę tego zweryfikować, bo od miesiąca nie ma mnie w przedsiębiorstwie.

Panie Andrzeju, co pan teraz zamierza?

Zamierzam znaleźć pracę – najchętniej w innych wodociągach lub przy wdrożeniach GIS. Zajmowałem się monitoringiem sieci, stratami wody, bazami danych i pomiarami w terenie. Do bazy podpiąłem kilkaset tysięcy zdjęć obiektów. Mam nadzieję, że moja wiedza i doświadczenie przydadzą się w nowym miejscu. Na ten moment w Świdnicy podziękowano mi w sposób, który raczej uniemożliwia powrót.
​
Dziękuję za rozmowę.

***

W sprawie aktualnej sytuacji pytania do prezesa ŚPWiK wystosowaliśmy również drogą e-mail. Prezes Tomasz Jaworski udzielił odpowiedzi.

Kto imiennie lub na jakim stanowisku przejął obowiązki zwolnionego głównego specjalisty ds. GIS, pana Andrzeja Przerwy?

Imiona i nazwiska nie mogą zostać podane ze względu na ochronę danych osobowych (art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej).
Obowiązki przejęli pracownicy na stanowiskach mistrza oraz inspektora.
Część zadań wykonuje zewnętrzny podmiot – F.H.U. „PROXINET” Krzysztof Krzysztof.

Czy osoba lub podmiot przejmujący te obowiązki posiada odpowiednie przeszkolenie z zakresu obsługi i edycji dotychczasowej bazy danych?

Tak, wyznaczone osoby oraz podmiot zewnętrzny są odpowiednio przeszkoleni w tym zakresie.

Na jakim etapie znajduje się wdrożenie nowego oprogramowania GIS, na które przedsiębiorstwo przeznaczyło pod koniec ubiegłego roku znaczne środki finansowe?

Prowadzone są prace analityczne mające na celu weryfikację kompatybilności bazy danych z nowym oprogramowaniem. Kolejne etapy to: wdrożenie ArcGIS Server Enterprise i Portal for ArcGIS, modyfikacje aplikacji portalowej, wdrożenie ArcGIS Pro oraz integracja z systemem billingowym i środkami trwałymi (Komadres).

Czy dotychczasowa baza danych GIS jest w pełni kompatybilna z nowo zakupionym oprogramowaniem i czy mapa będzie dalej rozwijana bez zakłóceń?

Kwestie kompatybilności i ciągłości rozwoju są obecnie przedmiotem prowadzonych analiz technicznych.

Kto obecnie odpowiada za nadzór nad wdrażaniem i integracją nowego systemu?

Nadzór nad wdrażaniem i integracją oprogramowania GIS sprawuje bezpośrednio Prezes Zarządu Spółki.

W jaki sposób zapewniono płynne przekazanie wiedzy technicznej oraz dostępów do bazy GIS po zwolnieniu pracownika z 21-letnim stażem?

Spółka wyjaśnia, że zwolniony pracownik nie był jedyną osobą posiadającą wiedzę i doświadczenie niezbędne do obsługi bazy, dlatego bezpośrednie przekazanie wiedzy nie było konieczne.

Jak likwidacja stanowiska ds. GIS wpływa na bieżącą obsługę awarii oraz inwentaryzację nowej infrastruktury przy inwestycjach miejskich, takich jak przebudowa ul. Westerplatte czy Alei Niepodległości?

Zadania są realizowane sprawnie i bez opóźnień. Likwidacja stanowiska nie wywołała negatywnych skutków dla obsługi awarii ani inwentaryzacji infrastruktury.

Z czego wynikała decyzja o likwidacji stanowiska głównego specjalisty ds. GIS w trakcie trwania procesu wdrażania nowego systemu?

Informacja o przyczynach rozwiązania umowy z konkretnym pracownikiem niepełniącym funkcji publicznych jest objęta ochroną prywatności (art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Wskazywał Pan w rozmowie ze mną na optymalizację i redukcję 20 stanowisk od objęcia przez pana funkcji Prezesa ŚPWIK — w jakich pionach (technicznych czy administracyjnych) dokonano tych redukcji, a gdzie utworzono nowe etaty?

Redukcje etatów (likwidacje lub nieobsadzanie wakatów) dotyczyły zarówno pionu technicznego, jak i administracyjnego.

Od objęcia funkcji Prezesa utworzono dwa nowe stanowiska pracy.

Czy w nowej strukturze organizacyjnej powstało lub jest planowane utworzenie stanowiska zastępcy prezesa bądź innych nowych stanowisk kierowniczych?
Odpowiedź:

Schemat dopuszcza istnienie Wiceprezesa Zarządu (w przypadku jego braku obowiązki wykonuje Prezes).
W związku z podziałem Działu Gospodarki Wodnej utworzono stanowisko Kierownika Działu Eksploatacji Sieci Wodociągowej (drugi dział – Eksploatacji Sieci Kanalizacyjnej i Produkcji Wody – objął dotychczasowy kierownik).

Kto obecnie pełni funkcję dyrektora technicznego?

W aktualnej strukturze organizacyjnej Spółki nie występuje stanowisko dyrektora technicznego.

***

Na naszą prośbę prezes udostępnił aktualny schemat organizacyjny ŚPWiK. Nie pokrywa się ze schematem, który spółka prezentuje w Biuletynie Informacji Publicznej. Spółka komunalna ma obowiązek publikowania aktualnego schematu organizacyjnego na mocy ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Schemat dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej ŚPWiK w dniu 5 .11.2026r.:

Schemat przesłany przez prezesa Tomasza Jaworskiego:

Reklama
Poprzedni artykułZaginęła piękna Lucky